Skocz do zawartości


Zdjęcie

Antropozofia a praktyka


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
1 odpowiedzi na ten temat

#1 tarwan

tarwan

    Administrator

  • Administrators
  • 96 postów
  • LocationSpace

Napisany 12 December 2013 - 01:42 PM

Może się komuś wydawać dziwnym, że właśnie Antropozofia uważa się za powołaną do poruszania sprawy praktycznego kształcenia myślenia. Albowiem bardzo często słyszy się tu i ówdzie zdanie,jakoby Antropozofia była wiedzą w najwyższym stopniu niepraktyczną, niemającą nic wspólnego z życiem. Podobny pogląd może utrzymywać się tylko skutkiem powierzchownej znajomości rzeczy. To bowiem, o co naprawdę chodzi Antropozofii, ma by† nicią przewodnią w najbardziej codziennym życiu, powinno w każdym momencie przemieniać się we wrażenia i uczucia, dające nam możność mocno stać na ziemi i stawiać czoło życiu.Ludzie, którzy mają się za praktycznych, wyobrażają sobie, że postępują według najbardziej życiowych zasad. Jeśli jednak przyjrzymy się temu bliżej, przekonamy się, że to ich tak zwane "Rzeczowe myślenie" w ogóle nie jest wcale myśleniem , tylko szablonem, rutyną w przyswajaniu sądów o rzeczach i przyzwyczajeniem się do pewnych pojęć. Przypatrzmy się zupełnie obiektywnie myśleniu ludzi tzw. praktycznych, temu co zwykle nazywamy rzeczowym myśleniem, a spostrzeżemy, że tam często bardzo mało mamy rzeczywistej praktyczności. To, co ludzie tak nazywają polega na powtarzaniu rzeczy, wyuczonych, tego co myślał nauczyciel, albo ktoś, co wyprodukował to lub owo, i tak należy się według tego kierować. A kto inaczej myśli, tego uważa się zać niepraktycznego, bo jego myślenie nie zgadza się z tym do czegoś nas przyuczono.A tym czasem, jeśli kiedykolwiek wynaleziono rzeczywiście coś praktycznego, w żadnym wypadku nie dokonał tego tzw. "praktyk".Weźmy np. nasz dzisiejszy znaczek pocztowy. Zdawało by się najbardziej prawdopodobne, że znaczek ten wynalazł jakiś znawca rzeczy - pocztowiec. Nic podobnego. Na początku ubiegłego  stulecia wysyłka listu była jeszcze rzeczą kłopotliwą. Osoba,wyprawiająca list, musiała udać się do odpowiedniego urzędu, tam zapisywano list do różnych ksiąg i odbywały się przy tym rozmaite korowody. Ta wygoda korzystania z jednolitej opłaty pocztowej istnieje dopiero od jakichś kilkudziesięciu lat. A dzisiejszego znaczka  pocztowego, który to umożliwia, nie wynalazł żaden znający się na rzeczy urzędnik pocztowy, tylko ktoś, co był daleko od tego a mianowicie anglik Hill. Kiedy zaś znaczki zaprojektowano, ówczesny angielski minister poczty oświadczył w parlamencie, że po pierwsze, nie należy przypuszczać, że rzeczywiście, skutkiem takiego ułatwienia,ilość listów wzrośnie tak ogromnie, jak to sobie wyobraża ten niepraktyczny Hill. Po drugie zaś, gdyby to jednak nastąpiło,gmach poczty w Londynie nie wystarczyłby na tak zwiększone potrzeby.Temu wielkiemu praktykowi nie przyszło wcale do głowy, że to gmach pocztowy winien być przystosowany do obrotu korespondencji, a nie na odwrót. Tym czasem w stosunkowo bardzo krótkim czasie przyjęło się powszechnie to, co wówczas nie praktyczny teoretyk wywalczył od doświadczonego praktyka uważamy dziś, jako coś najnaturalniejszego w świecie, że do listu przylepia się znaczek pocztowy.Coś podobnego wydarzyło się z koleją żelazną. Kiedy w roku 1837 miano wybudować w Niemczech pierwszą linię z Norymbergi do Furth,bawarskie Kolegium Medyczne wydało opinię rzeczoznawców, że budowa dróg żelaznych nie jest wskazana. Gdyby jednak, pomimo to, zamiar ten zwyciężył, należałoby, zdaniem owego Kolegium, co najmniej ogrodzić linie kolei z obu stron wysokim płotem z desek, ażeby uchronić przechodniów od możliwych wstrząsów, nerwów i mózgu. Kiedy zaś projektowano drogę żelazną z Berlina do Poczdamu  generalny poczmistrz Strengler powiedział: "Wyprawiam codziennie do Poczdamu dwa dyliżanse i to nie są zajęte.Jeśli ludzie chcą koniecznie wyrzucać swoje pieniądze za okno, mogą przecież robić to i bez kolei żelaznej".Tak to realne fakty życiowe przechodzą właśnie ponad głowami "praktyków", ponad tymi, którym wydaje się, że są praktyczni.Należy więc rozróżniać prawdziwe myślenie od niby tak zwanego trzeźwego myślenia, które wydaje sądy, trzymając się jedynie wpojonych form zwyczajowych



#2 Róża

Róża

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 6 postów

Napisany 01 January 2014 - 11:00 PM

O ile pamiętam, twórca antropozofii, Rudolf Steiner, nie rozgraniczał myślenia praktycznego od niepraktycznego. Raczej zajmowało go myślenie żywe, czyli takie, które nie wynika wyłącznie z postrzeżeń zmysłowych, a wręcz przeciwnie, nie ma na swym początku takich postrzeżeń. To kształcenie myślenia ma wzmacniać myślenie, czynić je narzędziem w rękach człowieka i w efekcie umożliwiać dojście do sił, które myślenie umożliwiają - sił eterycznych, tych samych, które są podłożem życia.

Ale bardziej praktycznie - to widocznym wokół problemem jest swoista "bezmyślność", czyli działanie odruchowe w odpowiedzi na bodźce, tak jak to powyżej napisano.

Antropozofia daje szansę na zmianę tego stanu ale jest powszechnie uważana za zbyt trudną, bo takie prawdziwe myślenie istotnie "boli", a w każdym razie wysiłku wymaga






0 użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników