Przebudzenie

Na temat oświecenia, czy też przebudzenia, napisano już wiele tomów budzących swoją treścią nadzieję na dotarcie do tego tajemniczego i trudno dostępnego stanu, który przez całe tysiąclecia osiągali tylko nieliczni – najbardziej rozwinięte jednostki naszej ludzkiej społeczności. I rzeczywiście tak było do niedawna. Przebudzenie było konkretem dla niewielu, zaś dla większości nierealnym marzeniem i jednocześnie niedościgłym celem, do którego jedynie można się przybliżyć poprzez nieskończone kolejne inkarnacje, po których być może kiedyś…Dziś jest nieco inaczej. Na pewno przesadą byłoby stwierdzenie, że ten opisywany w literaturze ezoterycznej stan dostępny jest na wyciągniecie ręki dla każdego, kto zechce po niego sięgnąć. Tym niemniej problem polega właśnie na tym, że współczesny człowiek albo niechce tej ręki wyciągnąć, gdyż nic nie wie o takich możliwościach, albo boi się nieodwracalnych skutków wejścia na nieznane mu poziomy samoświadomości i w efekcie grzęźnie w sieci powszechnego snu, tkanego przez pająki obowiązującego dziś jeszcze Systemu. Na marginesie mówiąc, nawiązanie w tym miejscu do filmu Matrix może ułatwić zrozumienie omawianego problemu. Czym jest przebudzenie, czy też oświecenie? Sprawa jest bardzo prosta. Przebudzenie związane jest z uświadomieniem sobie swojej nieśmiertelnej natury i jej podmiotowości w stosunku do materii wykorzystywanej do przejawionego zaistnienia w realiach konkretnej czasoprzestrzeni. W naszym przypadku jest to mgliste, ale jednocześnie konkretne uczucie, że jesteśmy istotami duchowymi, które aby móc doświadczyć trójwymiarowych realiów planety Ziemia, wykorzystują kosmiczny skafander składający się, ogólnie rzecz biorąc, z warstw: biologicznej, emocjonalnej i intelektualnej. Ziemia nie jest naszym rodzinnym domem. Przybyliśmy tu, bo taki był nasz wybór. Nie jesteśmy tu za karę, czy też w nagrodę. Pojawiliśmy się tu, bo taki był Nasz plan, bo taka była Nasza decyzja. Decyzję podjeliśmy, aby doświadczyć realiów gęstych, nisko wibrujących struktur i w ten sposób powiększyć naszą na ten temat wiedzę. Nie jest to zresztą nasza jedyna zmaterializowana tożsamość. Równolegle jesteśmy w stanie doświadczać jako Istota duchowa wielu czasoprzestrzennych rzeczywistości.

kosmos2

Jako Istota jesteśmy czystą świadomością i dla oddzielenia się od Stwórcy przyoblekliśmy się świetliste ciało, za którego pośrednistwem kontaktujemy się z niżej wibrującą materią. Jeżeli chcemy wejść w gęstrze rejony Wszechświata, zakładamy na siebie kolejne warstwy materii pozwalające na odbieranie wybranej przez nasz rzeczywistości. W naszym naturalnym stanie nie jesteśmy ograniczeni czasem ani przestrzenią, nie mamy też wyszczególnionych zmysłów – całe nasze świetliste ciało jest jednym wielkim zmysłem, który mozemy lokować w dowolnym miejscu Wszechświata. Chcąc doświadczyć na przykład ziemskiej trójwymiarowej rzeczywistości, przenosimy Siebie na Ziemię, otaczamy kolejnymi warstwami materii, aż do fizycznego ciała włącznie. Ponieważ część Nas Samych, doświadczająca na Ziemi, zasypywana jest danymi z trójwymiarowego środowiska, nie mamy przez to możliwości odbioru Siebie jako Całości i otaczające nas realia uznajemy, za jedyne prawdziwe, zaś naszą formę ludzką za całość naszego istnienia. Oczywiście, część Nas Samych obserwująca to doświadczenie odbiera całość naszego wielowymiarowego istnienia. Aby to lepiej zrozumieć, porównajmy Nas jako obserwatorów i odbiorców doświadczenia do  koła, z której rozchodzące się szprychy symbolizują lokowanie Nas jako doświadczonych w poszczególnych czasoprzestrzeniach. Końcówki szprych zamontowane na kole mają kontakt wyłącznie z wycinkiem koła symbolizującym dana czasoprzestrzeń, zaś sama piasta ma poprzez wszystkie sprychy kontakt z całością koła, które reprezentuje zbiór wszystkich doświadczonych rzeczywistości. A ponieważ rzeczywistości te wibrują bardzo wolno w porównaniu z wibracjami Istoty, jako istota nie mamy żadnych problemów z jednoczesnym przetwarzaniem informacji pochodzących z tysięcy naszych równolegle przejawionych istnień, jednym z których jest nasza obecna ludzka postać. Jest oczywiste, że na początku te formy zewnętrzne nie są ze sobą ani z Istotami zintegrowane i każde istnienie funkcjonuje, sądząć, że stanowi sobą całość i uważając swoją rzeczywistość za jedyną i jedynie prawdziwą. Tego typu stan izolacji, a przez to całkowitego zindywidualizowania, dotyczy również naszej ludzkiej postaci, z którą utożsamiamy się na co dzień. Staje się to bardziej zrozumiałe, gdy uświadamiamy sobie, że nasze zmysły i nasz umysł dostosowane są do współpracy z nisko wibrującymi informacjami i tym samym reprezentują nisko wibrujące realie. Aby zacząć odbierać bardziej subtelny świat, wcześniej trzeba utorzyć w sobie odpowiadające mu narzędzia postrzegania. Wejście w gęte rejony Wszechświata powoduje, że pogrążamy się w nich na bardzo długi okres czasu. Wiąże się tak zwaną reinkarnacją. Wchodząc w sferę oddziaływania niskich wibracji, musimy założyć na Siebie warstwy materii, które pozwalają na efektywne funkcjonowanie w tego typu realiach.

Jak już wcześniej wielokrotnie zaznaczyliśmy, zaraz po urodzeniu ukrywamy w sobie pierwsze zakodowane zapisy i zostajemy poddani wpływowi odpowiedniej frakcji zbiorowego, genetycznie uwarunkowanego umysłu. Przez pierwsze lata naszego życia najbliższe środowisko buduje fundament naszego światopoglądu, który będziemy później modyfikować zgodnie z pozyskiwanymi własnymi doświadczeniami życiowymi oraz wpływem frakcji zbiorowego umysłu. Pojęcia dobra i zła, religie, systemy prawne, uznawane moralne i etyczne normy – wszystko to kształtuje nas i w dużym stopniu kontroluje, powodująć, że przez życie poruszamy się z wyznaczonym przez te czynniki strefach. W trakcie ziemskiego wcielenia nasze wewnętrzne zapisy, zgodne z akceptowanymi przez nas światopoglądami wartościami, w naturalny sposób stają się dominantami tworzonej przez nas rzeczywistości i przez to zwiększają znacząco swój energetyczny potencjał. Po tak zwanej śmierci tracimy co prawda swój trójwymiarowy nośnik, ale nasze dominanty dalej decydują o postrzeganiu równie relanej, jak dotychczasowa fizyczna, rzeczywistości w nowych wymiarach, w których właśnie się znaleźliśmy. To, gdzie świadomie teraz odbieramy nowe wrażenia, zależy od przekonań, jakie mieliśmy podczas fizycznego życia. Jeśli dominantą był określony religijny model życia, to napewno trafimy w świat danej religii, któy odpowiada naszym o nim wyobrażeniom. W zależności od tego, jak sami oceniamy, trafiamy w odpowiadające tej ocenie miejsce nowej rzeczywistości, równie realnej jak ta trójwymiarowa, któej doświadczyliśmy na Ziemi. Po przejściu przez oczyszczający nas przejściowy etap trafiamy w końcu na przykład do wspaniałego nieba, gdzie nie ma bólu, smutku ani cierpienia. Nie jesteśmy sami, wokół mamy dużo przyjaciół, których sami sobie dobieramy, oraz innych istot, które chętnie pomagają nam w pozaziemskim istnieniu. Również i tu oddziałujemy na Pole Nieskończonych Możliwości, bardzo szybko uzyskując odpowiedź w przejawionej się wokół rzeczywistości na nasze twórcze impulsy. Istotną różnicą w stosunku do naszego ziemskiego istnienia jest to, że praktycznie nie towrzymy nowych wewnętrznych zapisów, lecz posługujemy się już posiadanymi stopniowo wyczerpując ich energetyczne zasoby, Gdy energia odpowiadająca przejawionej wokół rzeczywistości w końcu się rozprasza, przenosimy się w wyżej wibrujące rejony istnienia posługując się pozostałymi, jeszcze bardziej subtelnymi zapasami naszej zgromadzonej na Ziemi energii. Aby jakakolwiek rzeczywistość mogła się przejawiać, musi być być podtrzymywana  twórczymi impulsami doświadczających jej realiów istnień, dlatego też po wyczerpaniu się naszych energetycznych zapasów, nie mając na poziomie warstwy przyczynowej (duszy) wbudowanych energii wyjścia z reinkarnacyjnego obiegu, nie mamy innego wyjścia i decydujemy się na powrót do ziemskiego istnienia w celu ponownego naładaowania naszych energetycznych akmululatorów. Wspólnie ze swoimi Przewodnikami ustalamy miejsce i realia nowego pobytu, a także zadania i cele do zrealizowania podczas podczas zbliżającego się nowego wcielenia. Wcielamy się i najbliższe otoczenie ponownie buduje nasz światopogląd, a my tworzymy swoje wewnętrzne zapisy, i znowu po tak zwanej śmierci doświadczamy nowych rzeczywistości w innych wymiarach zgodnie z programami wpisanymi wcześniej podczas naszego fizycznego życia. Gdy poprzez proces tworzenia wyczerpiemy posiadane zasoby energii, powracamy w trójwymiarowe realia, aby na nowo zbudowac swój świat. I właśnie w taki sposób toczy się nasze koło kolejnych narodzin, które odbiera się aż do momentu, w którym zaczynamy hamować jego pęd, stopniowo uniezależniając się od mocy wewnętrznych programów oraz ukierunkowując się na Istotę duchową, jaką jesteśmy naprawdę. Gdy już w pełni rozumiemy, kim jesteśmy, gdy czujemy swoją boskość i wielkość, wówczas reinkarnacyjna pętla rozrywa się i powracamy do Siebie samego wzbogaceni o doświadczenia, jakie przypadły nam w udziale podczas tej złozonej reinkarnacyjnej spirali.
A za tem każdy inkarnacyjny obieg polega w swej istocie na znurzeniu się w gętej materii trójwymiarowej rzeczywistości, doświadczeniu w niej, a także budowaniu w odrębie swojego nośnika coraz bardziej subtelnych struktur i po tak zwanej śmierci fizycznej stopniowym wznoszeniu się do poziomu subtelności materii, który udało się osiągnąć podczas trójwymiarowego istnienia, a następnie ponownym opadaniu w nisko wibrującą materię i budowaniu na nowo swoich energetycznych zasobów itd., aż do momentu utorzenia odpowiednio wysokiej energii wyjścia z dominującego pola trójwymiarowej rzeczywistości. Pętla reinkarnacyjna może mieć w zależności od posiadanej historii poprzednich wcieleń różnej wielkości średnicę ( w sensie czasu pobytu oraz subtelności odwiedzanych światów). Jeśli człowiek funkcjonuje na Ziemi głównie na fizycznym poziomie, dbając przede wszystkim o potrzeby swojego ciała, to nie wyksształci struktur umozliwiających mu dłuższy pobyt w bardziej subtelnych rzeczywistościach – po tak zwanej śmierci przebywa więc w cięższych zasobach wyższych wymiarów i stosunkowo szybko inkarnuje, wcielając się w następną ludzką postać. Natomiast gdy ziemskie wewnętrzne życie jest bardzo bogate, a zrozumienie swojej umysłowo-duchowej struktury stanowi ważny aspekt rzeczywistości człowieka, to jego pobyt w wyższych wymiarach przeważnie będzie trwał dłużej i to także w tych wysoko wibrujących realiach. O miejscu pobytu w wyższych wymiarach decyduja przede wszystkim posiadane przez nas wewnętrzne dominujące programy.
Obecna struktura naszej nieświadomości zbiorowej, a także aktywne zasoby zbiorowego, genetycznie uwarunkowanego umysłu nie sprzyja masowemu budzeniu się współczesnego człowieka. Jest to zrozumiałe, gdyż stary system zawsze broni się przed wyparciem go przez nowe reguły społecznego istnienia. Stary system nie lubi niezależności i twórczych umysłów i w rezultacie zwalcza je, wspiera natomiast automaty poruszające się w głebokim uśpieniu według narzuconych przezeń reguł.
Co zrobić, aby wydobyć się z tego hipnotycznego transu, jakie działania podjąć, aby choć w części uwolnić się od wpływu tego systemowego Matrixa? Temat nie jest nowy. Pierwszy
krok określił znakomity mistyk G.I.Gurdijew. Otóż, jego zdaniem należy przede wszystkim uświadomić sobie, że rzeczywiście funkcjonujemy na co dzień jak precyzyjnie zaprogramowane roboty. Współczesny człowkiek w większości przypadków nie zastanawia się nad tego typu problemami i jego zycie zdominowane jest przez automatyzm codziennego działania. Aby to lepiej zrozumieć, przypomimy sobie, co powiedzieliśmy wcześniej na temat zbiorowego, genetycznie uwarunkowanego umysłu stanowiącego w swojej istocie zbiór powszechnych i obowiązujących modeli życia, akceptowalnych norm, systemów wartości, światopoglądów i przekonań. Gdy człowiek rodzi się, w pierwszych latach swojego życia wyposażony zostaje przez najbliższe środowisko w cząstkę zbiorowego umysłu i zaczyna funkcjonować zgodnie z przekazanymi wartościami. Po dostrzeżeniu istniejących w tym ogólnospołecznym systemie nieprawidłowości, a także po okresie buntu będącego reakcją na te spostrzeżenia młody człowiek przeważnie dostosowuje się do zastanych realiów i w dalszym życiu nie kwestionuje narzuconych mu reguł współistnienia powszechnie obowiązującego w jego środowisku. W efekcie krystalizacji swojego światopoglądu na podobne sytuacje zaczyna reagować podobnie i jego reakcje stają się przewidywalne – w ten sposób przekazane życiowe mechanizmy funkcjonowania utrwalają się, następnie kostnieją i całą swoją pozostałą ziemską podróż człowieka odbywa w sposób szablonowy doświadczając w praktyce tego samego, choć często w odmiennych sytuacjach – nie jest wtedy w stanie wznieść się ponad znane i wejść w nowe obszary procesu tworzenia i doświadczania tworzonej przez siebie samego rzeczywistości. I na tym własnie polega automatyzm naszego życia. Stajemy się automatami, gdyż w wyniku skostnienia naszych poglądów, systemów wartości i światopoglądów każde zewnętrzne zdarzenie analizujemy na podstawie posiadanych dotychczasowych wewnętrznych zapisów. Jeśli zewnętrzna informacja jest zgodna z tymi zapisami, to mówimy, że jest dobra i prawdziwa, lecz jeśli w sposób zasadniczy odbiega od naszych analitycznych programów, to dyskryminujemy ją i stwierdzamy, że jest fałszywa i zła.
Jeśli nie uświadamiamy sobie mechanizmów dotyczących procesu tworzenia i doświadczania efektów tego tworzenia, to nasze życie ma praktycznie zautomatyzowany charakter – jak roboty opieramy się na posiadanym wewnętrznym oprogramowaniu, które od czasu do czasu ulega zmianom pod wpływem przeważnie traumatycznych zewnętrznych sytuacji i uwarunkowań. Funkcjonując w ten sposób, praktycznie śpimy i przez automatyczny ogląd otaczającej nas rzeczywistości nie jesteśmy w stanie dostrzec jej prawdziwego piękna, wielkości, a także nieograniczonych możliwości, jakimi w każdej chwili możemy dysponować. Nie ma więc w tym nic dziwnego, że nasze życie wydaje się nam zewnętrznie
zdeterminowane, dowodząc tym samym nieuchronności naszego przeznaczenia. Automatyzm naszego działania pogłębia jeszcze to, że bardzo rzadko świadomie przebywamy w tu i teraz – często za to wprowadzamy w operacyjne pole świadomości zapisy z przeszłości, w kółko analizując to, co jest poza nami, i w efekcie przebywamy w przeszłość, przeżywając ogromną ilość razy zdarzenie, które przecież miało miejsce tylko jeden raz. Albo też wyobrażamy sobie, co jeszcze (przeważnie nieprzyjemnego) może nas spotkać w związku z dotychczasowymi doświadczeniami, które były naszym udziałem. Tu również pole świadomości zajęte jest wyświetlaniem wewnętrznych zapisów. W praktyce na pełni świadome życie w tu i teraz pozostaje już niewiele czasu – w efekcie procesu naszego tworzenia i doświadczania tworzonej rzeczywistości przekazujemy w bardzo znacznym stopniu w ręce automatycznego pilota, to jest podświadomości.
W tym miejscu w naturalny sposób jawi się kolejny krok ku przebudzeniu. Jest nim konieczność jak najczęstszego przebywania w tu i teraz. Zgodnie z kosmicznym prawem swoje życie ( w tym również i przyszłość) kreujemy tylko i wyłącznie w teraźniejszość, a zatem, aby tworzyć je świadomie, konieczne jest opanowanie sztuki przebywania w tu i teraz. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie proste, gdyż nasza podświadomość przyzwyczajona jest do ciągłej aktywności, co jest związne z uruchamianiem coraz to innych, utworzonych w przeszłości, wewnętrznych zapisów. Aby się o tym przekonać, wystarczy usiąść i spróbować nic nie robić – zaraz zauważywy, że świadomość z inicjatywy podświadomości szybko zacznie buszować w przeszłość, analizując już dawno minione zdarzenia, bądź też w potencjalnej przyszłości, przewidując nowe sytuacje i okoliczności. Forma wewnętrznego, automatycznego pilota, jakim jest niewątpliwie nasza podsiwadomość, umożliwia z jednej strony biologiczne istnienie, a z drugiej skutecznie blokuje powstawanie jakościowo nowych
wewnętrznych wartości, które mogą w zasadniczy sposób zmienić nasze dotychczasowe życie – w efekcie całość doświadczanie kręci się przeważnie wokół znanych i akceptowanych to tej pory schematów i mechanizmów. Tylko znikomy procent otaczającej nas rzeczywistości postrzegamy w tu i teraz, zaś przez przeważającą część naszego ziemskiego istnienia przebywamy poprzez podświadomościowo uwarunkowane pole świadomości w wewnętrznych, zdominowanych przeszłością, zapisach.
Współczesny człowiek nie zdaje sobie sprawy z automatyzmu własnego życia, a przez to nie dostrzega możliwości świadomego wpływania na jego przebieg. Odczucie własnego istnienia, niezależnego również od naszych dotychczasowych doświadczeń i opracowanych wewnętrznych schematów reagowania, jest bardzo ważne i stanowi milowy krok ku świadomemu i twórczemu życiu, które doświadczamy i kreujemy zgodnie z własną wolą i uświadomionymi sobie własnymi preferencjami. Opanowanie sztuki świadomego istnienia – do tego w swojej istocie sprowadza się świadome przebywanie w tu i teraz – jest podstawą kreowania własnej rzeczywistości będącej w zgodzie z przyjętymi wcześniej indywidualnymi założeniami. Mówiąc o założeniach należy pamiętać, że to właśnie my sami podjeliśmy decyzję o wcieleniu się w określonym punkcie ziemskiej czasoprzestrzeni, akceptując w ten sposób ogólne realia naszego obecnego życia, włącznie z genetycznym wyposażeniem przekazanym nam przez naszych rodziców, i zachowując przy tym prawo dokonania zmian w szczegółowych uwarunkowaniach swojej ziemskiej przygody.
Przebywanie w tu i teraz daje szansę nowego jakościowo spojrzenia na docierające z zewnątrz dane – w przeciwnym razie ogląd będzie zawsze podporządkowany wcześniej utworzonym podświadomym ocenom i klasyfikacjom. Zrozumienie i uświadomienie sobie sposobu funkcjonowania mechanizmów odbioru przejawiającej się wokół rzeczywistości pozwala człowiekowi na wyzwolenie się z okowców uzależnienia od dominujących, wewnętrznych programów, co wiąże się ze znacznym poszerzeniem zakresu uaktywniających się
wewnętrznych zapisów oraz związanego z tym bogactwem świadomego przejawionego emocjonalnego odbioru.
Kolejny krok pozwala na modyfikowanie podświadomych programów i budowaniu podstaw do tworzenia wewnętrznych realiów spryjających jeszcze większemu wychodzeniu z powszechnego snu i tym samym tworzeniu warunków do przebudzenia, czyli faktycznego (choćby krótkotrwałego) odczucia swojej duchowej, nieśmiertelnej natury. DNA nie ma statycznej struktury, lecz jest dynamicznym instrumentem budowy wielowymiarowych form. Oznacza to, że z jednej strony DNA określa formę, a z drugiej, że również forma określa DNA.
Warto tu też zaznaczyć, że każde życiowe doświadczenie, oprócz tego, że dostarcza nam wiedzy o trójwymiarowej rzeczywistości, systematycznie przybliża nas do momentu opuszczenia koła wcieleń poprzez odczytywanie i przyswajanie zakodowanych na poziomie ludzkiego nośnika informacji, powiększając tym samym zasoby naszych subtelnych energii.
Związane z tym procesem kody stanowią sobą sposób zapisu określonej wiedzy w wielowymiarowych strukturach ludzkiego DNA. Można powiedzieć, że tego typu kod jest swoistym
hologramem, który oświetlony przez odpowiednie ludzkie działaniauaktywnia się w każdej komórce tworząc mozliwości nowej interpretacji przejawiającej się wokół rzeczywistości – w
mózgu powstają wówczas nowe dodatkowe obwody, zaś w podświadomości zapisy wprowadzające na trwałe do naszego istnienia odczytane właśnie informacje. Gdy w swoim życiu poruszamy się w granicach znanego, to mamy do czynienia ze stabilną sytuacją, w której DNA i forma nawzajem się wspierają. Jeżeli natomiast wchodzimy w nowe rejony poznawania, to wówczas poruszamy nieaktywne do tej pory struktury DNA, dotyczące nowej jakościowo dla nas wiedzy.
Przyjrzyjmy się teraz informacjom, które wprowadzane w obieg sprzężenia zwrotnego umysł – DNA kształtują nasze życie. W większości przypadków pochodzą one z zasobów naszej podświadomości nieustannie kształtowanych przez aktywne treści zbiorowej nieświadomości. Jak wcześniej wspomnieliśmy, zbiorowa nieświadomość zawiera w sobie między innymi archetypy, wzorce, idee i egrogeryczne struktury, które dla swojego istnienia wymagają zasilania energetycznego pochodzącego od ludzi, którzy wierzą w ich treści i moce. Krótko
mówiąc, w co wierzymy, temu dajemy życie. Relacja obowiązuje również w drugą stronę, co oznacza, że także i wyznawcy otrzymują od wyznawanego obiektu energetyczne wsparcie. Wśród tego typu powiązań są i te, które sprzyjają naszemu rozwojowi, jak i te, któe hamują jego sprawny przebieg. Wierząc w diabła, wzmacniamy go. Walcząc z diabłem, wierzymy w niego i tym samym wzmacniamy go. Sami tworzymy egrogeryczne demony, które przez całe stulecia mogą dominować nad życiem człowieka. Gdy o nich zapominamy, maleje ich moc, aż w końcu przechodzą w formę przetwalnikową i zaklepione czekają na lepsze czasy. Gdy ponownie ktoś o nich sobie przypomni i ożywi ich kult, budzą się, nabierają sił i z zapałem przystępują do poszerzania swojej strefy wpływu. Trzeba powiedzieć, że mają dziś duże pole do popisu.
Podobne relacje dotyczą również świata polityki i gospodarki. Widzimy na codzień infantylnych, wysoko wynagradzanych polityków, którzy kłucą i się nawzajem zwalczają, niszcząc przy tym dany im przez naród pod opieke i zarządzanie potencjał. Widzimy to i przyzwalamy na to, gdyż wmówiona nam, że jest to jedyny dobry system i że lepszego nikt nie wymyślił.
Ponieważ wierzymy w to, przeto zgadzamy się na wyzysk człowieka przez człowieka, na absurdalne relacje własnościowe, na przepych nielicznych i ubóstwo większości. Idziemy do głowsowania, bo mamy moc sprawczą. Zauważmy jednak, że niezależnie na kogo zagłosujemy, to zawsze wybieramy ten sam powszechnie obowiązujący dziś System. System broni się przed zasadniczymi zmianami, a jego najbardziej aktywnymi elementami nie są politycy, nie są przedsiębiorcy, nie są przywódcy religijni. Są nimi formy egregoryczne naszych wierzeń w System, a także obce formy bytu, często pochodzące z odległych krańców naszej galaktyki, które manipuluja naszą codzienną rzeczywistością w celu podtrzymania korzystnego dla nich (z różnych względów) powszechnego stanu uśpienia.
Najwyższy czas się obudzić. Budzenie ludzkości już trwa i coraz więcej osób zdaje sobie z tego sprawę. Aby było ono skuteczne, musimy zacząć modyfikację posiadanych danych i w końcu zmienić System na inny, bardziej sprzyjający naszym obecnym warunkom. Wykorzystywany dziś przez nas Matrix przez bardzo długi czas więzi człowieka w stanie niewolnictwa, utrzymując go poprzez strach w ryzach i poddaństwie. Jednak jego era dobiega już końca. Skąd wziąść nowe dane, wierzenia i schematy, aby na nowo utworzyć nasz świat? Dotychczasowy Matrix zawarty jest w zbiorowej nieświadomości, zatem w obcej chwili nie znajdziemy tutaj dobrego sojusznika. Poszukajmy go więc w nadświadomości, a także w naszym Wyższym Ja, któe dziś śle do nas nowe idee i wzorce, inspirując nas w ten sposób do nowych jakościowo działań. Poza tym nie jesteśmy sami. Żyjemy w okresie, gdy czas na podjęcie decyzji, co dalej ze sobą zrobić, kończy się, ze względu na nadchodzący na przełomie lat 2012-2013 przeskok świadomości. Wielu ludzi jest już na niego gotowych, ale znacznej części ziemskiej populacji potrzebne są skrzydła, które przeniosą ją w szybko zbliżający się Nowy Czas. I właśnie tego typu skrzydła przygotowali dla wszystkich, którzy będą chętni i gotowi z nich skrzystać, WingMakerzy czyli inaczej mówiąc Stwórcy Skrzydeł. Kim są Stwórcy Skrzydeł? Na ich temat dużo już napisano w Internecie. W tych materiałach jest trochę sensacyjnej fikcji i mitologicznych treści, których zadaniem jest przyciągnięcie zainteresowanego nimi czytelnika do filozofii, muzyki, poezji i malarstwa , które same w sobie stanowią Planetarne Strefy Dopływu zawierające katalizatory przemian dla tych, którzy są gotowi na radykalną przebudowę swojej świadomości. W odpowiedzi na postawione wyżej pytania można krótko stwierdzić, że Stwórcy Skrzydeł są pierwszą ludzką rasą w historii znanego nam Wszechświata, a zatem w kategoriach czasu pionowego stanowią sobą obecną ludzką rasę w przyszłości.
Aby zrozumieć istote pomocy, jaką przygotowali dla nas Stwórcy Skrzydeł, przypomnijmy jeszcze raz, co może spowodować, że człowiek diametralnie zmieni swoje życie i spojrzy się na druga osobę nie jak na rywala, nie jak na konkurenta, nie jak na wroga, lecz jak na przyjaciela, a także wspólnika w powszechnym budowaniu podstaw pod nadchodzący szybkim krokiem Złoty Wiek. Współczesny człowiek nie bez przyczyny jest zafascynowany potęgą swojego umysłu i w oparciu o jego logikę podejmuje próby zrozumienia i opisania otaczającego go świata. I dlatego też tak bardzo zdaje się na naukę, na jej osiągnięcia i jej autorytet. W takiej sytuacji tylko nauka może dokonać rewolucyjnego przestawienia zwrotnic w rozwoju naszej ludzkiej cywilizacji. A zrobi to, gdy w niepodważalny naukowo sposób udowodni istnienie ludzkiej duszy, odkrywając tym samym istnienie Wielkiego Portalu łączącego każdego człowieka z jego wieczną i nieśmiertelną naturą, a tym samym z całym tętniącym życiem Wszechświatem. Aby stało się to możliwe, Stwórcy Skrzydeł przygotowali między innymi dla naszego ziemskiego gatunku banki wiedzy i informacji zwane Galaktycznymi Strefami Dopływu, które zawierają treści umożliwiające podniesienie poziomu świadomości studiujących je społeczeństw. Strefy te ulokowane są w centrum naszej galaktyki i są dostępne dla każdego, kto potrafi tam dotrzec. Słowo dotrzec nie oznacza, że trzeba wsiąść w statek kosmiczny i polecieć w stronę galaktycznego centrum. Zresztą taka podróż nie byłaby dzisiaj fizycznie możliwa. Nasz układ słoneczny leży na peryferiach galaktyki i od jej centrum dzieli go kilkadziesiąt tysięcy lat świetlnych, co mówi już samo za siebie i nie wymaga dalszego komentarza. Problem w dotarciu do Stref Dopływu nie polega na odległości, lecz na osiągnięciu szczególnych stanów świadomości charakterystycznych dla wysoko wibrującego systemu. Każdy człowiek jest istotą wielowymiarową i może mieć dostęp do wysoko wibrujących informacji, pod warunkiem ulokowania swojej świadomości w odpowiednio wibrującej własnej, indywidualnej warstwie. Może tego dokonać podczas snu, w czasie głębokiej medytacji, a także podczas spontanicznie pojawiających się doznań, których rozszerzenie i utrwalenie nazywam interaktywną medytacją. Współczesne pojęcie umysłu daleko odbiega od jego faktycznej konstrukcji. Indywidualne umysły poszczególnych osób poprzez pola ich podświadomości przechodzą w system nieświadomości zbiorowej (można się tu doszukać pola morfogenetycznego Sheldrakea) tworząc jako całość zbiorowy umysł ludzki. Ten z koleji łączy się ze zbiorowymi umysłami innych fal życia funkcjonujących na naszej planecie konstruując w ten sposób zbiorowy umysł planety. Umysły planetarne tworzą umysł układu słonecznego. Z koleji umysły poszczególnych układów słonecznych i gwiazd wchodzących w skład umysłu galaktycznego itd., aż do utworzenia umysłu Wszechświata, na którym to poziomie Wszystko jest jako Całość Jednością. Uwzględniając wielowarstwowość szeroko rozumianego umysłu umysłu (np. nadświadomość w przypadku pojedyńczego umysłu człowieka), łatwo uświadomić sobie, że fraktalne konstrukcje umysłu w zmienionych stanach świadomości umożliwiają pozyskiwanie danych z różnych sektorów Wielkiego Umysłu. Można więc powiedzieć, że z psychologicznego punktu widzenia Galaktyczne Strefy Dopływu leżą w obszarach naszej nadświadomości.
A zatem odkrycie przez ludzkość Wielkiego Portalu uaktywni w dalszej kolejności interfejsy do innych obszarów Wszechświata, co samo w sobie stworzy niewyobrażalne wręcz warunki rozwoju dla całego gatunku ludzkiego i każdego jego przedstawiciela z osobna.
Na przełomie drugiego i trzeciego tysiąclecia wcieliło się i jeszcze wcieli wiele Istot, których mniej lub bardziej uświadomionym zadaniem jest i będzie katalizowanie dokonujących się świadomościowych przemian całej ludzkiej populacji zmierzających w swoim kulminacyjnym momencie właśnie do odkrycia Wielkiego Portalu, czyli inaczej mówiąc do naukowego udowodnienia istnienia ludzkiej duszy. Tworzą oni i tworzyć będą Planetarne Strefy Dopływu, których zadaniem jest wspieranie gatunku ludzkiego w wyjściu z kręgu istot śmiertelnych
w świat nieśmiertelności z wręcz niewyobrażalnymi przed nimi twórczymi perspektywami

4

new-christmas-gif

Facebook