Skocz do zawartości


Zdjęcie

Szpiedzy w walce o dominacje XX wieku


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
Brak odpowiedzi na ten temat

#1 admikosmos

admikosmos

    Administrator

  • Administrators
  • 4 postów

Napisany 10 February 2019 - 12:13 PM

Wszystko dokonywało się w ciszy, w ukryciu przed wzrokiem osób postronnych. Rywalizacja mocarstw była bezwzględna i nikt nie przebierał w środkach. Każda metoda, każdy chwyt i zwód był dobry, jeśli tylko prowadził do osiągnięcia politycznych i militarnych celów. Idylliczny i spokojny obraz XIX i początków XX wieku jest fałszywy. Wszystkie mocarstwa bezwzględnie grały w grę o dominację nad światem i o panowanie nad jego zasobami. Szpiegostwo funkcjonowało niemal od zawsze i od zawsze stanowiło część działalności politycznej, gospodarczej i wojskowej. Ale im bliżej pierwszej wojny światowej, tym działalność wywiadowcza stawała się coraz bardziej intensywna.

Rywalizacja mocarstw europejskich o panowanie nad światem była ostra już w XVI-XVIII wieku, ale w XIX stuleciu weszła w decydującą, niezmiernie agresywną fazę. Jak agresywne i podstępne miały się stać te zmagania, pokazał już odbywający się w 1815 roku Kongres Wiedeński. Już w czasie rewolucji francuskiej i wojen napoleońskich Wielka Brytania rozbudowała imponującą siatkę agentów na całym kontynencie. Brytyjskim wywiadem kierował wtedy William Wickham, który już w czasach rewolucji rozbudował sprawną szpiegowską sieć w Szwajcarii (w której działał oficjalnie jako brytyjski dyplomata), Niemczech i we Francji. Jego agenci znajdowali się zarówno w armii rewolucyjnej, jak i wśród powstańców w Wandei. Wickham wiedział wszystko o ruchach politycznych i militarnych rewolucjonistów i ich przeciwników. Potrafił zakulisowo sterować ruchami wrogich wojsk. Skonstruował i wprowadził w życie skuteczny system zbierania, weryfikacji i analizy informacji wywiadowczych. W końcu Francuzi dowiedzieli się o działalności jego agentów i zmusiły władze Konfederacji Szwajcarskiej do wydalenia Wickhama. Nieco później Wickham prowadził działania wywiadowcze przeciw Napoleonowi na terenie południowych Niemiec i Austrii. Jako podsekretarz stanu w ministerstwie spraw wewnętrznych (Home Office) i superintendent ds. obcych, kierował całym brytyjskim wywiadem i kontrwywiadem. W czasie swoich kampanii na Półwyspie Iberyjskim (i później) sztab księcia Wellingtona miał dostęp do przechwyconych i rozszyfrowanych przez angielskich agentów wojskowych depesz armii Napoleona Bonaparte. Sam cesarz Francuzów nie przywiązywał wielkiego znaczenia do informacji wywiadu dotyczących jego przeciwników. Wolał śledzić korespondencję przebywającego w areszcie domowym papieża Piusa VII, którą dostarczali mu jego agenci. Nie zainteresował go nawet fakt, że już w 1806 roku pruski wywiad przechwytywał i odczytywał zaszyfrowane francuskie depesze. Cesarz Francuzów tylko w umiarkowanym stopniu śledził raporty wywiadowcze, ograniczając się so lektury korespondencji własnych ministrów. Zwracał uwagę na materiały Josepha Fouché, ministra policji, którego raporty kontrwywiadowcze i policyjne regularnie trafiały na jego biurko. Fouché wykonywał skuteczną robotę kontrwywiadowczą. W 1804 roku wykrył angielską siatkę szpiegowską sir George’a Rumbolda, ambasadora w Wolnym Mieście Hamburgu. Fouché zdołał przejąć jego dokumenty i aresztować wielu działających we Francji brytyjskich szpiegów. Mimo to, Napoleon nie ufał do końca Fouché’mu i kontrolował jego działania za pośrednictwem innych agentów.

Tymczasem Anglicy nie próżnowali. W 1805 roku premier William Pitt wyasygnował kwotę 172 tys. funtów na działalność wywiadu (Secret Service). Rząd zapamiętale zbierał wszelkie informacje wywiadowcze o militarnych i politycznych planach Napoleona. Dzięki temu udało się np. przeprowadzić udaną operację przeciw duńskiej flocie w 1807 roku. W gabinetach Whitehall wiedziano więcej o planach Napoleona, niż on wiedział o zamiarach Wellingtona. Anglicy dowiedzieli się o planach przymierza Napoleona z Danią z listu hrabiego d’Antraigues, francuskiego rojalisty przebywającego w Londynie. Z kolei hrabia d’Antraigues przekazał tylko informację pochodzącą od adiutanta cara Aleksandra I, księcia Wasyla Trubieckiego, który przekazał angielskiemu wywiadowi relację o przebiegu spotkania cara Aleksandra I i Napoleona w Tylży. Anglicy gwarantowali swoim agentom absolutną anonimowość i potrafili dobrze płacić za informację. Kiedy Napoleon podbijający Europę lekceważył informacje wywiadowcze, książę Wellington i jego brat Richard w Indiach pokonali Imperium Marathów właśnie dzięki doskonałemu wywiadowi i podbili dużo rozleglejsze terytoria, niż Napoleon w Europie. Anglicy korzystali z informacji swoich agentów w Państwie Marathów: urzędników i europejskich najemników, takich jak pułkownik J. Meiselbach, dowódca gwardii jednego z indyjskich maharadżów. W Hiszpanii Wellington rozbudował system wywiadowczy wedle wzoru który tak doskonale sprawdził się w Indiach. Siec agentów i korespondentów prowadził sir Henry Wellesley, brat Wellingtona i brytyjski poseł w Madrycie. Szczególnie sprawna siatka działała w Bajonnie, skąd francuskie oddziały docierały przez Pireneje do Hiszpanii. Wellington miał do dyspozycji doskonałych szyfrantów, którzy bardzo łatwo rozszyfrowywali francuskie depesze. Żaden francuski szyfr dyplomatyczny i wojskowy nie mógł się oprzeć specjalistom Wellingtona. Napoleon i jego ministrowie nie wiedzieli, że ich „wielki szyfr” został złamany przez Anglików i nadal go używali. W 1812 roku Napoleon wyruszył na Rosję, niemal pozbawiony informacji wywiadowczych. Jego główny przeciwnik, marszałek i adiutant Michał Barclay de Tolly (potomek szkockich emigrantów, którzy osiedlili się w Inflantach) szybko sformował sprawną organizację wywiadowczą, szpiegującą na rzecz carskiej armii. Opierała się ona na specjalnej kancelarii i systemie ataszatów wojskowych w obcych stolicach. Ponadto przy rosyjskim ministerstwie spraw zagranicznych działało biuro dekryptarzu. Rosjanie mieli w tym momencie więcej informacji o Wielkiej Armii Napoleona, niż Francuzi o nich. Jednym z głównych doradców wojskowych cara Aleksandra I był w tym czasie brytyjski obserwator, sir Robert Wilson, zainstalowany w głównej kwaterze wojsk carskich, przy Kutuzowie i Barclay’u de Tolly. Wilosn informował Londyn o przebiegu kampanii, siłach antagonistów i o prawdziwym stosunku Rosjan do Wielkiej Brytanii (skwapliwe odnotował, że Kutuzow obawiał się zbytniego wzrostu potęgi Anglii po ostatecznym zwycięstwie nad Napoleonem). Ostateczna klęska Napoleona w 1815 roku była w dużej mierze zasługą szefa wywiadu księcia Wellingtona, pułkownika Colquhoun’a Granta, któremu udało się przeniknąć do cesarskiej armii i zebrać informacje o planowanych działaniach.

W czasie obrad Kongresu Wiedeńskiego zebrani monarchowie, książęta, arystokraci, dyplomaci i ministrowie byli skrupulatnie obserwowani przez szpiegów księcia Klemensa von Metternicha, austriackiego ministra spraw zagranicznych. Metternich i jego szef wywiadu, baron Franz von Hager śledzili prywatną korespondencję, korzystali z raportów agentów, zlecali kradzież dokumentów i czerpali informacje od sieci agentów śledzących uczestników kongresu. Sekretny gabinet ministerstwa spraw zagranicznych w Wiedniu był miejscem, w którym rozszyfrowywano obce depesze, czytano i analizowano korespondencję, odbierano raporty agentów. Agenci przeszukiwali nawet odpadki z ambasad w poszukiwaniu dokumentów wyrzuconych przez obcych dyplomatów. Metternich posunął się nawet do śledzenia listów cesarza Franciszka I. Von Hager szczególnie zapamiętale śledził wydatki delegatów i ich pożyczki zaciągane u bankierów. Ale Austriakom nie udało się spenetrować brytyjskiej delegacji. Pierwsza próba umieszczenia agentów policji w otoczeniu wicehrabiego Castlereagh zakończyła się zupełnym fiaskiem. Udało się przechwycić tylko kilka angielskich listów dyplomatycznych. Anglicy umieli przeciwdziałać infiltracji i wkrótce okazało się, że szpieg sir Charlesa Stewarta, markiza Londonderry, angielskiego ambasadora w Wiedniu, przeszukał kancelarię Metternicha i skradł z niej mnóstwo tajnych dokumentów. Ogólnie rzecz biorąc wywiadowcy wszystkich państw uczestniczących w kongresie, a szpiedzy Metternicha w szczególności, zapamiętale zbierali informacje o wydatkach i długach uczestników, oraz wiadomości o skandalach obyczajowych, które dałoby się wykorzystać w przyszłości. W następnych latach Metternich zdołał odgryźć się Anglikom za niepowodzenia w Wiedniu. Jego szpiegiem i kochanką w Londynie została żona rosyjskiego ambasadora w Anglii, Dorothea Lieven. Wraz z miłosną korespondencją wysyłała mu pocztą dyplomatyczną informacje o polityce brytyjskiego rządu. Ponieważ listy z Londynu przechodziły przez Paryż, dostęp do tych informacji mieli także Francuzi.

Niebawem miało się okazać, że rząd w Londynie, który z powodzeniem tłumił lub oswajał wszelkie rewolucyjne ruchy u siebie (np. czartystów) uczynił Anglię gniazdem i inkubatorem dla radykałów i nacjonalistów z całego świata. W 1837 roku w Londynie znalazł schronienie Giuseppe Mazzini. Jego korespondencja była regularnie otwierana przez angielską policję. Mazzini wydawał w Londynie gazety i pisał polityczne listy, które docierały do Italii. Jego przyjacielem został historyk Thomas Carlyle. Wspierali go wszyscy brytyjscy liberałowie. Po rozpętaniu wielkiej afery i objęciu stanowiska premiera w 1846 roku przez lorda Johna Russela definitywnie przerwano śledzenie listów Mazziniego.

Anglia przyciągała chętnie radykałów i wichrzycieli z Kontynentu. Szczególnie wielu przybyło na Wyspy po rewolucji 1848 roku. Zaczęto ich śledzić i poddano ich silnej kontroli. Zajęła się tym stołeczna londyńska policja (Metropolitan Police). Zatrudniono spore grupy policyjnych detektywów, płatnych informatorów i zagranicznych szpicli do wykonywania tego zadania. Najlepszym policyjnym szpiclem, który zdołał przeniknąć do kół emigranckich był John Hitchens Sanders, dostarczający informacji o wszelkich politycznych spotkaniach, na których pojawiali się zagraniczni rewolucjoniści. Wszystkie wiadomości przekazywał sir Richardowi Mayne, naczelnemu komisarzowi stołecznej policji. W 1849 roku do Londynu przybył wypędzony z Niemiec, Belgii i Francji Karol Marks. Znajdował się on od początku pod stałą obserwacją pruskiej i angielskiej policji. Ze strony pruskiej śledził go w Londynie Wilhelm Stieber, późniejszy szef wywiadu Bismarcka. Swoje raporty na temat rzekomo planowanych przez Marksa zamachów słał nawet do brytyjskiego rządu, ale cały czas był ignorowany. Mimo stałego śledzenia przez policję i agentów Marsk zajmował się pisaniem do gazet (w tym amerykańskich) i pracą w bibliotece British Museum, gdzie pisał „Kapitał”. Utrzymywał się głównie z pieniędzy przekazywanych mu przez Fryderyka Engelsa.

Wraz z wprowadzeniem do powszechnego użycia telegrafu w połowie XIX wieku, daleka łączność stała się szybsza, a praca wywiadów jeszcze bardziej intensywna. W 1855 roku, w czasie wojny krymskiej wieści z linii frontu docierały do Londynu w kilka godzin (na początku konfliktu pokonywały odległość między Półwyspem a Londynem w 3 dni, ale później Anglicy i Francuzi rozbudowali linie telegraficzne). Prasa dowiadywała się o ruchach wojsk bardzo szybko, a publiczność w stolicach wojujących państw mogła na bieżąco śledzić przebieg działań wojennych. Brytyjski dowódca na Krymie, Lord Raglan skarżył się na niedyskrecję londyńskich gazet, które jego zdaniem ujawniały sekretne informacje. Niezależnie od skarg Raglana, brytyjskie wojska na Krymie rozpaczliwie potrzebowały sprawnego wywiadu i świeżych, potwierdzonych informacji. W początkach 1854 roku major Thomas Best Jervis, emerytowany saper wojsk Kompanii Wschodnioindyjskiej zdobył w Brukseli kopię rosyjskiej mapy sztabowej Półwyspu Krymskiego i austriacką mapę sztabową Imperium Osmańskiego. Jervis dostarczył mapy do ministerstwa wojny (War Office) w Londynie. Wykonał kilka kopii na swój koszt i przetłumaczył legendę i opis na francuski. Mapy Jervisa okazały się wielce pomocne dla wojsk koalicji działających na Krymie.
Mimo to nierozsądne i nieprofesjonalne decyzje Lorda Raglana doprowadziły do przedłużenia całej kampanii i dotkliwych ofiar w ludziach. Długie oblężenie Sewastopola i tragiczna szarża Lekkiej Brygady to tylko jedne z wielu konsekwencji rozkazów Raglana. Rozpoznanie szwankowało, więc reformą wywiadu na linii frontu zajął się Charles Cattley alias Calvert, Anglik urodzony w Petersburgu, członek rodziny prowadzącej interesy w Rosji i były angielski wicekonsul w Kerczu. Cattley prowadził komórkę wywiadowczą przy sztabie Raglana. Najchętniej wykorzystywał informacje pochodzące od polskich dezerterów z armii rosyjskiej. Jego siatka szpiegów obserwowała księcia Mienszykowa i zbierała informacje pochodzące wprost z jego sztabu. Dzięki niemu Anglicy i ich sprzymierzeńcy z wyprzedzeniem otrzymywali informacje o ruchach Rosjan i mogli odeprzeć główny rosyjski kontratak w lutym 1855 roku. Wieść o klęsce tego natarcia miała się przyczynić do śmierci cara Mikołaja I. Rosjanie ponieśli w tej wojnie wielką klęskę i nowy car Aleksander II rozpoczął konsolidację państwa właśnie od reformy wywiadu.

Już w czerwcu 1856 roku Aleksander II wysłał instrukcje do rosyjskich attache wojskowych w Londynie, Konstantynopolu, Paryżu i Wiedniu. Określały one szczegółowo zakres zbieranych i weryfikowanych informacji. Dyplomaci mieli gromadzić wiadomości o obcych armiach, ich sile, uzbrojeniu, organizacji, transporcie, komunikacji i morale. Głównym promotorem reform stał się hrabia Mikołaj Ignatiew, w wieku 24 lat wysłany do Londynu w celu stworzenia od podstaw rozpoznania wywiadowczego. Zaczął zbierać informacje, zwłaszcza z myślą o Wielkiej Grze, prowadzonej w Azji Środkowej przez Cesarstwo Rosyjskie i Imperium Brytyjskie. Foreign Office szybko rozpoznało go jako szpiega i sprytnego intryganta. Ignatiew uczestniczył w tajnych misjach w środkowej Azji i pozyskał poparcie emira Buchary dla Rosjan. W czasie powstania Sipajów w Indiach wzywał rosyjskie władze do wykorzystania sytuacji i przeprowadzenia inwazji na Subkontynent. Anglicy podejrzewali, że to właśnie rosyjski wywiad doprowadził do wybuchu rebelii w Indiach. Rząd carski na pewno pragnął wykorzystać bunt do swoich celów i przesunąć granicę imperium na południe, a jeśli to możliwe, ruszyć na Indie. Już w czasie wojny krymskiej w Indiach krążyły wieści o rosyjskich agentach krążących po kraju w celu wywołania niepokojów. Brak na razie dowodów na bezpośrednie zaangażowanie carskiego wywiadu w wybuch buntu sipajów, choć późniejsza korespondencja niektórych indyjskich władców z dworem carskim daje wiele do myślenia. Informują one, że w początkach buntu w całych Indiach rozchodziły się za pośrednictwem lokalnych gazet i astrologów wieści o rychłym końcu brytyjskiego panowania i marszu wielkiej rosyjskiej armii na południe.

Katastrofa, jaką była pierwsza faza powstania sipajów, skłoniła Anglików do zreformowania służby wywiadowczej w Indiach. Tylko dzięki szybkości telegrafu Brytyjczycy zdołali stłumić powstanie i zachować panowanie nad Subkontynentem. Kiedy pierwsze wieści o buntach indyjskich garnizonów dotarły za pośrednictwem telegrafu do Delhi, angielscy oficerowie i urzędnicy (tacy jak sir Robert Montgomery, dziadek marszałka polnego Bernarda L. Montgomery’ego) błyskawicznie rozbroili Hindusów służących w wojskach Kompanii Wschodnioindyjskiej. To właśnie sir Robert Montgomery i jego pomocnik major W. S. R. Hodson z powodzeniem koordynowali działania wywiadowcze w czasie buntu. Po stłumieniu powstania i włączeniu Indii bezpośrednio do Imperium została utworzona oddzielna armia indyjska wraz z pokaźnym wydziałem wywiadowczym. Rząd brytyjskich Indii utworzył spory wydział szyfrów i dekryptażu, który miał wspomagać działania wywiadowcze. Centrala wywiadowcza w Simli zbierała informacje o sytuacji na północno-zachodnim pograniczu i działaniach Rosjan, a kontrwywiad starał się kontrolować Indie za pomocą sieci szpicli i rutynowego czytania miejscowej korespondencji.

Ale za Oceanem Atlantyckim wyrastała już nowa potęgą, coraz sprawniej rozwijająca wywiad. Tutaj także telegraf odegrał istotną rolę, zwłaszcza w czasie wojny secesyjnej. Twórca służb wywiadowczych Unii stał się szkocki emigrant, Allan Pinkerton. Pinkerton, syn szkockiego bednarza, w młodości zaangażował się w działalność ruchu czartystów. W 1842 roku wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Już dwa lata później zaangażował się w działalność abolicjonistów, uczestnicząc w operacjach na szlaku przerzutu zbiegłych niewolników, zwanym „Underground Railroad”. Szlak ciągnął się z amerykańskiego Południa do północnych, wolnych stanów i do Kanady. Składały się na niego bezpieczne przejścia i trasy, oraz kryjówki i ochronki dla zbiegłych niewolników. W działanie całego systemu zaangażowana była spora liczba ludzi i niemałe pieniądze. Działali tu agenci pomagający w ucieczkach, przewodnicy, przewoźnicy, osoby pilnujące kryjówek, a wreszcie tzw. „udziałowcy” finansujący całą operację. Działanie szlaku wymagało zachowania ścisłej tajemnicy, perfekcyjnej komunikacji i użycia zaszyfrowanych wiadomości. Obsługa całego systemu była idealną szkoła wywiadu i działań pod przykryciem. W działalności sieci przerzutowej uczestniczył słynny rewolwerowiec James Butler Hickok, znany później jako  Dziki Bill Hickok. Jedna z głównych organizatorek szlaku, Harriet Tubman, która przeprowadziła na wolność ponad 300 zbiegłych niewolników, zajmował się w czasie wojny secesyjnej organizacją zwiadu na potrzeby wojsk Unii. Sam Pinkerton rychło stał się zawodowym detektywem po przejściu na służbę policji w Chicago. W 1850 roku założył własną agencję detektywistyczną Pinkerton National Detective Agency. Zaczynał od ochraniania pociągów przed napadami. W czasie pracy zaprzyjaźnił się z generałem George’m McClellan’em, wówczas pełniącym funkcję wiceprezesa Illinois Central Railroad, a także z Abrahamem Lincolnem, który był głównym prawnikiem tej spółki kolejowej. Pinkerton nadal pozostawał aktywnym abolicjonistą. Uczestniczył w spotkaniach i tajnych naradach z udziałem Fredericka Douglass’a i Johna Browna. To właśnie on pomógł zakupić ubrania i zapasy, które później posłużyły Brown’owi w czasie ataku na arsenał wojskowy w miejscowości Harpers Ferry w stanie Wirginia. Ta pamiętna prowokacja stała się jedną z bezpośrednich przyczyn przyspieszenia secesji południowych stanów i wybuchu wojny domowej w Stanach Zjednoczonych. Warto dodać, że w organizacji rajdu pomagał Brown’owi Hugh Forbes, angielski najemnik i awanturnik, uprzednio walczący u boku Giuseppe Garibaldiego. Forbes próbował najpierw wycisnąć od Browna pieniądze, a potem poinformował o jego planach senatora Williama Sewarda. O planowanym rajdzie wiedział też sekretarz wojny John B. Floyd.

Już w czasie wojny secesyjnej Pinkerton został mianowany przez prezydenta Lincolna szefem wywiadu Unii. Zajmował się także działalnością kontrwywiadowczą i ochroną prezydenta. Dysponował rozbudowaną siecią agenturalną na Południu. Jego agenci działali pod przykryciem, podając się za konfederackich żołnierzy i oficerów. Pinkerton osobiście kilka razy przekraczał linię frontu i wyprawiał się daleko w głąb terytorium Konfederatów, by zbierać informacje o wojskach, fortyfikacjach i planach przeciwnika. Pinkerton w końcu wrócił do kierowania swoją agencją, a dobrze rozwiniętą i doświadczoną służbę przejął po nim Lafayette C. Baker, szef policji politycznej (pod nazwą National Detective Bureau) i wywiadowca.

W czasie amerykańskiej wojny domowej raporty wywiadowcze przesyłane drogą telegraficzną odegrały bardzo ważną rolę. Sam prezydent Lincoln spędzał codzienne kilka godzin u wejścia biura telegraficznego w Departamencie Wojny, oczekując na kolejne wiadomości. W biurze pracowali szyfranci, mozolnie odczytujący zakodowane depesze. Dzięki nim udało się na przykład wykryć fabrykanta z Nowego Jorku, który wytwarzał matryce do drukowania banknotów Konfederacji. Generał Robert E. Lee miał świadomość, że nawet zaszyfrowane depesze są przechwytywane i odczytywane przez wywiad Unii i zabronił swoim oficerom korzystania z telegrafu. Wojska Unii po raz pierwszy w Ameryce używały balonów do celów wywiadowczych. Sprawnie działało Biuro Informacji Wojskowej przy sztabie generała Hookera, kierowane przez pułkownika George’a G. Sharpe’a. Dzięki działalności jego szpiegów, wojskom Unii udało się osiągnąć przewagę w bitwie pod Gettysburgiem w 1863 roku. Najlepszą agentką Unii, działającą w Richmond, stolicy Konfederatów, była Elizabeth van Lew, znana abolicjonistka, która kierowała mocno rozgałęzioną siatką agentów, częściowo złożoną z wyzwolonych przez nią niewolników. Jej kurierzy przenosili przez linię frontu w wydmuszkach, pomiędzy papierowymi wykrojami krawieckimi i w koszach z żywnością. Żona prezydenta Konfederacji Jeffersona Davisa zatrudniła nawet jednego z wyzwoleńców van Lew w swoim domu w charakterze lokaja. W ten sposób szpieg Unii znalazł się w bezpośredniej bliskości prezydenta Davisa. Raporty siatki Elizabeth van Lew walnie przyczyniły się sukcesu operacji wojennych Unii w latach 1864-1865 i do jej ostatecznego zwycięstwa w wojnie.

Przebiegiem i wynikiem wojny w USA były żywo zainteresowane władze w Londynie i czołówka brytyjskich wojskowych. W 1863 roku do Skonfederowanych Stanów Ameryki przybył przez Meksyk pułkownik sir Artur Lyon Fremantle, oficer pochodzący z rodziny o bogatych tradycjach wojskowych. Oficjalnie przebywał w Ameryce prywatnie, jako turysta. Podróżował z Teksasu i Luizjany do Tennessee, po drodze korzystając z gościny konfederackich polityków i generałów. Spotkał się z prezydentem J. Davis’em i mógł obserwować po drodze działania wojenne. Pod drodze do Pennsylwanii napotkał pruskiego obserwatora wojskowego, kapitana Justusa Scheiberta. Był świadkiem bitwy pod Gettysburgiem, po której przeszedł przez linię frontu i dotarł do Nowego Jorku. Po powrocie do Anglii zdał kolegom po fachu szczegółową relację z jego de facto wywiadowczej misji i opisał swoją podróż w książce pt. „Three Months in the Southern States”. W 1894 roku został gubernatorem Malty.

Ale tymczasem dla Wielkiej Brytanii ważniejszy był inny obszar świata. Nadal toczyła się cicha wojna z Rosją w Azji Środkowej. W 1855 roku przy War Office w Londynie został założony Wydział Statystyczny i Topograficzny, którego zadaniem było zbieranie wszelkich informacji o terytoriach możliwych działań wojennych i sporządzanie jak najdokładniejszych map. Brytyjscy attache wojskowi w Wiedniu, Paryżu, Berlinie, Turynie i Petersburgu dostarczali wydziałowi wielu cennych informacji. Tymczasem w 1870 roku wojna francusko-pruska pokazała siłę pruskiej armii i wywiadu, oraz braki w pracy francuskich i brytyjskich szpiegów. Anglicy więcej dowiedzieli się wtedy o stanie i uzbrojeniu armii francuskiej z niemieckich książek, niż z własnego rozpoznania. W 1873 roku Wydział Statystyczny i Topograficzny został przekształcony w Intelligence Branch, która miała się stać służbą wywiadowczą z prawdziwego zdarzenia. Dowodził nią generał major Sir Patrick MacDougall, były szef uczelni wojskowej w Camberley. Nowa służba miała za zadanie nie tylko zbieranie informacji, ale także ich interpretację i planowanie przyszłych wojen na ich podstawie. Nie mogła narzekać na brak pracy. W Środkowej Azji Rosjanie rozszerzali swoją strefę wpływów i podbijali nowe terytoria: Taszkient, Samarkandę i Chiwę. Niebezpiecznie zbliżali się do północno-zachodniej granicy brytyjskich posiadłości w Indiach. Z jednej strony Rosjanie działający na podstawie swojego rozpoznania byli przekonani, że Brytyjczycy chcą zając Azję Środkową i wyprzeć stamtąd rosyjski handel, a z drugiej strony Anglicy byli pewni, że carska Rosja szykuje się do ataku na Indie przez Afganistan. Na północno-zachodniej granicy i w sporej części Centralnej Azji trwała tajna wojna między rosyjskim i angielskim wywiadem. Agenci, szpiedzy i zwiadowcy obydwu państw śledzili ruchy przeciwnika, przenikali za kordony, penetrowali słabo zbadane regiony Azji. Przebrani za buddyjskich czy muzułmańskich pielgrzymów, kupców i podróżników szpiedzy przemierzali Indie, Afganistan, Tybet i pogranicze imperiów. Armia Brytyjskich Indii i Departament Polityczny Rządu w Delhi chętnie wykorzystywały miejscowych jako szpiegów działających pod przykryciem. Rekrutował ich kapitan Thomas Montgomerie, który dowiedział się, że swobodnie przenikają oni do Tybetu, Ladakhu i Turkiestanu. Ci pandici działali w kompletnej tajemnicy i nawet większość oficerów wywiadu w Survey of India znała tylko ich numery. Szkolono ich w Dehradun, placówce wywiadu u stóp Himalajów. Uczono ich mierzenia odległości, wysokości i określania kierunków świata. Byli zaopatrywani w najlepsze przyrządy pomiarowe, użyteczne przy rozpoznaniu terenowym. Montgomerie wpadł na pomysł wykorzystania buddyjskich różańców do odmierzania odległości i młynków modlitewnych do ukrycia papieru, na którym szpiedzy mogli notować odległości i inne ważne informacje, oraz kompasów do określania kierunków. Pomiędzy fałdami szat pandici ukrywali termometry, konieczne do określania wysokości. Nosili ze sobą skrzynki z podwójnym dnem, w których ukrywali różne przedmioty potrzebne w pracy wywiadowczej, np. sekstansy. Najlepszym szpiegiem Montgomeri’ego był wiejski nauczyciel z podhimalajskiej wioski, Nain Singh, znany jako Pandit Numer Jeden. Podczas jednej ze swoich wypraw (w 1866 roku) spenetrował Tybet, dotarł do Lhasy i zdołał uzyskać audiencję u Dalajlamy. Zebrał bardzo dokładne dane o topografii kraju. W ciągu kilkudziesięciu lat panditom udało się spenetrować mało dotąd rozpoznane centrum kontynentu azjatyckiego. W 1874 roku Lord Salisbury, wówczas minister ds. Indii (Secretary of State for India) zwrócił uwagę na niedostateczną skalę prac wywiadowczych na granicy północno-zachodniej. Brak informacji o sytuacji w Afganistanie był alarmujący. Anglicy byli przekonani, że emir Afganistanu, Szer Ali prowadzi tajne negocjacje z Rosjanami. Okazało się, że obawy Lorda Salisbury były słuszne. Brak informacji i arogancja doprowadziły do masakry brytyjskiego agenta, sir Louisa Cavagnari i całego angielskiego poselstwa w Kabulu 2 sierpnia 1879 roku.

Przez lata, aż do podpisania angielsko-rosyjskiego porozumienia w 1907 roku wywiady obydwu mocarstw próbowały zdobyć jak najwięcej informacji o przeciwniku, oszukać jego agentów i spenetrować jak najrozleglejsze terytorium. Realia tej Wielkiej Gry dobrze oddaje powieść angielskiego pisarza Rudyarda Kiplinga „Kim”, opublikowana w 1901 roku. Kipling zarysował w niej barwny obraz szpiegowskiej rywalizacji mocarstw, pracy zakonspirowanych agentów i wszechobecnego zagrożenia. Pisał o „Wielkiej grze, która kończy się dla każdego dopiero ze śmiercią… nie wcześniej.”. Główny bohater powieści, Kim O’Hara to sierota, syn zmarłego irlandzkiego żołnierza służącego w armii brytyjskich Indii. Chłopak tuła się po Indiach i w końcu dostaje się pod opiekę pułku, w którym służył jego ojciec. Trafia do angielskiej szkoły, gdzie w Lakhnau, gdzie pod opieką pułkownika Creightona zdobywa wiedzę kartograficzną i geodezyjną, niezbędną w pracy wywiadowcy. Później walczy z rosyjskimi i francuskimi szpiegami. Jedną z osób, które spotyka na swej drodze jest Madub Ali, handlarz, a w rzeczywistości brytyjski agent: „(…) Atoli Kim nie podejrzewał wcale, że Mahbub Ali, znany jako jeden z najlepszych koniarzy w Pendżabie, bogaty i przedsiębiorczy kupiec, którego karawany docierały aż hen poza tamtą połać świata, był zarejestrowany w jednej z tajnych ksiąg Indyjskiego Oddziału Topograficznego jako C-25 I. B. Dwa lub trzy razy do roku C-25 przysłał tam krótką opowieść, napisaną niewytwornie, ale bardzo zajmującą i zazwyczaj (potwierdzały to raporty R-17 i M-4) najzupełniej prawdziwą. Była w niej mowa o najrozmaitszych odległych księstewkach górskich, o podróżnikach narodowości innej niżeli angielska, o handlu bronią… słowem była to drobna cząstka owej nieprzebranej ilości „otrzymanych wiadomości”, na jakich opiera się rząd indyjski. (…) To właśnie było powodem, że Mahbub Ali ani na godzinę dłużej, niż należało, nie chciał zatrzymywać przy sobie owego drobno złożonego świstka welinowego papieru, owiniętego w ceratę… inaczej mówiąc, owego bezimiennego, niezaadresowanego doniesienia z pięciu ledwo dostrzegalnymi nakłuciami w rożku, które w najhaniebniejszy sposób zdradzało pięciu sprzymierzonych królów, życzliwe im mocarstwo północne, hinduskiego bankiera w Peshawur, firmę rusznikarską w Belgii i wpływowego, na wpół niezależnego władcę mahometańskiego na południu. To ostatnie było sprawozdaniem R-17, które Mahbub zabrał z sobą za przełęczą Dora i przyniósł w zastępstwie R-17, gdyż ów wskutek okoliczności od niego niezależnych nie mógł opuścić swego posterunku. Dynamit był rzeczą niewinną i błahostką wobec tego raportu C-25; a nawet człowiek Wschodu, mający wschodnie poglądy co do wartości czasu, zdawał sobie sprawę, że im prędzej dostanie się to do rąk właściwych, tym lepiej dla niego. (…)”. Warto zauważyć, że Kim to szpieg-sierota, którego przygarnął aparat imperium, by wychować go na swoje skuteczne narzędzie. Ten model kształcenia i pozyskiwania przyszłych wywiadowców będzie miał wielką przyszłość, szczególnie w Związku Radzieckim i tzw. bloku wschodnim. Komunistyczne służby wywiadowcze i kontrwywiadowcze bardzo chętnie zatrudniały sieroty, ludzi z rozbitych rodzin, lub rozbitków życiowych, którzy wszystko zawdzięczali swoim przełożonym ze służby. Wielu „Kimów” jeszcze niedawno żyło i działało w państwach tzw. demokracji ludowej.

W latach osiemdziesiątych XIX wieku telegraf stał się powszechnym środkiem komunikacji, także dla dyplomatów i wojskowych. Od 1878 roku Foreign Office w Londynie szyfrowało wszystkie swoje telegramy. Najinteligentniejsi funkcjonariusze rządowi, oficerowi i wywiadowcy domyślili się, jakie możliwości ofiarowuje im telegraf. Wcześniej każdy rząd starał się położyć rękę na obcej korespondencji dyplomatycznej. Listy mogłyby przewożone różnymi, mocno zakonspirowanymi drogami. Teraz wszystkie wiadomości były wysyłane za pośrednictwem ogólnodostępnych sieci telegraficznych. Wszystkie wiadomości były odtąd skwapliwe szyfrowane, a główne wysiłki wywiadów skupiły się na rozszyfrowywaniu tych wiadomości. Najlepsze biura szyfrów posiadali w końcu XIX w. Francuzi. Kiedy w czasie wakacji w Cannes premier William E. Gladstone wysłał zwykłą pocztą list do earla Granville’a, ministra spraw zagranicznych, adresat był przekonany, że francuski kontrwywiad z pewnością otworzył i odczytał przesyłkę. W 1902 roku ten sam błąd popełnił Lord Lansdowne. Mimo to, zarówno brytyjscy, jak i amerykańscy dyplomaci byli coraz bardziej świadomi konieczności ochrony i szyfrowania korespondencji. Już w 1866 roku amerykański poseł w Paryżu, John Bigelow zwracał uwagę swojego rządu na konieczność wprowadzenia nowych szyfrów chroniących treść depesz przesyłanych za pomocą telegrafu. Sekretarz Stanu William Seward zignorował jego ostrzeżenia i dzięki temu Francuzi przez jakiś czas mogli odczytywać depesze słane do Waszyngtonu. Ta niefrasobliwość stała się zresztą powodem kilku skandali dyplomatycznych, kiedy ujawniono depesze pokazujące prawdziwą (i nieraz obraźliwą) opinię Jankesów o ich międzynarodowych partnerach (szczególnie w Rzymie w 1870 roku i 10 lat później w Peru). Amerykanie umieli się jednak uczyć na błędach.

Coraz bardziej rozwijał się wywiad i kontrwywiad carskiej Rosji, która była zmuszona walczyć z obcą penetracją agenturalną, rewolucjonistami i jednocześnie prowadzić grę wywiadowczo-dyplomatyczną z Wielką Brytanią w Azji. Od 1881 roku, od pamiętnego zamachu na cara Aleksandra II, rosyjski wywiad i kontrwywiad zintensyfikował swoją działalność. Na miejsce III Oddziału Kancelarii Osobistej Jego Cesarskiej Mości powołano służbę Oddziału ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego (Otdielenije po ochranieniju poriadka i obszczestwiennoj biezopasnosti), zwaną Ochraną. Była to agencja wywiadowcza połączona z oddziałem kontrwywiadu i policją polityczną. Sieć agentów Ochrany liczyła u początku XX wieku ponad 20 tys. ludzi. Jej funkcjonariusze otwierali przesyłki na wszystkich rosyjskich urzędach pocztowych. Do działań poza Rosją powołano Agencję Zagraniczną (Zagranicznaja Agentura), której kwatera główna znajdowała się w rosyjskiej ambasadzie w Paryżu. Dowodzona przez byłego rewolucjonistę, Piotra Raczkowskiego, nawiązała współpracę z francuską Służbą Bezpieczeństwa (Sûreté). Ochrana śledziła rosyjskich rewolucjonistów przebywających w Paryżu. Sam Raczkowski stał się postacią znaną w Paryżu. W swojej willi w Saint- Cloud podejmował prezydentów, ministrów i obcych dyplomatów. Raczkowski słynął z zamiłowania do dobrej kuchni, trunków i kobiet. Był zapewne narażony na różne prowokacje i szantaż ze strony obcych służb. Ochrana nigdy nie mogła narzekać na brak płatnych konfidentów i ochotników, którzy gotowi byli dostarczać jej informacje. dlatego zawsze przenikali do niej ludzie podejrzanej proweniencji i prowokatorzy, tacy jak słynny Jewno Azef.

U progu II wojny burskiej główną agencją wywiadu wojskowego Wielkiej Brytanii był Departament Wywiadu (Intelligence Department) przy Ministerstwie Wojny. W tym czasie był on niedoinwestowany i mogłoby się wydawać, że był zupełnie niesprawny. Mimo to, mógł liczyć na informatorów rozsianych na całym świecie, ideowców którzy dostarczali informacji za symboliczną opłatą, bądź wręcz za darmo. Byli wśród nich Anglicy i obywatele innych krajów (np. kapitan statku rzecznego w Kongo Belgijskim, szef perskiego urzędu telegraficznego, brytyjscy kolejarze zatrudnieni w różnych częściach globu). Wielka Brytania pod każdą szerokością geograficzną znajdowała ludzi gotowych służyć imperium, za darmo, lub za drobną opłatą. Szefowie służby często wykładali na działalność wywiadowczą własne fundusze. Jednym z najbardziej entuzjastycznych wywiadowców, gotowych na wielkie poświęcenia osobiste i finansowe w trakcie pełnienia szpiegowskich misji był Robert Baden-Powell, działający początkowo w Azji, na granicy północno-zachodniej. Wierzył w wyższość szpiegów-amatorów nad opłacanymi profesjonalistami, a wielu członków rządu podzielało jego poglądy. Przed samą wojną z Burami brytyjski wywiad zdołał zdobyć sporo informacji o ich sile militarnej i planach, choć rząd w Londynie nie dowierzał do końca swoim szpiegom i nie wykorzystał części wiadomości. W 1902 roku, wraz z objęciem dowództwa w Południowej Afryce przez Lorda Robertsa, Wydział Wywiadu Polowego został znacznie rozbudowany. Dzięki sprawnemu wywiadowi Anglicy znów wygrali kolejną wojnę. W 1904 roku, na fali reformy armii, zmieniono też strukturę służb wywiadowczych. Utworzono Dyrektorium Operacji Wojskowych i Wywiadu (Directorate of Military Operations and Intelligence) przy nowo powstałym Sztabie Generalnym. Oficerowie sztabowi współpracujący z tą instytucją wyruszali tłumnie na kontynent i odbywali wywiadowcze rekonesanse w różnych krajach Europy. Szczególnym zainteresowaniem cieszyła się Belgia, Francja, Holandia i północne Niemcy. Jeden z takich oficerów, Sir George Aston badał możliwości stawienia oporu spodziewanej niemieckiej inwazji na terenie Holandii, a następnie odbył rekonesans po krajach skandynawskich.

Rzesza Niemiecka także rozwijała swoje służby wywiadowcze. Niemieccy attache wojskowi w obcych stolicach utrzymywali sporą liczbę płatnych informatorów i agentów, choć początkowo liczono na tzw. biały wywiad, czyli informacje pochodzące z tzw. jawnych źródeł. Wywiadem i kontrwywiadem jednocześnie zajmowała się komórka znana jako Sektion IIIb, umiejscowiona przy sztabie generalnym. Ponadto, oficerowie wywiadu (Nachrichtenoffiziere) stacjonowali w kilku miejscach na granicy niemiecko-francuskiej i niemiecko-rosyjskiej. Niemcy mieli nieźle rozpoznane francuskie plany wojenne i dyslokację wojsk, ale wiedzieli niewiele o rosyjskich planach mobilizacyjnych i o rzeczywistej sile carskiej armii. Istniały wysunięte komórki wywiadowcze Niemiec i Austro-Węgier w większych rosyjskich miastach, które kontaktowały się z centralami w Oslo, Kopenhadze i Bernie, ale niewiele wiadomo o ich działalności. Najgorzej wyglądało rozpoznanie na odcinku brytyjskim. Dopiero po 1901 roku Biuro Informacyjne Marynarki Wojennej zaczęło instalować w Anglii siatkę wywiadowczą, którą koordynował Gustav Steinhauer, były ochroniarz cesarza Wilhelma II. Steinhauer próbował zaangażować do współpracy Niemców mieszkających w Wielkiej Brytanii, wysyłając im listy pocztą. Nie trzeba dodawać, że taka metoda całkowicie dekonspirowała jego siatkę przez brytyjską policją i kontrwywiadem. Niemiecka penetracja Anglii nigdy nie osiągnęła rozmiarów opisywanych w histerycznej i oszukańczej prasie należącej do koncernu Lorda Northcliffe’a.

Im bliżej było do wybuchu światowego konfliktu, tym szerzej zakrojona była praca wywiadów wszystkich mocarstw. Każdy śledził każdego, nawet sojusznicy szpiegowali sojuszników. Rosyjska Ochrana zdobywała depesze wysyłane z zagranicznych ambasad w Petersburgu i umieszczała w obcych poselstwach swoich agentów. Udało jej się nawet zdobyć angielskie i amerykańskie książki szyfrów. Rosja rzeczywiście miała bardzo rozbudowany wywiad, nie tylko w Austro-Węgrzech. Rosyjski attache wojskowy w Kopenhadze, A. Ignatiev kontrolował potężną siatkę szpiegowską w Niemczech. W 1914 roku pułkownik Bazarow został wyrzucony z Berlina jako persona non grata, kiedy wykryto jego sieć agenturalną. W Wiedniu szefem siatek szpiegów rosyjskich był pułkownik Zankiewicz. Wśród jego austriackich współpracowników byli: emerytowany major, policjant, porucznik - wykładowca akademii wojskowej, oraz wielu innych oficerów C. K. armii. Sam pułkownik Redl sprzedawał tajne informacje nie tylko Rosjanom, ale także Francuzom i Włochom. Jak wiadomo, umiejętności Ochrany niewiele pomogły państwu carów, a w czasie wojny i rewolucji wywiad polityczny i agentury wpływu odegrały swoją zgubną rolę. Anglicy i tak zdołali wciągnąć Rosję do wojny, która stała się zgubą dla dynastii Romanowów i państwa, a potem zakulisowo wsparli rewolucję. Nawet najlepsze, nieodgadnione do 1917 roku szyfry nie pomogły Rosjanom i nie uchroniły ich przed wyrafinowaną dywersją polityczną i subtelnymi metodami wywiadowczymi mocarstw zachodnich. Zresztą już wcześniej, w czasie wojny rosyjsko-japońskiej, Angielcy oficerowie z centrali wywiadowczej w Simli w Indiach przechwytywali i rozszyfrowywali rosyjskie depesze. A sami Japończycy posiadali bardzo sprawną siatkę agenturalną w Rosji, zwłaszcza w Port Artur. Dzięki temu (i dzięki brytyjsko-japońskim kontaktom wywiadowczym) Rosja została w tej wojnie pokonana.

Jedną z najlepszych służb wywiadowczych dysponowali Francuzi. W „Czarnym Pokoju” (cabinet noir) na ulicy Quai d’Orsay w Paryżu odczytywano angielskie, włoskie, tureckie i niemieckie depesze dyplomatyczne. Major Major Hubert- Joseph Henry z II Biura Sztabu Generalnego (Deuxième Bureau) zatrudniał agenta pochodzącego z paryskiego świata przestępczego, Martina Josepha Brückera, który trzymał w swoim ręku wszystkich portierów, księgowych i służących pracujących w ambasadach obcych mocarstw w Paryżu. W 1891 roku w ręce Brückera wpadł portfel z tajnymi dokumentami należący do brytyjskiego ambasadora, lorda Lyttona. Sprzątaczki zatrudnione w niemieckiej ambasadzie wyciągały z koszy na śmieci niefrasobliwe wyrzucane dokumenty i zanosiły je Brückerowi. Francuzi posiadali niewątpliwie jednych z najlepszych na świecie kryptologów, takich jak Étienne Bazeries, oficer wybitny łamacz szyfrów. Jeszcze przed I wojną światową francuski wywiad posiadał wysoko postawionego agenta w niemieckim sztabie generalny. Ten oficer, znany pod kryptonimem ‘Le Vengeur’, dostarczył Francuzom plany niemieckiego ataku na Francję i Belgię w zamian za 60 tys. franków. Bardzo sprawnie działali Amerykanie, wykorzystując swoje doświadczenia z czasów wojny domowej. Od 1882 w Stanach Zjednoczonych działały dwie organizacje wywiadowcze: Office of Naval Intelligence i Military Intelligence Division, które zaczęły prowadzić na poważnie działalność szpiegowską w innych krajach. W początkach XX wieku w prace wywiadu zaangażował się admirał Alfred Thayer Mahan, a wywiad amerykański i brytyjski współpracowały ze sobą od czasu wojny hiszpańsko-amerykańskiej w 1898 roku, choć jednocześnie Brytyjczycy usiłowali wydrzeć Amerykanom różne sekrety. Warto dodać, że jeszcze w czasie słynnej wojny USA ze Siuksami w latach 70-tych XIX wieku to angielski wywiad w Kanadzie dostarczał Amerykanom informacji o działalności wodza Siedzącego Byka w Kanadzie. Amerykanie rozwijali swoje zaplecze kryptograficzne i zbierali informacje o obcych armiach i flotach poprzez attache wojskowych umiejscowionych w zagranicznych stolicach. Już wtedy amerykańskie siatki wywiadowcze działały w europejskich stolicach. French Ensor Chadwick, attache morski w Londynie, rychło nawiązał współpracę z brytyjską admiralicją, która dostarczała mu informacji o najnowszych technologiach. Później ta współpraca się urwała. Dopiero w czasie wojny amerykańsko-hiszpańskiej została odnowiona. Kiedy w 1898 roku oskarżony o szpiegostwo hiszpański attache wojenny Ramon de Carranza został wydalony z USA i schronił się w Kanadzie, Brytyjczycy najpierw śledzili go, a potem odmówili mu schronienia. Siatka Carranzy przestała działać.

Tymczasem na horyzoncie pojawiły się nowe technologie do wykorzystania na niwie wywiadowczej i militarnej. Bracia Wright, konstruktorzy pierwszego samolotu, od razu nastawili się na współpracę z rządami, co miało, jak wierzyli, przynieść im wielkie dochody. Od razu przewidywali, że ich wynalazek będzie niezmiernie cenny w razie wojny. Nie byli zbytnio zainteresowani współpracą z sektorem prywatnym, co dość dobrze ukazuje, na jaki rodzaj działalności się nastawiali. Już w 1904 roku (rok po pierwszym locie braci Wright w Kitty Hawk w USA) pułkownik David Henderson, szef angielskiego wywiadu w czasie wojny burskiej zaczął się interesować możliwościami zastosowania samolotu w dziedzinie wywiadu i zwiadu frontowego. Henderson doprowadził potem do powstania brytyjskich sił lotniczych. Sami bracia Wright niemal od początku kontaktowali się z armią amerykańską, i w 1908 zaprezentowali lot swojej maszyny w bazie wojskowej Fort Myer w Wirginii. W tym samym roku bracia Wright sprzedali Korpusowi Sygnałowemu Armii Amerykańskiej pierwszy samolot wojskowy za 30 tys. dolarów. Guglielmo Marconi, wynalazca aparatu radiowego współpracował z brytyjską Admiralicją, która finansowała, koordynowała i wspierała jego prace w zakresie systemu łączności radiowej prowadzone w Anglii, ale zarabiał na swoich brytyjskich patentach, na założonym przez siebie przedsiębiorstwie telegraficznym i na dostarczaniu sprzętu radiowego dla Royal Navy. Matka Marconiego była Szkotką, a on sam spędził w dzieciństwie kilka lat w Anglii. Frima Marconiego była dość silnie powiązana z brytyjskim wywiadem. Jej pracownicy położyli znaczne zasługi dla brytyjskiego wysiłku wojennego w czasie I wojny światowej. Już w latach 20-tych wywiad używał fabryki Marconiego w Barnes High Street jako centrum odbiorczo-nadawczego.

Pod powłoką spokojnego świata Belle Epoque zaludnionego dżentelmenami w cylindrach i melonikach kryła się zacięta i bezwzględna walka wywiadów, prawdziwa szpiegowska wojna, która już niedługo miała się przekształcić w jawny, gorący konflikt. Klasyczna praca wywiadowcza była ważna i każde liczące się państwo ją prowadziło i łożyło na nią fundusze. Ale inne, mniej uchwytne metody pracy wywiadowczej i wywiadu politycznego ostatecznie zadecydowały o nadchodzącej wojnie i jej wyniku.

Literatura

Ch, Andrew, The Secret World: A History of Intelligence, London, 2018.

S. Wade, Spies in the Empire: Victorian Military Intelligence, London, New York, Delhi, 2007.

M. Carter, C. Bates (red.), Mutiny at the Margins: New Perspectives on the Indian Uprising of 1857: Volume III: Global Perspectives, Los Angeles, New Delhi, London, Singapore, 2013.

R. Kipling, Kim, Warszawa, 1902.

E. Kaczyńska, D. Drewniak, Ochrana : carska policja polityczna, Warszawa, 1993.

M. J. Sulick, Spying in America : espionage from the Revolutionary War to the dawn of the Cold War, Washington, 2012.

R. Jeffreys-Jones, In Spies We Trust: The Story of Western Intelligence, Oxford, 2013.

M. Raboy, Marconi: The Man Who Networked the World, Oxford, 2016.

S.C. Tucker, Instruments of War: Weapons and Technologies That Have Changed History: Weapons and Technologies That Have Changed History, Santa Barbara, 2015.

 

1200px-Wright_Military_Flyer_arrives_at_






0 użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników