Skocz do zawartości


Zdjęcie

Nerw meczennikow - splot sloneczny


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
Brak odpowiedzi na ten temat

#1 tarwan

tarwan

    Administrator

  • Administrators
  • 96 postów
  • LocationSpace

Napisany 12 December 2013 - 01:33 PM

Nerw Męczenników
Tytuł jest dość przewrotny. Na pewno nie kojarzysz, o co autorowi chodzi, być może jednak
już przed końcem zrozumiesz, być może twoje własne doświadczenia potwierdzą to, być
może...?
Nerw męczenników to splot słoneczny – drugi mózg, mózg gadzi. Kto zrozumie jego
znaczenie, kto będzie umiał kształtować jego sprawność i siłę, ten z męczennika, być może,
stanie się panem swego życia, maczo, prawdziwym mężczyzną.
O ile każdy człowiek, czy to będzie krawiec, murarz, nauczyciel, albo profesor, doskonale
zdaje sobie sprawę, że najważniejszą rolę w naszym organizmie spełnia mózg, nazwę go
mózgiem właściwym, to już mało kto, no może poza doświadczonymi lekarzami internistami,
wie, że mamy jeszcze jeden mózg. Tak, to drugi mózg, mózg gadzi. Owszem, dobrze
zrozumiałeś. Odziedziczyliśmy go po naszych bardzo prymitywnych przodkach. Kiedyś
zwierzęta takie jak dinozaury miały dwa mózgi. Jeden w czaszce, a drugi w brzuchu. Od tego
czasu formy życia przebyły bardzo istotny rozwój, powstaliśmy my, ludzie. I nasze mózgi( te
w czaszce) przebyły bardzo istotną metamorfozę, stając się coraz bardziej skomplikowaną
strukturą, która w efekcie jest odpowiedzialna za powstanie osobowości, przynajmniej tak to
wygląda w odniesieniu do nas, ludzi. Zostawmy te dywagacje, czy to mózg stworzył
świadomość, czy jest tylko odbiornikiem – tak jak radio jest odbiornikiem fal
elektromagnetycznych – świadomości i duszy? Na pewno mózg człowieka jest najbardziej
skomplikowanym tworem natury, przy którym nawet dzisiejsze superkomputery to jedynie
dziecinne zabawki. A co z drugim mózgiem? -Spyta ktoś przytomnie.
O! Bingo! Oto bohater tej pracy. Jest. My, ludzie, nadal go mamy. Z tym że pozostał on
prawie tak samo prymitywny jak u gadów, stąd jego nazwa: drugi mózg gadzi. A znajduje się
w brzuchu, nazywany jest różnie: splot słoneczny, splot trzewny, potrójny grzejnik. Oto jego
synonimy. I jest on bez wątpienia największą zagadką medycyny klasycznej. Otóż medycyna
klasyczna, ta akademicka, prawie że ignoruje coś takiego jak splot trzewny, jego
niedomagania i jego dysfunkcje. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ medycyna klasyczna nie
ma lekarstw na choroby splotu słonecznego. Właściwie splot słoneczny(trzewny), jak sama
nazwa wskazuje, jest pewnego rodzaju skupiskiem tkanki nerwowej, którą właściwie trudno
leczyć, bo cóż tu można zrobić? Okazuje się jednak, że można dużo, ale o tym potem. Lekarz
jednak jest tu praktycznie bezradny. Ewentualnie w klasycznej medycynie stosuje się zabieg
przecięcia splotu słonecznego w bardzo bolesnych końcowych stadiach nowotworu żołądka,
aby ulżyć w bólu choremu. I to jest właściwie wszystko co może w tej kwestii zaproponować
medycyna akademicka.
Ale właściwie o czym ja piszę? Piszę o cierpieniu. Splot słoneczny jest odpowiedzialny za
pracę narządów i organów w obrębie jamy brzusznej. Za prawidłową lub nie pracę
żołądka,wątroby, trzustki, jelit. A cierpienie? Tak, bowiem wszelkie emocjonalne napięcia,
jakie przeżywamy, stresy, traumy, których życie nam przecież nie szczędzi, wpływają na
sprawność działania tego węzła nerwowego i na coś jeszcze o czym później. Uświadommy
sobie, że człowieka należy traktować całościowo, holistycznie. To nieprawda, że my to tylko
nasza tożsamość gdzieś tam w mózgu w czaszce. Emocje, traumy, stresy takie jak: strach,
złość, wzburzenie, gniew, irytacje, to wszystko, te emocje, realizuje się w tak zwanych
centrach energetycznych człowieka. To są czakramy, wiry energii, to właśnie tam emocje , w
formie energii, przepływają z jednego ciała(powłoki) energetycznego do innego. Te czakramy
rozlokowane są wzdłuż kręgosłupa, powiązane one są bezpośrednio z układem hormonalnym
oraz układem nerwowym. Ów spot słoneczny powiązany jest bezpośrednio z trzecim
czakramem, zwanym Manipurą, a odpowiedni organ hormonalny to trzustka i hormon
insulina. Przez Manipurę między innymi przetaczają się różnorodne traumy, których nie
szczędzi nam los, z jednego w drugie ciało( powłokę). Człowiek ma takich ciał siedem. Są to:
ciało fizyczne, eteryczne, astralne, mentalne, przyczynowe, Atman, oraz ostatnie ciało
pierwiastka boskiego. Medycynie klasycznej wygodnie jest koncentrować się tylko na mózgu
w czaszce, ponieważ nie dysponuje ona żadnymi środkami, aby ingerować w inne struktury
układu nerwowego, układu autonomicznego, wegetatywnego.
A co z tym splotem słonecznym? Już wyjaśniam. Jak wspomniałem, wszelkie dysfunkcje
splotu słonecznego powodują konkretne choroby narządów rozlokowanych w brzuchu . Te
dysfunkcje to jednak tylko i wyłącznie skutki mniejszych lub większych blokad
energetycznych lub nawet, najgorzej, paraliżów tegoż splotu słonecznego. A blokady te, lub
nawet paraliże, powstają w wyniku przeżytych mniejszych lub większych traum. Czy to jest
normalne? Czy można się tego ustrzec? No raczej nie. Żyjemy, jak nasi przodkowie żyli. Nic
nas nie uchroni od morza emocji, które niesie ze sobą życie. Istotne jest jednak to, że
najgorzej jest, gdy owe traumy(zbyt wielkie) dopadną nas w okresie dzieciństwa, dojrzewania,
powodując trwałe dysfunkcje splotu słonecznego lub innych splotów nerwowych. Nabawienie
się tych blokad lub nawet paraliżu w dzieciństwie, powoduje efekt kuli śniegowej. Jedne
blokady nakładają się na kolejne. Dlatego, pozwolę sobie na taką dygresję, nasi rodzice
najcenniejszą rzeczą, jaką mogą nas obdarzyć, to zapewnienie spokojnego, pełnego miłości
dzieciństwa. Właśnie bowiem wtedy, w czasie dorastania, optymalnie korzystne jest, by nasz
system nerwowy, który się wtedy kształtuje( w tym splot słoneczny), rozwijał się harmonijnie,
bez zbędnych blokad i paraliżów. Człowiek, który miał takie dzieciństwo, w dorosłości jest w
stanie zrealizować każdy cel i osiągnąć szczyty w niemal każdej dziedzinie życia. Jak
objawiają się blokady i paraliże splotu? Po prostu nie pracuje on na pełne 100% obrotów.
Efektem tego są dysfunkcje organów wewnętrznych, zaparcia, choroby choćby żołądka,
niesmak w ustach, ale przede wszystkim halitosi, czyli cuchnienie z ust, oraz ozena. Otóż
właśnie halitosis jest skutkiem blokad lub paraliżów splotu słonecznego.
O blokadach można mówić wówczas, gdy są one odwracalne. To znaczy organizm może sam
sobie z tym poradzić. Paraliż jest czymś więcej. Jest to trwale nabyta dysfunkcja nerwu, w
tym przypadku splotu słonecznego. I wówczas potrzebne jest leczenie, działanie zaradcze,
świadome. To ciekawe, ale właśnie halitosis jest skutkiem blokad lub paraliżów splotu
słonecznego. Gdy mamy jedynie lekką blokadę energetyczną, jest tak, że halitosis ustępuje w
tym momencie, gdy blokada w sposób naturalny, bezwolny zostaje zlikwidowana. Jednakże,
gdy dochodzi do paraliżu, wówczas następuje trwały i uporczywy halitosis. Na marginesie
mała uwaga. Halitosis jest często, bo może on też być również wynikiem chorych migdałów,
wynikiem blokad splotu, ale splot słoneczny choć nazywany jest drugim mózgiem gadzim nie
ma pamięci,nie ma komórek pamięci, więc trudno tu mówić o nabytych odruchach
warunkowych, bo do odruchów warunkowych konieczna jest pamięć, więc halitosis raczej nie
jest efektem nawykowym, po odblokowaniu splotu następuje cofnięcie się halitosis. Trwałość
i dokuczliwość halitosis wynika z istnienia blokady lub paraliżu, wynika więc tylko i
wyłącznie z nieprawidłowej pracy splotu. Czy więc w efekcie paraliżu halitosis jest
odwracalny? Tak, ale należy koniecznie zlikwidować paraliż, ale o tym napisze w dalszej
części.
Co by nie mówić o naszych mniejszych braciach, czyli zwierzętach, jedynie człowiek
odznacza się cechą świeżego oddechu. Wie to każdy, kto miał psa lub kota. Jest
charakterystyczne, że nasi przodkowie, choć nie mieli wymyślnych past do zębów, a zabiegi
higieniczne ust ograniczali li tylko do przepłukania czystą wodą ust, mieli również świeży
oddech. Oczywiście był też mały odsetek, podobnie jak dziś, tych, którzy mieli halitosis, ale
normą jest i było, że ludzie mają świeży oddech. Oczywiście halitosis może też być, jak
pisałem, efektem zepsutych zębów i chorych migdałów, ale w tej pracy ograniczę się jedynie
do przypadku dysfunkcji splotu słonecznego. Zdrowy człowiek ma świeży oddech, dotyczy to
każdej każdej rasy, każdej szerokości geograficznej. Jest tak od zarania istnienia człowieka. I
właśnie w tym kontekście przede wszystkim należy odczytywać tytuł pracy. Otóż halitosis jest
przyczyną cierpienia tego, kto go ma. Cierpień, które na tym tle powstają z powodu
poważnych utrudnień psychologiczno-socjalno-społecznych. Człowiek z halitosis po prostu
nie może prawidłowo funkcjonować w społeczności zdrowych osób. Tak naprawdę wie to
każdy, bowiem dość duży odsetek, sięgający niemal 80% populacji, miał czasowy halitosis.
Ale z reguły był to okres krótkotrwały, był efektem, albo drobnych blokad splotu
słonecznego, które same ustąpiły, albo zaniedbania, czasowego, swojego uzębienia. Więc
niemal każdy wie, co to znaczy mieć halitosis i jakie to powoduje cierpienia. Pisząc „nerw
męczenników” chciałem jedynie podkreślić, że trwały halitosis powoduje poważne problemy.
Jedynie pocieszające jest to, że jest to odwracalne, nawet w przypadku poważnych paraliżów.
Tylko należy wiedzieć jak. Medycyna klasyczna nam raczej nie pomoże. Na choroby układy
autonomicznego, w tym przypadku chorobę splotu, ma ona jedynie do zaoferowania może li
tylko relaksację metodą autogenną Schultza lubo Jacoba. Może to pomóc w przypadku
blokad, ale przy paraliżach jest to zdecydowanie za mało.
Więc co należy zrobić? Należy popracować nad splotem słonecznym(trzewnym).Blokady
dość łatwo usunąć. Wystarczy tylko doenergetyzować ów splot. W medycynie naturalnej
blokadzie splotu słonecznego odpowiada blokada w trzecim czakramie. Doenergetyzować na
przykład poprzez naświetlanie tego czakramu światłem o kolorze żółtym lub złotym, ale są i
inne metody. Można posłużyć się ziołami albo po prostu zastosować głodówkę leczniczą,
pomoże też akupunktura lub akupresura. Czasami przejście na zdrowe odżywianie powoduje,
że stan ulega poprawie. Wszystkie te metody są jednak raczej dobre tylko na blokady w
splocie słonecznym. Mniej więcej 70-80% ludzi z blokadami splotu trzewnego, bez zbędnych
na ten temat refleksji, właśnie w ten sposób radzi sobie z tym problemem. Ale są przypadki
cięższe. Właśnie przypadki trwałego paraliżu splotu trzewnego. Jak już wspomniałem, paraliż
ten jest wynikiem, skutkiem przeżytych najczęściej w dzieciństwie traum. W moim przypadku
był to ogromny stres, strach wynikający z choroby alkoholowej mojego ojca. Człowieka,
który, będąc trzeźwym, był niemal do rany przyłóż, jednakże po spożyciu alkoholu zmieniał
się w agresywnego okrutnika, który dręczył swoją rodzinę. W dzieciństwie nabawiłem się
czegoś, co dzisiaj z perspektywy lat i z dzisiejszym doświadczeniem mogę sklasyfikować jako
trwały paraliż splotu trzewnego. Zresztą rodzaje stresów, traum, które powodują dysfunkcję
splotu trzewnego jest multum. Co jednak znamienne, ci, którzy nabawili się tej przypadłości
w dzieciństwie lub w młodości, mają z tym potem najwięcej kłopotów i cierpień. Dlaczego?
Bowiem równolegle z dysfunkcją splotu organizm dojrzewa, rozwija się. Szkody wyrządzone
w układzie autonomicznym(splot trzewny) jeszcze przed całkowitym uformowaniem się
organizmu i jego systemów, czyli w młodości, nakładają się na siebie i kumulują się,
podobnie do efektu kuli śnieżnej. Odwołując się do mojego osobistego przykładu, mogę
stwierdzić , że ludzie z podobnymi problemami po prostu długo łudzą się, że to samo
przejdzie. Jednak paraliże, jak już wspomniałem, same nie są usuwalne. Długo też łudziłem
się, że uzyskam jakąś pomoc od lekarzy. Jednak lekarze, już przyparci przeze mnie do muru,
mówili coś o pewnego rodzaju nerwicy wegetatywnej, a ich porady ograniczały się do
stwierdzeń, że mam się nie denerwować. Owszem dysfunkcja splotu słonecznego jest
rzeczywiście nerwicą wegetatywną, bowiem splot słoneczny jest częścią układu
wegetatywnego i jest tym organem, gdzie następuje wzajemne przenikanie się i swoista
dialektyka podświadomości ze świadomością. Przy okazji jednak pragnę podkreślić, że ja
wcale nie nawołuję do nie liczenia się z opinią lekarzy i medycyny klasycznej. Jednakże przy
swoim doświadczeniu mogę chyba stwierdzić z goryczą, że w przypadku halitosis
spowodowanego paraliżem splotu trzewnego medycyna jest bezradna. Spytacie, skąd ja wiem,
że to właśnie paraliż splotu powoduje halitosis? Otóż po wielu latach poszukiwań, na własną
rękę, że się tak wyrażę, doszedłem do metody, która jest dobrym remedium na dysfunkcję i
nawet na poważne paraliże, ale o tym potem. O tym, że była to choroba splotu, przynajmniej
w moim przypadku, wiem na 100%. Bowiem jest dość dobra metoda diagnozowania. Jest to
irydologia. Na tęczówce oka i nie tylko wyraźnie widać wszelkie stany chorobowe
odpowiadających tym miejscom organów. I na tej podstawie mogłem zdiagnozować swoją
przypadłość. W dobrych tablicach irydologicznych, w lewym oku, jeśli przeprowadzimy
umownie poziomą linię przechodzącą przez środek oka, to wówczas po lewej stronie lewego
oka, pod tą linią jest obszar odpowiadający splotowi słonecznemu. I ja tam miałem czarną
plamę, prawie koloru niczym źrenica. Choć muszę przyznać, że ja miałem dość duży, bardzo
duży i rozległy paraliż, w przypadku mniejszych paraliżów lub nawet tylko blokad
energetycznych obraz tego miejsca może nie być tak wyraźny. Ale sprawdzić każdy może
sam. Jakie są jeszcze objawy paraliżu splotu słonecznego? Jest to sflaczały brzuch. Chłopak,
gdy jest zdrowy, przepraszam: mężczyzna, ma (dobrze by było) tak zwane kaloryferki, czyli
dobrze rozwinięte mięśnie brzucha. Tak jest u zdrowych. W ogóle dobrymi ćwiczeniami na
prawidłowe utrzymanie pracy splotu( w przypadku zdrowych) są wszelakie ćwiczenia mięśni
brzucha. Ponieważ mięśnie są połączone w pewien sposób z układem nerwowym, układem
autonomicznym; wszelkie zmiany w tym układzie odbijają się na napięciach w systemie
mięśniowym. Na tej zasadzie działają wszelkie metody relaksacji od treningu autogennego
Schultza aż po medytację. Te wszystkie metody relaksacyjne dobre są jednak, takie mam
doświadczenie, głównie w profilaktyce albo w przypadku słabych dysfunkcji(odwracalnych
blokad). W przypadku paraliżów jest inna metoda. Więc sflaczały brzuch może też być
dobrym znakiem, że nas splot słoneczny może mieć co najmniej blokadę. Trzeba tu jednak
dodać, że sflaczały brzuch i słabe umięśnienie brzucha jest charakterystyczne także dla
sędziwego wieku, bowiem wraz z przebytymi latami następuje progresywne pogorszenie się
umięśnienia w tym obszarze( i w ogóle całego organizmu). I teraz pragnę już przejść do
metody, która gwarantuje uzdrowienie splotu słonecznego. Jak już wspomniałem w
medycynie naturalnej jest multum metod, od akupunktury, akupresury, wkładek do butów
Piotrowskiego, BSM, itd. itp. Jednak najlepsze na paraliże są kryształy górskie a także stożki
miedziane.
Jak wygląda metoda lecznicza przy zastosowaniu kryształów górskich? Nim napisze o
metodzie, kilka słów o kryształach górskich. Choć prawie każdy kamień ma pewne
właściwości lecznicze, zainteresowanych odsyłam do odpowiednich publikacji, to jednak
kryształ górski jest najlepszy, jest królem kamieni. Działa on praktycznie w każdym
przypadku choroby, ale najlepiej działa na wszelkiego rodzaju paraliże i blokady
energetyczne. Bierze się ta jego uniwersalność działania z największego spektrum
energetycznego tego kamienia, najszerszego pośród innych kamieni. Dość charakterystyczne
jest to, że kamienie działają zgodnie z kolorem jaki posiadają. I tak kamienie zielone, na
przykład awenturyn, najlepiej działają na czakram serca, któremu przyporządkowany jest
kolor zielony. Ale, na marginesie, ta korelacja związana z kolorem kamieni nie oddaje w pełni
możliwości działania poszczególnych kamieni, ale to już zupełnie inna bajka. Ważne jest to,
że kryształy górskie są przeźroczyste( czyli białe), mają więc najszersze spektrum działania,
bo zawierają, tak jak światło białe, wszystkie inne kolory. Teraz wiemy, czym można uleczyć
paraliż, ważne jest jednak też: jak to zrobić, jak używać tych kryształów? Należy zaopatrzyć
się w kilka średniej wielkości kryształów górskich, teraz w dobie Internetu nie nastręcza to
nikomu żadnej trudności, nawet tym, którzy mieszkają gdzieś na odludziu lub w miastach, w
których nie ma specjalistycznych sklepów. W sklepie internetowym średnia cena jednego
kamienia wynosi około 5 zł, potrzebne będą 3 kamienie. Po oczyszczeniu kryształów,
najlepiej w czystej, bieżącej wodzie( w strumieniu takiej wody, na przykład z kranu) można
już takie kamienie użyć. Ale ważne jest, by oczyścić kryształy wprzódy, bowiem kamienie,
nie tylko kryształy górskie, pamiętają wszystkie stykające się z nimi energie, czy to będą
energie miejsc, w których były, czy ludzi, którzy je dotykali. A nigdy nie możemy być pewni,
czy te energie były dobre. Należy więc przed użyciem starannie oczyścić kryształy. Następnie
umieszczamy te kryształy( w woreczku) w miejscu splotu słonecznego. Jest to kilka
centymetrów powyżej pępka. Nie przejmujmy się, że być może niedokładnie umieścimy,
bowiem kamienie same znajdą drogę. Przekonacie się o tym sami. I co tu jest najważniejsze?
Co jest w tej metodzie tak szczególnego? Otóż , umieszczając te kryształy w rejonie splotu
trzewnego, możemy je tam nosić długo, kilka, a nawet kilkanaście godzin dziennie, przez
szereg dni. Kumulują się więc w tej metodzie prawie wszystkie inne metody naturalne,
niczym esencja herbaty. Kamienie bowiem same pracują, a my możemy, nie przejmując się,
żyć normalnie. Nie musimy nic nakładać, nic masować. Jak mówię, następuje tu kumulacja
innych metod. Tylko ważne jest pamiętać o kilku sprawach. Otóż nie wskazane jest raczej
przedawkowanie noszenia kryształów, to jest tak jak z lekarstwem, każde lekarstwo
przedawkowane może stać się nawet trucizną. Więc należy zaczynać od , powiedzmy, dwóch
lub trzech godzin noszenia kryształów na splocie dziennie, a następnie przedłużać ten czas w
każdym dniu o pół godziny. Należy przy tym dokładnie się obserwować, i gdy tylko coś nas
będzie niepokoiło, warto zmniejszyć dawkę noszenia tych kryształów. Najlepsze w tym
przypadku jest zastosowanie wahadełka. Wahadełko jest instrumentem, które informuje nas o
stanowisku, opinii, pracy lub jak to jeszcze inaczej nazwiemy, podświadomości. Jego
działanie jest podobne do działania wykrywacza kłamstw. Rejestruje ono pewne sygnały i
bodźce, które wysyła podświadomość. Jeśli życie psychiczne porównamy do wielkiej góry
lodowej gdzieś na oceanie, to świadomość to to, co wystaje ponad taflę wody, a
podświadomość to to, co pod wodą. Jak wiadomo, to co nad wodą( świadomość) to tylko
czubek góry lodowej, jej prawdziwa siła i potęga kryje się pod wodą. I tak też jest z psychiką.
Największą pracę naszej psychiki wykonuje podświadomość, wahadełko jedynie informuje
nas częściowo o tej pracy. Na wahadełko reaguje około 85% populacji. Dla nich więc
proponuję taki sposób pracy z wahadełkiem, by co dzień pytali się poprzez wahadełko swojej
podświadomości, jak długo w danym dniu mają nosić te kryształy na splocie trzewnym.
Naprawdę cenna jest to informacja. Jak pamiętam z własnego doświadczenia przedawkowanie
noszenia kryształów jest na prawdę bolesne, bolesna to nauczka. Stosując kryształy górskie,
należy pamiętać o częstym czyszczeniu ich, praktycznie co kilka dni. Czyszczeniu pod
bieżącą, czystą wodą( może być z kranu). Jak w każdej metodzie leczniczej konieczne jest też,
by co jakiś czas( powiedzmy : po dwóch lub trzech miesiącach) stosować przerwy w noszeniu
kryształów co najmniej przez miesiąc. Przez ten czas organizm dochodzi do swoistej
homeostazy. Organizm musi przetrawić te zmiany(korzystne), które kryształy dokonały. O
długości czasu stosowania kryształów decyduje stopień złożoności paraliżu splotu
słonecznego. O ile blokady w splocie w ten sposób można dość szybko usunąć, to jednak
paraliż wymaga już dość długiego czasu noszenia kryształów. Ja miałem bardzo mocny
paraliż, musiałem więc stosować, oczywiście z owymi co jakiś czas miesięcznymi przerwami,
kryształy długie, długie miesiące. Jeżeli weźmiemy przykład człowieka, który dłuższy czas
był przykuty do łóżka lub fotela, to taki człowiek, nawet po całkowitym wyzdrowieniu, nie
może, ot tak, sobie następnego dnia pójść z kolegami pograć w piłkę. Czeka go wprzódy
wielomiesięczna rehabilitacja. Podobnie jest z dysfunkcją splotu słonecznego, choć mogą być
przypadki szybkiego wyleczenia, jednakże, gdy długie lata miał ktoś paraliż splotu
słonecznego, będzie musiał odpowiednio długo nosić te kryształy. Ważne jest, że jest to
skuteczne. Metoda jest tania, nieinwazyjna. Jedyne, co jest potrzebne, to pewnego rodzaju
konsekwencja, systematyczność, i nie zrażanie się ewentualnymi początkowymi trudnościami.
Może być tak, że na początku organizm będzie słabo reagował na noszone kryształy. Ostatnią
fazą leczenia jest zastosowanie na splot słoneczny tak zwanych stożków miedzianych(Cu). W
tej to fazie następuje całkowite odbudowanie zgodnie z kodem genetycznym właściwej
postaci splotu. Bowiem stożki miedziane przywracają prawidłową wibrację na poziomie
komórkowym. Długość całej kuracji to efekt tego, że przez lata paraliż wrósł niemal w
konsystencję organizmu. Ten paraliż najpierw trzeba wywlec, czyli dokopać się do źródeł, a
potem konieczna jest systematyczność i nie rezygnowanie. Z czasem jednak wyraźnie
odczuwa się działanie kryształów, a potem stożka. Dlatego każdemu, kto chciałby zastosować
moją metodę, radzę, by nosił kryształy, nawet gdyby nie było żadnej reakcji, miesiąc,
następnie zrobił kilkutygodniową przerwę i ponownie zaczął nosić kryształy. Jeśli wówczas
po jakimś czasie nie będzie żadnej reakcji organizmu, znaczy to, że ta osoba ma splot zdrowy,
i nie tu nie leży źródło choroby. Zasada jest taka, że reakcja organizmu na kryształy
górskie(lub inne kamienie w innych chorobach) następuje wtedy, gdy dany organ lub nerw
jest chory, gdy takiej reakcji nie ma, znaczy to, że w tym obszarze organizm jest zdrowy. Tak
samo jest więc w przypadku splotu słonecznego. Muszę jednak stwierdzić, że nie nawołuję do
nie słuchania lekarzy, ponadto moja porada nie jest poradą medyczną, bo nie mam takich
formalnych uprawnień i nie chcę popaść w konflikt z prawem. A ponadto, każdy, kto
skorzysta z moich rozważań i propozycji, musi sobie zdawać z tego sprawę, że robi to tylko i
wyłącznie na swoją odpowiedzialność. Splot słoneczny jest centrum podświadomości centrum
autonomicznego układu nerwowego, a jeszcze ściśle układu sympatycznego. Nasze relacje z
innymi ludźmi kształtują pracę tego splotu. Wszystkie złe emocje i myśli działają źle na ten
splot, i upośledzają go, co odbija się na jakości naszego życia. Warto sobie też uzmysłowić,
że tak jak mięśnie można rzeźbić prawie w dowolnym etapie życia, można w każdej chwili
zacząć uprawiać jakieś formy sportu i ruchu, tak praca nad splotem słonecznym jest właściwie
możliwa na każdym etapie życia. Oczywiście, zaczynając późno, nie można się spodziewać,
że zostaniemy „mistrzami świata” w tej dziedzinie, ale możemy, i to jest pewne, zostać „
mistrzami swego podwórka” i to już może być dostateczną motywacją dla każdego.

Nadesłał : Seneka






0 użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników