Skocz do zawartości


Zdjęcie

Reinkarncja


  • Proszę się zalogować aby odpowiedzieć
2 odpowiedzi na ten temat

#1 tarwan

tarwan

    Administrator

  • Administrators
  • 96 postów
  • LocationSpace

Napisany 12 December 2013 - 01:19 PM

Ciekawym tematem nie poruszonym do tej pory na stronie kosmos.pl jest reinkarnacja.
Paradoksalnie jedynym obrońcą reinkarnacji w dzisiejszych czasach jest K.K.
Natomiast osoby wierzące w reinkarnację są jej wrogami i zupełnie nie rozumieją tego
zagadnienia .Dlatego nie ma sensu cytowania ich.

Wprowadzeniem w ten temat nijako z drugiej strony jest artykuł autora :
Ks. Andrzej Zwoliński, prof. dr hab., kierownik Katedry Katolickiej Nauki Społecznej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, dyrektor Wydawnictwa Naukowego PAT



Oblicza reinkarnacji

Reinkarnacja, znana też jako metempsychoza czy wędrówka dusz, to eschatologiczna koncepcja niektórych religii wcielenia się duszy zmarłego człowieka w ciało nowo powstającego organizmu (ludzkiego, zwierzęcego lub roślinnego). Jest obecna w religiach indyjskich, ale również występowała w teoriach eschatologicznych orfików, pitagorejczyków, platończyków, a w czasach nowożytnych w nurcie teozoficznym, antropologicznym i współczesnym ruchu New Age.

W Indiach reinkarnacja pojawiła się wraz z interpretacją świata dokonaną w Upaniszadach, czyli około VIII wieku przed Chrystusem doszła do głosu teoria sansary – wiary w reinkarnację, w "kołowrót wcieleń”. W hinduizmie istota ludzka jest mikrokosmosem ściśle powiązanym z makrokosmosem, pojmowanym cyklicznie jako wielkość nieskończona, a oba podporządkowane są odwiecznemu prawu, które rządzi porządkiem universum i egzystencją ludzką. To prawo wyrażają słowa: "Ten sam strumień, który płynie dzień i noc w moich żyłach, płynie także poprzez świat".

Kosmos sam w sobie jest wieczny, ale znajduje się w stanie nieustannych przemian. Każdy czyn wywołuje swoje owoce (karma). Człowiek akumuluje coraz więcej dobrej lub złej karmy i ciężar ten wnosi w kolejne egzystencje. Ponieważ jednostka pozostaje w ścisłym związku z całością kosmosu, to gdy np. przekroczy obowiązki swojej kasty, wówczas cały kosmos jest zagrożony. Reinkarnacja jest więc jednym z elementarnych praw składających się na prawo dharmy, które jest przejawem rządzącego światem prawa przyczynowości. Hinduistyczna doktryna czasu cyklicznego zobrazowana jest za pomocą "koła o dwunastu szprychach". Jedna tzw. maha-juga, składająca się z czterech niejednakowej długości jug, trwa według starożytnej Księgi Manu i Mahabharaty 12 tysięcy lat. Krita-juga, czyli świt każdej nowej jugi, ma trwać 4000 lat plus 400 lat owego "świtu" czy "jutrzenki" oraz drugie tyle lat "zmierzchu". Treta-juga ma trwać 3000 lat plus odpowiednie "świty" i "zmierzchy", analogicznie trwa dwapara-juga (2000 lat) oraz kali-juga (1000 lat).

Hinduiści są przekonani, że temu "skracaniu czasu" poszczególnych jug towarzyszy również stopniowe "skracanie" życia ludzkiego, rozluźnienie obyczajów i regres intelektualny oraz moralny. Pośród tych zawiłych obliczeń ważne jest twierdzenie, że nawet najdłużej żyjący bogowie nie są wieczni oraz że nic właściwie nie zdoła wyczerpać ani ogarnąć czasu.

Reinkarnacja stała się przewodnim motywem rozumienia śmierci u wyznawców buddyzmu. Buddyjska doktryna ponownych narodzin nie obejmuje wiary w duszę, co ją odróżnia od podstawowej doktryny hinduizmu. Nie istnieje odwieczne "ja" jako podstawa stanów materialnych i duchowych. Podmiotem transmigracji jest, w rozumieniu buddyjskim, nie dusza, lecz zespół wytworzonych bądź umocnionych w poprzednich egzystencjach dyspozycji psychofizycznych. One to kształtują nową osobowość w oparciu o "historię" poprzednich wcieleń. Wyzwolenie nie sprowadza się więc do wyzwolenia duszy i nie oznacza, że jednostka

zyskuje na pewien sposób wieczną szczęśliwość. W tym leży podstawa buddyjskiej nauki o dukkha, co oznacza dosłownie "zły los", ale powszechnie jest tłumaczone jako "cierpienie". Wszystko, co istnieje, jest zbiorem cierpień. Buddyści przyjmują, że nie da się ustalić początku kołowrotu sansary. Dociekania w tym względzie uważane są za jałowe. Reinkarnacja pojawiła się także w niektórych mitologiach europejskich oraz w myśli greckiej, chociaż obca jest "Iliadzie" i "Odysei".

Niezwykłe piętno na greckich wierzeniach w reinkarnację wywarł mit o Orfeuszu, usiłującym wyprowadzić z podziemnego królestwa umarłych swą ukochaną żonę Eurydykę. Orficy, którzy mitycznego Orfeusza przyjmowali za swego założyciela, twierdzili, że ludzie zrodzili się z popiołów, jakie pozostały po ciałach tytanów spalonych przez Dzeusa ogniem błyskawic. Człowiek po śmierci nie od razu może być wyzwolony, lecz musi przejść przez szereg wcieleń. Ponieważ wciela się także w zwierzęta, dlatego nie wolno spożywać mięsa zwierzęcego. Po śmierci odbywa się sąd nad człowiekiem: dobrzy dostają się na Pola Elizejskie, a źli idą do Hadesu. Po pewnym czasie dusza znów przybiera ciało, aby móc odpokutować za błędy poprzedniego wcielenia. Dopiero po wielu wcieleniach może na stałe połączyć się z bóstwem. Kara reinkarnacji nie jest więc wieczna, choć czasami bywa bardzo surowa. Intencją misteriów orfickich było uzyskanie złagodzenia owej kary pośmiertnej. Religia orficka wywarła silny wpływ na pitagorejczyków, jak również na Platona.
Pitagoras, filozof żyjący w VI wieku przed Chrystusem, głosił naukę o wędrówce dusz. Zasadniczym środkiem do oczyszczenia duszy, chroniącym przed kolejną reinkarnacją, miało być według pitagorejczyków uprawianie spekulacji naukowych. W rozważaniach metafizycznych doszli do 8 podstawowych twierdzeń dotyczących duszy i metempsychozy: dusza w swoim istnieniu jest niezależna od ciała; każda dusza może wejść w każde ciało; dusza istnieje po śmierci ciała, jest bowiem od niego doskonalsza; ciało jest więzieniem dla duszy; ucieleśnienie duszy jest wynikiem jego upadku, popełnionych grzechów; dusza będzie mogła zaprzestać wcieleń w chwili oczyszczenia, odpokutowania win; celem życia jest wyzwolenie duszy z reinkarnacji; nieszczęściu wcieleń można zapobiegać przez praktyki religijne (tzw. misteria). Rdzeniem nauki Platona (427–347 przed Chr.) była koncepcja "wieczności ducha", rozumiana mniej mitycznie niż to miało miejsce w nauce orfików. Przyjmował on preegzystencję dusz. Twierdził, że zanim dusza połączyła się z ciałem ludzkim, istniała już przedtem w świecie idei. Za popełnione tam przestępstwa, za karę, została zamknięta w ciele ludzkim, jakby w więzieniu. Po śmierci musi przejść serię wcieleń, dopóki nie oczyści się z win. Platon dopuszcza także możliwość wcielenia się duszy ludzkiej w ciała zwierząt. Po odpokutowaniu win dusza wchodzi do świata idei i dokonuje się apokastaza, czyli przywrócenie dusz do stanu pierwotnej doskonałości.

Swoje poglądy na życie pozagrobowe Platon wyraził w dwóch dialogach: Fedonie (o nieśmiertelności duszy) i Fajdrosie (stosunek duszy do idei). Twierdził, że w pierwszym okresie po śmierci dusza zachowuje swoją osobowość, doznając w tym czasie kar i nagród za zło i dobro czynione na ziemi. Okres ten nie może trwać dłużej niż tysiąc lat. Po jego upływie wygasa osobowość, a dusza staje przed wyborem kolejnego wcielenia. Celem inkarnacji jest odzyskanie danego jej prawa do zjednoczenia się z tym, co wieczne i czemu jest pokrewna. Tego przeznaczenia może dopełnić wyrzekając się świata zmysłów i szukając schronienia w tym, co ponadczasowe i uchwytne tylko rozumem. Wpływy Platona sięgały bardzo daleko i miały istotne znaczenie dla dalszego rozwoju nauki o reinkarnacji.

Odrodzenie kultury greckiej i rzymskiej w zakresie sztuk pięknych przyniósł renesans, który jednocześnie nasączył kulturę europejską alchemią, magią, kabałą. Parali się tym sławni autorzy, jak np. Ficino czy Pico de la Mirandola. Od XVI wieku, wraz z odrodzeniem platonizmu, powróciła też teoria reinkarnacji. Bronili jej: Giordano Bruno, Campanella (1568–1639), Henry More (1614–1687), Joseph Glanvil (1636–1680), Soame Jenyns (1704– 787). Chrześcijaństwo traktowano wówczas na równi z orfizmem czy nauką Zaratustry. Reformacja dodała do tego: degradację rozumu w sprawach wiary, negację najgłębszego sensu moralności i relatywizację prawdy Objawionej. Powstało wiele sekt. Gnoza z parafilozofii zaczynała stawać się autentyczną filozofią.

O palingenezie, rozumianej jako periodyczny powrót na ziemię tych samych duchów w ludzkiej postaci, co się wyraża w teoretycznym przeświadczeniu o preegzystencji jaźni i w praktycznym postanowieniu własnego powrotu, czyli reinkarnacji, mówili m. in.: sceptyk Dawid Hume (1711–1776) i mistyk William Blake (1757–1827) oraz trzej znani literaci niemieccy: Gotthold Ephraim Lessing, Johann Wolfgang Goethe i Friedrich Schiller. Gnostyckie wątki przewijają się w poezji Williama Blake’a, Novalisa, Gérarda Nervala. Teoria reinkarnacji odcisnęła swoje znaczące piętno na tzw. filozofii rozpaczy. Może być ona uznana za reakcję na fakt, że żadna wizja szczęśliwej przyszłości, która kryła w sobie ideę zbawienia, nie została jeszcze urzeczywistniona na ziemi, pomimo wielości różnych utopii i filozofii postępu. Spotkanie się teorii reinkarnacji pochodzącej z nurtu myśli europejskiej (platońsko-gnostyckiej) z teorią pochodzenia dalekowschodniego (hinduistyczno-buddyjskiego) nastąpiło na gruncie filozofii europejskiej za przyczyną Schopenhauera. Pełniejsze jednak spotkanie tych dwóch nurtów myślenia o reinkarnacji miało miejsce, na poziomie magicznym i ezoterycznym, w obrębie teozofii i antropozofii.
Ruchy kontrkulturowe związane z religiami Wschodu pojawiły się na Zachodzie dopiero po drugiej wojnie światowej. Jednym z nich był New Age. Wiara w łańcuch wcieleń, w wędrówkę duszy z jednego ciała do drugiego przy zachowaniu swej indywidualności, stała się jedną z naczelnych idei tego ruchu. Dusza, w pojęciu New Age, czyli świadomość naszego "ja", jest obecnie najważniejszym czynnikiem budującym lub niszczącym świat fizyczny. Dusza wciela się w ciało fizyczne w momencie narodzenia, wraz z pierwszym krzykiem dziecka. W chwili wcielenia następuje trwałe połączenie – odpowiednimi prądami fluidalnymi przez mózg i układ nerwowy – ciała astralnego z fizycznym. Mimo wcielenia dusza pozostaje nadal w "subtelnej łączności z astralem". Przed każdym wcieleniem otrzymuje nowe ciało astralne i nie może korzystać ze starego magazynu pamięci. Zostaje jej jednak suma doświadczeń, czyli zakodowane sposoby postępowania. Nowe wcielenie "osoby" nie posiada zatem dawnych cech fizycznych i psychicznych, nie posiada także pamięci poprzedniego wcielenia. Jedynie wówczas, gdy człowiek zdoła przez wtajemniczenia nawiązać łączność między swymi ciałami (eterycznym, astralnym, mentalnym i fizycznym) a duchem (ciałem przyczynowym), powraca pamięć jego poprzednich pokoleń. W praktyce okazuje się, że potrzebnych jest kilka, a nawet kilkanaście wcieleń, aby dusza mogła doświadczyć wszystkiego, co jest jej potrzebne do doskonałości. W tych trudnych ziemskich wędrówkach człowiek jest wspomagany przez Opiekuna, którym jest zazwyczaj przebywająca w astralu dusza któregoś z naszych krewnych.

Na człowieka działają również siły złych mocy, które chcą przeszkodzić mu w osiągnięciu doskonałości, zwieść z właściwej drogi i pociągnąć za sobą. Ich dostęp do człowieka jest uzależniony od doskonałości i zasług danej jednostki. Uwidacznia się w formie pewnego pancerza ochronnego (aureoli). Im człowiek posiada większą i jaśniejszą aureolę, tym dostęp złych mocy do niego jest mniejszy.

Oprócz duchów indywidualnych istnieją również duchy zbiorowe miast, narodów, ras, tak więc istnieje także zbiorowa karma tych różnych grup społecznych. W związku z tym bezużyteczną jest rzeczą, a nawet szkodliwą dla odpracowania karmy, pomaganie społecznościom biednym i narodom cierpiącym, gdyż jako ludzie i narody muszą oni odpracować złą karmę, aby osiągnąć świętość, i dopiero wówczas nastąpi pokój na świecie. Od tego twierdzenia jest już bardzo blisko do zaakceptowania zasady odpowiedzialności zbiorowej danej grupy społecznej. Są także duchy całych kontynentów, np. "duch Europy", globu ziemskiego i innych planet, które odbywają kolejne karnacje w kolejnych "ciałach fizycznych" tych planet. Duchy te rządzą swymi "ciałami" i zamieszkującą je ludzkością za pośrednictwem "Bractwa Białego", złożonego z dwunastu "nadludzi", tak nadzwyczajnie uduchowionych, że nie potrzebują już ciał fizycznych, a ich siedzibą są rzekomo Himalaje, Tybet lub biegun północny. Ponad nimi nie ma już żadnego boga. Bóstwo rozpływa się w całym kosmosie, przyjmując najróżniejszą formę. Panteizm ów prowadzi do oczywistego ateizmu: ponad człowiekiem nie ma już żadnego Pana, Prawodawcy, Rządcy.

Wielokrotnie sugerowano, że reinkarnacji podlegały również bóstwa. New Age twierdzi, że Bóg wielokrotnie przyjmował ciało ludzkie, a spośród wszystkich jego postaci najdoskonalszym był Kriszna lub Bhagavadgita. W sposób ostateczny i całkowity Wisznu, Sziwa, Pan Stworzeń wcielił się w Chrystusie. Niektórzy twierdzą, że Dionizos i Mitra wcielili się w Jezusa.

Cały ciąg karnacji prowadzi do samozbawienia. Świętość zyskuje się na drodze samodoskonalenia, nie potrzebny jest żaden zbawca. Zadaniem człowieka jest oderwać się od dominacji, która hamuje jego poszukiwania i nie pozwala rozpocząć prawdziwej duchowej podróży ku boskości. Zbawienie, według New Age, polega na uwolnieniu się spod prawa karmy i reinkarnacji. Poszczególne grupy New Age posiadają własne metody osiągania tego celu. Nazywają to uchwyceniem "świadomości Boga", "oświeceniem Boga", "duchowym oświeceniem", "staniem się jednym z sobą", "samorealizacją", "samoaktualizacją" lub też "osobistą transformacją".
Filozofia New Age zmierza do pogodzenia wszelkich przeciwieństw, w tym także nauki i okultyzmu. Wszystko stanowi jedność. Stąd silne tendencje do poszukiwania "dowodów" na prawdę o reinkarnacji, zwłaszcza na obszarze psychologii i fizyki. Jednym z psychiatrów zajmujących się "naukowo" reinkarnacją jest dr Ian Stevenson, który w 1957 roku wygrał konkurs Amerykańskiego Towarzystwa Badań Parapsychologicznych esejem pt. Świadectwo życia po śmierci ustalone we wspomnieniach z poprzednich pokoleń. W miarę zbierania materiałów Stevenson doszedł do wniosku, że we wszystkich relacjach powtarza się jeden wzorzec, co tym bardziej świadczy o prawdziwości każdego z wypadków: "Typowym początkiem jest moment, gdy dziecko, zwykle pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia, zaczyna opowiadać rodzicom i każdemu, kto chce słuchać, że pamięta inne życie sprzed swojego urodzenia. Jego relacjom o przeszłym życiu, które pamięta, prawie zawsze towarzyszą zachowania charakterystyczne nie dla jego własnego środowiska, lecz dla osoby, którą dziecko to było w poprzednim wcieleniu. Na przykład, jeżeli twierdzi, że w przeszłym życiu było bogaczem mającym liczną służbę, odmawia wykonywania wszelkich prac domowych czy innych prac fizycznych bez względu na to, jak uboga jest jego rodzina". W sumie Stevenson przebadał około 2000 przypadków rzekomo potwierdzających doświadczalnie reinkarnację, lecz tylko w 20 przypadkach stwierdził, że wskazują one na możliwość istnienia nieznanych zdolności i relacji. Najczęściej stwierdzał je w Azji, gdzie wiara w reinkarnację jest rozpowszechniona.

Wielu psychiatrów próbowało znaleźć argumenty przemawiające za reinkarnacją w procesie "hipnotycznej regresji", cofania się w czasie. Proces hipnozy miał pomóc człowiekowi odkryć naturę poprzedniego życia. Jednym z pierwszych psychiatrów, który polecał swym pacjentom będącym w stanie hipnozy "przeżywać" jeszcze raz swoją przeszłość, był Aleksander Cannon, Anglik. Po nim byli następni: Maurycy Maeterlinck (autor książki Śmierć, wydanej na początku XX stulecia); profesor z Hamburga, Hans Much; dr Arnall Bloxham, od 1972 roku przewodniczący Brytyjskiego Towarzystwa Hipnoterapeutycznego i inni.

Druzgocącą krytykę wniosków psychiatrii na temat reinkarnacji przeprowadził m.in. Ian Wilson. Wniosek końcowy jego rozważań jest następujący: "Zbyt mało jeszcze rozumiemy zjawisk wewnątrz nas samych... Tacy ludzie, jak Joe Keeton czy Derek Crusell, mogą odegrać zasadniczą rolę w rozszerzaniu granic nauki. Miejmy nadzieję, że poświęcą temu swe zdolności, zamiast je trwonić na odtwarzanie iluzorycznych i bezwartościowych poprzednich wcieleń". (Ian Wilson, Umysł poza czasem, Warszawa 1988).

Sympatycy New Age próbują często uzasadnić reinkarnację odwołując się do praw fizycznych. Najważniejsze z nich to prawo zachowania energii: w materii nic się nie traci, nic się nie stwarza, wszystko przekształca. W momencie śmierci człowieka jego komórki rozpadają się i przekształcają w inne kombinacje fizyczne, chemiczne lub organiczne, podczas gdy "zasada ożywiająca" zostaje wyzwolona i ubogacona energiami, które zyskała w trakcie dotychczasowej egzystencji i daje w ten sposób początek nowemu, bogatszemu życiu ludzkiemu.

Reinkarnacjoniści z ruchu New Age sięgają często do argumentów zaczerpniętych z teorii ewolucji. Przypominają, że natura nie czyni przeskoków, lecz powoli wywodzi jedne formy z drugich, rozwija je i doskonali. Niektórzy ewolucjoniści usiłowali nawet zbudować ewolucyjną

etykę, zapominając o tym, że reguł moralnych nie można wyciągać z nauk pozaetycznych. Filozofia "stawania się", często jednocząca w sobie wszystkie aspekty modernistycznego subiektywizmu, od integralnego idealizmu po integralny materializm, chętnie sięgała po myśl jezuity, o. Teilharda de Chardina (1881–1955), która zasadniczo popierała ewolucyjną teorię powstania świata. Dyskusja nad słusznością jego tez stała się jednym z ważnych elementów starcia New Age z myślą chrześcijańską.
Pomimo bezowocności wysiłków członków New Age, by nauka potwierdziła ich hipotezy, popularność reinkarnacji we współczesnym świecie stale wzrasta. Świadczą o tym wyniki badań socjologicznych przeprowadzanych w Europie. Nowe ruchy bardzo szybko znalazły sobie bogatych sponsorów i sympatyków, którzy uczynili z obietnic reinkarnacji i myśli New Age atrakcyjny dla współczesnego człowieka "towar". Handel nieśmiertelnością, poczuciem bezpieczeństwa, utwierdzanie poczucia własnej wartości, sprzedaż samozadowolenia, dostarczanie ujść dla energii twórczej, sprzedaż obiektów miłości, poczucia siły i więzi z dzieciństwem okazały się "dobrym interesem". Badania mówią o znacznym wzroście wiary w reinkarnację na całym świecie, zwłaszcza w krajach Zachodu. W 1981 roku do wiary w nią przyznawało się 22 % Francuzów (w tym 31 % praktykujących katolików!), 27% Brytyjczyków i tylko 28% Japończyków. Niezwykle zastanawiające są dane z badań socjologicznych stanu religijnego Europy, przeprowadzonych w skali całego kontynentu przez European Value System Stydu Group (EVS) w 1993 roku. Do krajów, gdzie odsetek mieszkańców przyjmujących reinkarnację jest największy, należą: Islandia (32%), Polska (32%), Północna Irlandia (30%), Francja (24%), Wielka Brytania (24%), Włochy (22%), Węgry (21%), Bułgaria (21%), Hiszpania (20%), Niemcy (19%), Irlandia (19%), Szwecja (17%), Słowacja (16%), Holandia (15%), Dania (15%).

Kościół odrzuca teorię wędrówki dusz, czyli przekonanie, zwane również metempsychozą, że dusza zamieszkuje w całym szeregu różnych ciał i że może żyć na tej ziemi wielokrotnie, zanim zostanie całkowicie oczyszczona i dzięki temu wolna od konieczności przejścia w inne ciało. Zgodnie z tym przekonaniem dusze musiałyby istnieć wcześniej niż ich ciała, a po śmierci istnieć w stanie bezcielesnym, dopóki znów nie ożywią ciała tego samego lub innego gatunku. Zdecydowanym argumentem przeciw reinkarnacji jest chrześcijańska wiara w zmartwychwstanie. W Nowym Testamencie jest szereg tekstów, które zaprzeczają reinkarnacji. Słowa Jezusa: "Wy jesteście z niskości, a Ja jestem z wysoka. Wy jesteście z tego świata, Ja nie jestem z tego świata" (J 8,23), wskazują, że nie wszyscy pochodzą z tego samego miejsca. W Liście do Koryntian(1 Kor 15,46) czytamy, że pierwsze jest ciało naturalne, a potem ciało duchowe, które nazywamy ciałem zmartwychwstałym. Reinkarnacja natomiast odwraca tę kolejność. W Liście do Hebrajczyków czytamy: "Postanowione ludziom umrzeć, a potem sąd" (Hbr 9,27). Tymczasem reinkarnacja jest sprzeczna z doktryną wiecznej kary dla potępionych, która obecna jest w Biblii. Ideą sprzeczną z reinkarnacją jest także sama ofiara Jezusa Chrystusa: "Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują" (Hbr 9,28). Jednorazowa ofiara Jezusa odrzuca prawo karmy, które wiąże się z reinkarnacją. Reinkarnacja zaprzecza celowi przyjścia Jezusa na ziemię, co oznacza, że nie możemy zbawić się sami przez cykl narodzin, śmierci i ponownych narodzin. Na próżno szukać potwierdzenia teorii reinkarnacji w Piśmie Świętym. Prawda o zmartwychwstaniu jest objawiona w sposób jasny i zdecydowany. Tak też rozumieli teksty biblijne pierwsi jego interpretatorzy, Ojcowie Kościoła. Wszyscy Ojcowie Kościoła występowali, podobnie jak i późniejsze sobory, przeciwko wyznawanej przez pitagorejczyków i platoników doktrynie reinkarnacji. Potępienie reinkarnacji nabiera u Ojców Kościoła charakteru absolutnego, nie znającego żadnych wyjątków ni zastrzeżeń.

Św. Justyn (+167), który wytrwale studiował starych myślicieli i śledził uważnie rozwój poglądów w dobie mu współczesnej, badał teorię reinkarnacji, obecną w doktrynie pitagorejczyków i platoników, a rezultaty swych badań zamieścił w słynnym Dialogu z Żydem Tryfonem. Zawiera on surową krytykę reinkarnacji jako teorii sprzecznej z elementarnym pojęciem kary oczyszczającej, która wymaga świadomości popełnionej winy. Św. Ireneusz (+ok.202), biskup Lyonu, dał wyraz podobnym poglądom na reinkarnację w dziele Adversus haereses (Zdemaskowanie i zbicie fałszywej wiedzy). W jej drugiej księdze poświęcił wędrówce dusz cały 33 rozdział. Pisze m.in.: "ich pogląd o przenoszeniu się z ciała w ciało obalamy argumentem, że dusze nie pamiętają nic z tego, co było przedtem.[...] Platon, nie przeprowadzając żadnego dowodu, twierdzi apodyktycznie, iż dusze wchodzące w obecne życie, zanim jeszcze wejdą w ciała, piją napój zapomnienia, podany przez demona czuwającego nad tym wejściem. Jeśli napój zapomnienia posiada zdolność wymazywania z pamięci wszystkich wspomnień, to skąd ty możesz wszystko wiedzieć, Platonie? Przecież nim dusza twoja weszła w ciało, napojono ją napojem zapomnienia". W dalszej części św. Ireneusz argumentuje, że każdy człowiek otrzymuje od Boga zarówno ciało, jak i duszę. "Bóg nie jest przecież tak ubogi i nie cierpi niedostatek, żeby nie był w stanie każdemu ciału dać własną duszę".
Dla Klemensa Aleksandryjskiego (+ok.212) reinkarnacja jest mrzonką, bo nie opiera się ani na danych naszej świadomości, ani na wierze katolickiej. Wyznają ją heretycy: Bazylides i Marcjon, założyciele sekty gnostyckiej. Wyprowadzają ją ze źle rozumianych słów Pisma Świętego, w których jest mowa o karze Boga za grzechy ludzkie aż do trzeciego i czwartego pokolenia.

Tertulian (+ok.220) poświęcił reinkarnacji bardzo dużo miejsca. Według niego doktryna ta sprzeciwia się dogmatowi zmartwychwstania, w myśl którego dusza ma powrócić do tego samego ciała, które opuściła w chwili śmierci. Zwalczał reinkarnację z temperamentem właściwym dla człowieka Wschodu. Mówił, że Pitagoras to obrzydliwy kłamca, skoro twierdzi, że pamięta tak wiele swoich poprzednich wcieleń. Jeśli istotnie, jak utrzymuje, brał udział w wojnie trojańskiej, to jak wytłumaczyć jego późniejsze tchórzostwo? Jeśli był w jednej ze swych reinkarnacji rybakiem (Pyrrousem), to jak wytłumaczyć jego późniejszy, powszechnie znany wstręt do ryb? – ironizował Tertulian. Krytykę doktryny reinkarnacji dokonał także przytaczając argumenty psychologiczne: "Niejeden pozwoliłby nawet wmówić sobie, by powstrzymać się od potraw mięsnych, żeby przypadkiem w pieczeni wołowej nie zjeść jakiegoś swego pradziada".

Orygenes (+ 254) w dziele Contra Celsum (Przeciw Kelsusowi) wyznaje: "Nie wierzymy w wędrówkę dusz ani w to, że dusze wchodzą w ciała nierozumnych zwierząt". Na innym miejscu stwierdza, że "należy leczyć tych, którzy cierpią na głupią wiarę w reinkarnację".

Św. Bazyli (+379) twierdził, że reinkarnacja to teoria ludzi "mniej rozumnych niż nierozumne zwierzęta". Zaś św. Grzegorz z Nazjanzu (+390) z oburzeniem stwierdza, że reinkarnacja to "mrzonki głupich". Św. Grzegorz z Nyssy (+ 394) mówi, że "bajka" reinkarnacyjna jest doktryną obrażającą w ogóle cały rodzaj ludzki, gdyż poniewiera jego godność. Według św. Ambrożego (+397) reinkarnacja stoi w sprzeczności z naturalnym porządkiem świata, a w wyższym jeszcze stopniu z porządkiem nadprzyrodzonym. Św. Jan Chryzostom (+407) utrzymywał, że reinkarnacja jest hipotezą "bezwstydną", dlatego też słusznie zarzuciło ją chrześcijaństwo i "zdruzgotało tak, że jej imię jest już nieznane większości".

Ojcowie Kościoła nie mieli żadnych wątpliwości, zdecydowanie i jednoznacznie odrzucali reinkarnację. Świadczy to m.in. o rozwoju eschatologii chrześcijańskiej w kierunku zasadniczo przeciwnym niż to próbowała nakreślić teoria reinkarnacji. Wątpliwości i próby stworzenia syntezy myśli chrześcijańskiej i reinkarnacji miały miejsce u początków Kościoła jedynie w sektach i herezjach, od których myśl chrześcijańska nie była wolna.

Według wiary chrześcijańskiej sam człowiek nie jest zdolny do tego, aby osiągnąć zbawienie. Gdyby nawet przeszedł cały ciąg wcieleń, jak chcą reinkarnacjoniści, to nie wystarczy, by sam siebie oczyścił z win i przez to osiągnął życie z Bogiem.

***

Ks. Andrzej Zwoliński, prof. dr hab., kierownik Katedry Katolickiej Nauki Społecznej na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, dyrektor Wydawnictwa Naukowego PAT, redaktor naczelny "Polonia Sacra"; główne zainteresowania badawcze to: relacja Kościół – państwo, etyka życia gospodarczego, manipulacja społeczna – socjotechniki, historia idei.



#2 Drogadorozumu

Drogadorozumu

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 9 postów

Napisany 12 December 2013 - 01:20 PM

Pierwotny zapis Biblijny wyraźnie mówił o wędrówce dusz, czyli reinkarnacji. Jak to się
stało, iż z biegiem lat zapis ten uległ tak znacznej modyfikacji?...
(mowa o usunięciu z niej III Rozdziałów Orygenesa w 553 roku n.e. na Soborze zwanym
Konstantynopolitańskim II, mówiących o tzw "preegzystencji dusz", czyli
inaczej reinkarnacji...)

K t o, jaki autorytet potrafił przeciwstawić się naukom Jezusa, Ramy, Kryszny, Sai Baby, Buddy, Dalaj Lamy i niezliczonych wielkich świętych, niosąc tak odmienne przesłanie....

Cesarz Justynian...

..bo o nim mowa, tak oto odmalował się w zapisie historycznym...

W latach 527-565 w Bizancjum panował cesarz Justynian Wielki. Był on autorem haniebnego prawa, odmawiającego świadkom żydowskim wiarygodności w sprawach przeciwko chrześcijanom i uwzględniające ich zeznania jedynie w sprawach Żydów z Żydami.
Cesarz Justynian zniewolił Żydów na terenie Bizancjum pełnieniem uciążliwych urzędów magistrackich (dekurjonat), nie przyznając im jednak wyróżnienia i wolności. "Niechaj dźwigają jarzmo i jęczą pod jego ciężarem, ale mają być uważani za niegodnych wszelkiego zaszczytu".
Cesarz Justynian orzekł, że " Żydzi są bez czci i wiary, że żyją w obrzydzeniu duszy, podobnie jak obrzydliwym jest ich majątek". W Bizancjum po raz pierwszy rozległo się hasło, obarczające Żydów największą zbrodnią. Napiętnowano ich jako zabójców Boga - Jezusa. Nie mordowano ich jednak, lecz tolerowano, by ich upokarzać, ciemiężyć i nękać. Zniesiono wtedy wiele ustaw chroniących do tej pory życie religijne i prawa Żydów. Ilekroć zbiegała się w czasie żydowska Pascha z chrześcijańską Wielkanocą, cesarz oraz biskupi zabraniali Żydom obchodzić swe święto. Jednakże ingerencja w wewnętrzne życie żydowskie była o wiele głębsza. Nakazano używać w synagogach chrześcijańskie przekłady Pisma Świętego (553 r.) W ten sposób usiłowano nawrócić wszystkich Żydów na chrześcijaństwo. Zabroniono Żydom wygłaszać wyznania jedności Boga, tak jakby wymówienie słów: "Bóg nasz jest jedyny", było bluźnierstwem wobec tzw. "Trójcy Świętej". Następnie zakazano odczytywać w sobotę wersetów z proroka Jeremiasza, zapowiadających Syjonowi pocieszenie i wyzwolenie w przyszłości.


Sobór Konstantynopolitański II, usunięcie z Biblii Trzech Rozdziałów Orygenesa, mówiących o reinkarnacji. Dramat papieża Wigiliusza.


Sobór konstantynopolitański II

- zwołany w 553 przez cesarza Bizancjum Justyniana (527-565) w celu podporządkowania sobie znacznych obszarów Syrii, Etiopii i Egiptu,

Cesarz, pragnąc zjednoczyć Cesarstwo wokół idei "jedno cesarstwo - jedna religia", dążył do przywrócenia do jedności kościelnej monofizytów. Cel ten chciał osiągnąć poprzez reinterpretację lub rewizję stwierdzeń dogmatycznych przyjętych przez sobór chalcedoński w taki sposób, aby definicje dogmatyczne soboru w Chalcedonie stały się możliwe do przyjęcia dla monofizytów. W tym celu w 544 roku potępił tak zwane Trzy Rozdziały, czyli pisma trzech teologów antiocheńskiej szkoły teologicznej - Ibassa z Edessy, Teodoreta z Cyru i Teodora z Mopsuestii, którzy swoim nauczaniem przygotowali grunt pod orzeczenia dogmatyczne soboru chalcedońskiego.

Chcąc nadać powagi swoim postanowieniom, cesarz skłonił papieża Wigiliusza do wydania w 548 roku tak zwanego Wyroku-Iudicatum, potępiającego Trzy Rozdziały. Warto dodać, że miasto Rzym znajdowało się wtedy pod panowaniem Bizancjum. Wywołało to powszechne oburzenie w Kościołach na Zachodzie, więc wkrótce papież wycofał swoje poparcie dla Iudicatum. W tej sytuacji cesarz Justynian doszedł do wniosku, iż jedyną instytucją mającą wystarczający autorytet, aby przeforsować jego polityczno-religijne plany, jest sobór powszechny.

Sobór zwołany przez cesarza zebrał się w Konstantynopolu 3 maja 553 roku. Zgromadził 166 ojców wybranych przez cesarza, w tym 18 z Zachodu. Potępiono na nim Trzy Rozdziały, Orygenesa ( w tym teorię preegzystencji dusz[1]) oraz papieża Wigiliusza (ale nie Kościół Rzymski). Cesarz nakazał skreślić jego imię z wykazu papieży. Papież Wigilusz, mimo iż przebywał w tym czasie w Konstantynopolu, nie stawił się na znak protestu na wezwanie ojców soborowych, jednakże w grudniu 553 roku cesarz zmusił go do podpisania akt soboru i dopiero wtedy pozwolił wrócić do Italii. Sobór ten, mimo że jest uznawany przez większość wyznań chrześcijańskich, nie cieszy się wielkim autorytetem, historycy Kościoła mówią o nim z zakłopotaniem.            

 

Katolicki ksiądz - Ogada - "Rezurekcja i reinkarnacja, narodzeni, aby nie narodzić się ponownie".

REZUREKCJA I REINKARNACJA
NARODZENI, ABY NIE NARODZIĆ SIĘ PONOWNIE

„Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką.. Tam przemienił się wobec nich: Twarz Jego zajaśniała jak słońce, odzienie zaś stało się białe jak światło. A oto im się ukazali Mojżesz i Eliasz, którzy rozmawiali z Nim. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: 'Panie, dobrze, że tu jesteśmy; jeśli chcesz, postawię tu trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza". Gdy on jeszcze mówił oto obłok świetlany osłonił ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!" Uczniowie, słysząc to, upadli na twarz i bardzo się zlękli. A Jezus zbliżył się do nich, dotknął ich i rzekł: „Wstańcie, nie lękajcie się!" Gdy podnieśli oczy, nikogo nie widzieli, tylko Jezusa."(Mateusz 17, 1-9)

Jezus pouczył swoich uczniów, aby nie mówili nikomu o tym, co się wydarzyło, dopóki nie zmartwychwstanie. To znaczy do momentu, póki nie ukaże światu, że posiada On moc, aby Jego ciało zostało złożone do grobu i z grobu powstało. (Jan 10-18).

Owo Boskie doświadczenie umocniło w sercach uczniów prawdę o Boskości ich Mistrza. „Tak, On jest zapowiadanym Mesjaszem, Tym, który przyszedł". Jednakże w ich umysłach zaświtała jedna wątpliwość. Dawni prorocy dali nieomylne znaki, które będą zwiastować Pomazańca. Jednym ze znaków miało być ponowne przyjście wielkiego proroka Eliasza, który żył 850 lat przed narodzinami Chrystusa, a który miał przygotować drogę dla Mesjasza. „Wiedzcie, że przyślę wam Eliasza Proroka nim nadejdzie wielki dzień Pana." (Malachiasz, 4-5) „Ponieważ proroctwo nie spełniło się", uczniowie zastanawiali się: „Dlaczego Jezus uważa, że jest zapowiadanym Mesjaszem?" I w trakcie schodzenia z góry nabrali odwagi, aby spytać Go „Dlaczego nauczający religii utrzymują, że Eliasz wróci nim przybędzie Mesjasz?"

„Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, ale nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał" 'A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem. Kto ma uszy, niechaj słucha". (Mateusz 17:12 i 11:14)

W dramacie Jana Chrzciciela – będącego reinkarnacją Eliasza – a także Jezusa, będącego rezurekcją Chrystusa, mamy do czynienia z podwójną grą reinkarnacji i rezurekcji. Rezurekcja jest realizacją tego, kim jesteśmy. Ponieważ nasza esencja, nasza prawdziwa Jaźń jest esencją wszystkich rzeczy, stworzonych i niestworzonych, rezurekcja jest wiedzą i całością wszystkich rzeczy. Reinkarnacja jest ignorancją tego, kim jesteśmy. Jest złudzeniem, które identyfikuje bezkresnego Nieśmiertelnego Ducha z ograniczeniami, jakie tworzą ciało i umysł.

Rezurekcja jest zatem zakończeniem reinkarnacji. Jedynym celem narodzin jest pokonanie cyklu ponownych narodzin. Rodzimy się, aby nauczyć się, jak nie narodzić się ponownie. Nasz ukochany Swami w jednym z dyskursów, który wygłosił w Brindavan powiedział, że największym podarunkiem, jaki można dać Matce, jest to, aby więcej nie narodzić się w łonie matki.

W ramach procesu usamowolnienia przychodzi nam zmierzyć się z zawiłościami przeznaczenia i wolnej woli, grą karmy i łaską, a także z tajemnicą cierpienia i śmierci. Jak możemy przezwyciężyć śmierć? Kiedy Jezus powiedział: „Póki nie umrzesz, nie będziesz żyć." (Jan 19:3), co właściwie miał On na myśli? Czym jest śmierć? Co musi umrzeć? Co się reinkarnuje? Co ulega rezurekcji? Co jest tym, co się nie rodzi i nie umiera?

Ludzkość na przestrzeni dziejów zmagała się z tymi pytaniami w każdym stuleciu. Bez względu na to, jak usilnie człowiek będzie starał się uzyskać odpowiedź na te pytania, eliksir znajduje się w dniu rezurekcji: wczesnym rankiem Słonecznego dnia, kiedy Promienne Słońce Duszy wschodzi w naszych sercach. Wtedy znikają wszelkie wątpliwości tak, jak mgła wraz ze wschodem słońca. „Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw" (Łukasz 12:2)Powyższe treści nie mają na celu udzielenie konkretnej odpowiedzi na pytania od wieków nurtujące ludzkość, stanowią jednak zachętę do tego, by sięgać w głąb siebie, gdzie leży sekret.

Opowieść o Janie Chrzcicielu, który był Eliaszem

Koncepcja, dotycząca narodzin Jana Chrzciciela, była Cudem Boskim. Wszystko zaczęło się od żydowskiego kapłana, Zachariasza, który żył w czasach, kiedy w Judei panował Herod (37-4 p.n.e.). Zachariasz należał do oddziału Abiasza. Jego żona, Elżbieta, również wywodziła się z duchownego rodu Aaron. Oboje byli uczciwi wobec Boga, ściśle przestrzegając wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Jednak nie posiadali dzieci, ponieważ Elżbieta była bezpłodna, a oboje byli już w zaawansowanym wieku. Pewnego dnia, gdy Zachariasz zajęty był posługą kapłańską w świątyni, doznał niezwykłego przeżycia. Ukazał mu się Anioł Pański, który przekazał mu następującą nowinę: Twoja żona Elżbieta urodzi syna, któremu dasz imię Jan. Będzie on wesołym i radosnym dzieckiem i wiele ludzi ucieszą te narodziny. „Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, Boga ich; a on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom – a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały." (Łukasz 1:5 – 13)

Zachariasz zwątpił w nowinę archanioła Gabriela, ponieważ nie mógł pojąć, w jaki sposób jego żona, która była już w podeszłym wieku, będzie mogła urodzić syna. W związku z brakiem wiary, archanioł sprawił, że Zachariasz stał się niemy aż do dnia, w którym święte dziecko Jan zostało narodzone. I dopiero ósmego dnia podczas ceremonii chrztu Zachariasz mógł mówić, ku uciesze wszystkich, by wyjawić imię, jakie Anioł nadal dziecku.: 'Będzie nazywał się Jan." Mówiono nam, że mały Jan wzrastał w Duchu i Mocy Boga i przebywał w samotności i pośród dzikiej natury, wiodąc skromne i proste życie. Jezus mówił, że Jan niczego nie jadł, ani nie pił. (Mateusz 11:18)

Jezus w łonie Marii odwiedza Jana w łonie Elżbiety

Kiedy minęło sześć miesięcy ciąży Elżbiety, archanioł Gabriel został wysłany przez Boga do dziewicy, zwanej Marią, by przekazać jej dobrą nowinę, że została wybrana, by zostać Matką Boga – miała narodzić Boskie Dziecko – Jezusa. Po przekazaniu tej nowiny archanioł powiedział Marii, że jej krewna (kuzynka lub ciotka), Elżbieta, o której wiedziano, że jest bezpłodna i w podeszłym wieku, też urodzi dziecko i że jest ona w szóstym miesiącu ciąży.

Nie ma rzeczy niemożliwych u Boga! Maria, która już nosiła w sobie Boskie Dziecię, Jezusa, pośpieszyła do Judei, krainy na wzgórzach, by odwiedzić Elżbietę. Kiedy Maria odwiedziła Elżbietę, powiedziano nam, że dziecko w jej łonie podskoczyło z radości. Nawet jako płód w łonie swej matki Jan rozpoznał obecność Jezusa w łonie Marii. Maria pozostawała u Elżbiety przez trzy miesiące. Innymi słowy, Maria musiała zostać, by pomóc Elżbiecie odebrać poród Jana. (Łukasz 1:56)

Jan był tym, który obwieścił Boskość Jezusa

Nim Jezus rozpoczął swoją działalność publiczną w Izraelu w wieku 29 lat, ludzie przybywali tłumnie do Jana, żyjącego pośród dzikiej natury, gdzie nauczał i chrzcił w rzece Jordan. Ludzie byli ciekawi, kim jest Jan. W duchu zastanawiali się, czy przypadkiem nie jest on Chrystusem, zapowiadanym Mesjaszem. Ale Jan stanowczo zaprzeczał: 'Nie jestem Mesjaszem" – powiedział.

„Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała." On was ochrzci Duchem Świętym i ogniem. Wtedy zapytano go, czy nie jest Eliaszem albo jednym z proroków, a Jan odpowiedział: „Nie, nie jestem." (Jan 1:21). Interesujące jest to, że Jan nie wiedział, iż jest Eliaszem. Ale Jezus, który znał tajemnicę czasu, wiedział, kim jest Jan. Jan był w takim stanie, który jest powszechnym doświadczeniem wielu, którzy nie osiągnęli stanu super świadomości, kiedy to jest się w stanie widzieć wszystko – przeszłość, teraźniejszość i przyszłość.

Kiedy ostatecznie Jezus pojawił się publicznie, Jan Chrzciciel był tym, który obwieścił Jego tożsamość światu: „Spójrzcie! Oto jest Jagnię Boga, które weźmie na siebie grzechy świata! Jest On tym, o którym mówiłem: „Wkrótce nadejdzie człowiek, który mnie przewyższy. Od tego momentu On musi wzrastać, a ja będę maleć." ( Jan 1:29 f)

Jezus został ochrzczony przez Jana

Jezus udał się do Jana, by go ochrzcił. Chrzest jest obrządkiem religijnym żydowsko-chrześcijańskim, symbolizującym nowe narodziny w Duchu. Jest zewnętrznym sygnałem, który inicjuje aspiranta duchowego na wewnętrznej ścieżce, prowadzącej do rezurekcji Wiecznego Nieśmiertelnego Ducha. Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego. To, co się z ciała narodziło, jest ciałem, a to, co się z Ducha narodziło, jest duchem." (Jan 3:5)

Woda, użyta w trakcie obrządku chrztu, symbolizuje proces oczyszczania , który prowadzi do wewnętrznego oczyszczenia serca. Błogosławieni są o czystych sercach, ponieważ ujrzą Boga. Jan chrzcił wodą. A Jezus chrzcił ogniem i Duchem Świętym. Woda może oczyścić tylko to, co jest na zewnątrz. Dlatego chrzest Jana traktowany jest jak niepełny. A duchowe czynniki ognia i Ducha Świętego, które reprezentują chrzest Chrystusa, oczyszczają wewnątrz i sprawiają, że to, co jest zewnętrzne, tworzy jedność z tym, co jest wewnątrz. Jest to inicjacja do najwyższego stanu.

Jan był zaskoczony, że Jezus przybył do niego, by się ochrzcić. Wiedział, że Jezus jest czysty na zewnątrz, jak i wewnątrz. Zaprotestował, mówiąc: „Jestem tym, który potrzebuje być ochrzczony przez Ciebie, a Ty przychodzisz do mnie?" Jezus odpowiedział: „Niech tak pozostanie; postępujemy właściwie, aby uczynić zadość prawości."

I Jan się zgodził. W ten oto sposób możemy powiedzieć, że Jan Chrzciciel był Guru Jezusa, którego inicjował na ścieżce Ducha, podobnie jak Pan Rama został zainicjowany przez Sage Vashishtę, a Pan Kriszna przez Sage Sandeepani. Przyjęli Oni Guru, ponieważ każdy z nich go potrzebował; jako że pragnęli nauczać ludzkość konieczności duchowej inicjacji na ścieżce do wyzwolenia.

Po chrzcie, gdy Jezus wyszedł z wody, otwarły się niebiosa i Jan ujrzał Ducha Świętego, zstępującego jako gołębica, która usiadła na Nim. A głos z niebios odezwał się: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie." (Mateusz 3:17)

Jan uwięziony przez króla Heroda

Herod Antypas (urodzony w 20 r. p.n.e.) panował w Galilei i Parei, gdzie Jezus i Jan Chrzciciel prowadzili swoją działalność. Król Herod naruszył prawo żydowskie Starego Testamentu, które zakazywało zawierania związku małżeńskiego z żoną brata. (Leviticus 18:16). Herod porwał Herodiadę, żonę swego brata Filipa, który jeszcze żył.

Jan Chrzciciel w sposób otwarty ujawnił nielegalność nowego związku Heroda, mówiąc: „Postąpiłeś niezgodnie z prawem poślubiając żonę swego brata." W rezultacie Herodiada żywiła urazę do Jana i pragnęła jego śmierci za wszelką cenę. Ale Herod obawiał się Jana, ponieważ ludzie wierzyli, że był on prorokiem. Idąc na kompromis z żoną, Herod kazał wtrącić Jana do więzienia w r. 30 lub 31 n.e.

Jan wątpi w boskość Jezusa

Będąc w więzieniu, Jan musiał się modlić do Jezusa, aby go uwolnił od tych, którzy chcieli go zabić. Jan doskonale wiedział, że Jezus posiada Moc, aby go uwolnić. Tymczasem Jezus zachował całkowite milczenie w kwestii trudnej sytuacji Jana. Tylko ten, kto byłby za kratkami, w pełni zrozumiałby cierpienie Jana Chrzciciela, którego życie wisiało na włosku. Czego Jan nie zrobił dla Jezusa? Był on istotą prawą, począwszy od życia płodowego. Jezus powiedział, że Jan był uwieńczeniem wszystkich proroków. Jan poświęcił każdą kroplę własnej krwi i potu dla misji Jezusa.

Dla dobra Jezusa spędził całe swoje życie na odludziu, narażając się na niebezpieczeństwa przebywania pośród dzikiej natury, nie jedząc, ani nie pijąc. Celem jego narodzin było przygotowanie ludzi na przyjście Mesjasza. Misję tę spełnił całą swoją duszą, sercem i siłą. Z fizjologicznego punktu widzenia Jan był krewnym Jezusa. Jakie inne warunki mógłby wyznawca spełnić, by wzbudzić litość Pana? Istotnym pytaniem Duszy pozostaje: „Dlaczego Jezus nie uczynił niczego, by dopomóc Janowi?" Czasem wyznawcy płaczą przed obliczem Boga w związku ze swymi cierpieniami wszystko, co otrzymują, jest nieprzenikniona Cisza. Czy Ten, który stworzył uszy, może nie słyszeć? Czy Ten, którego istotą jest czysta Miłość, może pozostawać obojętny na katusze cierpienia?

Powyższego rodzaju wątpliwości rodziły się w umyśle Jana. Słyszał on o niezwykłych dokonaniach Jezusa. W związku z tym wysłał on do Jezusa Jego uczniów, którzy przyszli do więzienia, aby go odwiedzić, aby zapytali Go: „Czy naprawdę jesteś Mesjaszem, którego oczekiwaliśmy, czy też powinniśmy czekać na kogoś innego?" A Jezus powiedział im: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi." (Mateusz 11:6) Próba wiary jest bezwarunkowym i niezachwianym sprawdzianem przywiązania do Pana wobec wątpliwości umysłu. W rzeczy samej niemożliwością jest podobać się Panu bez wiary. (Hebrajczycy 11:6)

Ścięcie głowy Janowi Chrzcicielowi

Nienawiść Herodiady do Jana Chrzciciela była bezprecedensowa. Nie zadowalało jej samo uwięzienie go. I w końcu nadszedł stosowny moment. Z okazji swoich urodzin Herod wyprawił ucztę dla swoich wysokich urzędników, dowódców wojskowych, a także przywódców Galilei. Herodiada zaplanowała, że jej córka Salome zatańczy przed Herodem i jego gośćmi. Taniec Salome spodobał się Herodowi i jego gościom, toteż kierując się impulsem przysiągł jej, że da jej, czego zapragnie, nawet połowę swego królestwa. Dziewczyna udała się do matki i spytała: „Czego mogę zażyczyć?" „Głowy Jana Chrzciciela" – padła odpowiedź.

I dziewczyna natychmiast pobiegła do króla z następującą prośbą: „Chcę, abyś natychmiast dał mi głowę Jana Chrzciciela na tacy." Herod z miejsca pożałował swej obietnicy, złożonej pod wpływem impulsu, jednakże biorąc pod uwagę to, że złożył przysięgę, której nie chciał złamać przy ucztujących świadkach, wydał stosowne rozkazy. Tak więc Janowi ścięto głowę w więzieniu i przyniesiono ją na tacy i dano dziewczynie, a ta zaniosła ją matce. Uczniowie Jana przybyli po jego ciało i pochowali je. A następnie powiedzieli Jezusowi, co się zdarzyło.

I tak oto kończy się opowieść o Janie Chrzcicielu na tyle, na ile ludzkość jest w stanie ją pojąć. Jest to bardzo smutna opowieść z punktu widzenia człowieka, który widzi jedynie część całości. Opowieść o Janie Chrzcicielu pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi. Tworzy wiele sprzeczności odnośnie Boga, o którym naucza się, że jest On – cały Miłością, Wszystkowiedzący, Wszechmocny i Wszechobecny. Wszystko to wywołuje uczucie gniewu, odrazy i zemsty w życiu, wobec innych. Dlaczego Jezus powiedział nam: „Kochajcie swoich wrogów"? Czy taka Miłość może być wyjątkowa, gdybyśmy znaleźli się w takiej sytuacji jak Jan Chrzciciel? Dlaczego Jezus powiedział nam: „Nie sądźcie"? W sytuacji, w jakiej się znalazł Jan Chrzciciel, czy możliwe jest nie osądzić postępowania Heroda i Herodiady?

Dotychczas ocenialiśmy opowieść z punktu widzenia Jana Chrzciciela, co jest także naszym własnym spojrzeniem, spojrzeniem człowieka. Ale umysł człowieka jest w stanie dojrzeć tylko fragment, ponieważ jego umysł posiada ograniczone właściwości. Duch widzi wszystko, ponieważ jego istotą jest Całość. Spójrzmy teraz na opowieść nie z ludzkiego, fragmentarycznego punktu widzenia, lecz z Boskiego, świętego punktu widzenia, gdzie wszystko, tj. przeszłość, teraźniejszość i przyszłość zazębiają się.

Ważne pytanie Duszy: „Dlaczego Bóg milczy?"Obecne Życie jest jedynie krótkim okresem przejściowym w rozległej przestrzeni Życia

Mimo że Jan Chrzciciel nie miał pojęcia o swojej przeszłości, Jezus znał go nim się on narodził. Pan powiedział żydowskiemu prorokowi Jeremiaszowi: „Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię. Nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię." (Jeremiasz 1:5)Pan Kriszna powiedział do Ardżuny w Bhagavad Gicie: „Ty i ja mamy za sobą wiele narodzin, jednak nie jesteśmy w stanie zapamiętać szczegółów tego, co wydarzyło się nam przed dziesięcioma laty, nie potrafimy przypomnieć sobie tego, co miało miejsce poprzedniego dnia. A kiedy tak się dzieje w przypadku zdarzeń tylko jednego dnia, to co można powiedzieć o zdarzeniach z poprzednich żywotów?

Nasza sytuacja jest taka, ponieważ funkcjonujemy na poziomie świadomości, która ma bardzo małą pojemność pamięciową. Jest to świadomość stanu przebudzenia, powszechnie nazywana stanem świadomości. Każdy posiada trzy inne poziomy świadomości, które u większości ludzi pozostają nie wykorzystane. Są to: stan podświadomości, stan nieświadomości i stan Super świadomości (Turiya).

Ukochany Swami podał w Swoich Boskich dyskursach wiele prostych wyjaśnień odnośnie wspomnianych stanów świadomości. Pierwszy poziom świadomości, określany jako stan świadomości, odnosi się do stanu przebudzenia. W trakcie tego stanu widzimy, że słońce oświetla wiele przedmiotów i że księżyc spełnia podobną rolę w nocy. Dlatego dochodzimy do wniosku, że słońce i księżyc sprawiają, że widzimy przedmioty. Jednak kiedy śnimy, również widujemy wiele rzeczy. Ale w trakcie snu nie widzimy ani słońca, ani księżyca, ani też żadnego innego światła. A mimo to we śnie widzimy praktycznie wszystko, co jest na świecie, oczywiście na świecie, przedstawionym we śnie. Co zatem oświetla tamtejszy świat? Stan snu określony został jako stan podświadomości. W podświadomości zostały zmagazynowane wszystkie informacje z naszych minionych żywotów, wraz z najdrobniejszymi szczegółami.

W trakcie głębokiego snu istnieje absolutna ciemność. W tym stanie nie ma żadnej wiedzy, ani mądrości. Jednak pojawia się dalsze pytanie: skąd wiemy, że panuje ciemność? Czym jest to światło świadomości, które pozwala nam widzieć i wiedzieć, że jest to ciemność? Stan głębokiego snu określa się jako stan nieświadomości. Stan nieświadomości jest ponad umysłem. Jest to niezakłócony spokój błogości i ma on związek z ciałem przyczynowym, które okrywa Najwyższą Jaźń. Jest to całkowite wchłonięcie czystej błogości bez jakiegokolwiek przedmiotu. W stanie pozbawionym snu jesteśmy zdolni kontaktować się z poziomem świadomości, który daje największy odpoczynek i świeżość ciału i umysłowi. Kiedy budzimy się z głębokiego snu, czujemy się odświeżeni i naenergetyzowani. Świadomość stanu nieświadomości (świadomość nieświadomości) jest uzyskaniem stanu niezmąconej ciszy wobec mnogości dźwięków.

Istnieje czwarty stan, który przewyższa transcendentalnie wszystkie stany. Jest to stan super świadomości lub Turiya. W tym stanie świadomości jesteś w stanie widzieć wszystko i wszędzie oraz cieszyć się najwyższą błogością. Ci, którzy urzeczywistnili taki stan świadomości, są mistrzami czasu i przestrzeni. Są wszędzie, wszystko wiedzą i mogą robić wszystko.

Powyższe cztery poziomy świadomości istnieją w każdym tak, jak masło istnieje w każdej kropli mleka. Fakt, że ktoś nie może uzyskać masła z mleka, wcale nie znaczy, że nie ma go tam. Podobnie dzieje się, kiedy ktoś nie jest w stanie dojrzeć przeszłości z minionych wcieleń. Wcale to nie oznacza, że pojawił się na naszej planecie po raz pierwszy.

Jak możemy wydawać prawidłowe orzeczenia, skoro widzimy tylko jeden żywot z miliona, jakie mamy za sobą? Jest to ograniczenie, narzucone przez umysł. Tylko ci, którzy połączyli się z Boską zasadą, mogą wydawać prawidłowe orzeczenia. Skoro Jezus powiedział, że Jan Chrzciciel był Eliaszem w poprzednim wcieleniu (przed 850 laty), sięgnijmy w głąb historii, by odkryć dawne dzieje, które ujawnią tajemniczą ciszę Boga i wyjawią tajemnice reinkarnacji.

Nie opowiedziana historia Eliasza

Eliasz żył i głosił proroctwa ok. 850 r. p.n.e. , za czasów panowania króla Achaba. Był jednym z największych proroków, jacy istnieli w Izraelu. Wiele znaczących cudownych znaków i cudów przypisywano mu, włącznie ze wskrzeszaniem zmarłych. Ciało Eliasza nie uległo naturalnemu procesowi śmierci, ani rozkładowi. Jego ciało zdematerializowało się do stanu czystej energii, co Biblia opisuje jako "wóz ognisty". (Druga Księga Królewska 2:11) Na tym polegała wielkość proroka Eliasza z Tiszbe.

Jedną z ważniejszych konfrontacji, jakiej poddał się Eliasz, gdy był prorokiem, była walka o religijną wolność Izraela. Izraelici czcili Jahwę, Boga swoich przodków. Zawarli porozumienie (przymierze) z Jahwe, który uwolnił ich z niewoli w Egipcie. Jahwe był osobistym Bogiem (Guru) ludu Izraela z jednej strony, a z drugiej Izrael musiał podporządkować się prawu Jahwe, które obejmuje Dziesięcioro Przykazań oraz długą listę praw, jakie zostały spisane w „Księdze Przymierza" (Księga Wyjścia 21, 1-23)

Król Achab wyjechał i poślubił cudzoziemkę, Jezebel, córkę Ethbaala, króla Sidonu. Jezebel przeprowadzając się do Izraela, przywiozła ze sobą figurkę Baala, Boga czczonego przez naród, z którego się wywodziła. Z biegiem czasu zmusiła męża, aby wiarę w Boga Baala uczynił obowiązkową. Wkrótce prawie wszyscy ludzie w Izraelu czcili Baala, łamiąc postanowienia Przymierza, zawartego z Jahwe.

Chociaż Bóg jest jeden i można czcić Go w różnych formach, pragnie On jednak, aby czczono tylko jedną formę i jedno imię. Bez jedności i niezachwianej wiary w wybranego Guru, niemożliwe jest kontrolowanie zmiennej i chwiejnej natury umysłu. Aby penetrować poziom świadomości, kiedy jesteśmy sami z Bogiem, musimy trzymać się tylko jednego Guru. Wierni w obecnych czasach znajdują wady u swoich Guru i dlatego przechodzą od jednego do drugiego Guru. Jednak wada nie tkwi w Guru. Problemem jest umysł człowieka. Prawdziwy Mistrz nigdy nie ulega zmienności umysłu. Mistrz jest jeden. Stosuj się do nauk jednego Mistrza.

Jego zadanie jest też tylko jedno, mianowicie zniszczenie oczekiwań uczniów. Wyznawcy biegną do Guru z mnóstwem pragnień. Tymczasem jedynym pragnieniem Guru jest sprawić, aby jego uczeń był bez pragnień. Jeżeli wyznawca nie jest w stanie poddać się takiemu działaniu Guru, to w jaki sposób możliwe jest osiągnięcie celu życia? W rezultacie pozostają ślady różnych guru dużo wcześniej nim wyznawca zacznie się chwalić, ilu ich spotkał!

Prawdą jest, że skarby są ukryte w łonie matki ziemi. Jeśli jednak nie zaczniesz kopać w jednym miejscu, skąd możesz mieć nadzieję, że dotrzesz do skarbu? Skierowanie umysłu, serca i sił na jednym punkcie było największym nakazem, nałożonym na lud Izraela, dzięki czemu możliwe było osiągnięcie pokoju, błogości i błogosławieństwa. „Słuchajcie ludu Izraela, Jahwe jest Jeden. Będziecie miłować Pana, waszego Boga (Jahwe Adonai) całym swoim umysłem, całym swoim sercem i z całych sił."(Piąta Księga Mojżeszowa, 6:4)

I taka była misja Eliasza, aby odwrócić serca i umysły ludu Izraela ku ich Guru, Jahwe, podążał tropem Jego nauk. Była to bitwa, jaką stoczył z religijną rzeczywistością.

Wielka konfrontacja na górze Karmel

Kult Baala kwitł w Izraelu, ponieważ miał on poparcie we władzach państwowych. Proroków Baala szybko przybywało aż do momentu, kiedy ich było 450. Eliasz był jedynym prorokiem Jahwe. I ostatecznie Eliasz przekonał króla, aby zorganizował religijną rywalizację między prorokami Bala i nim na górze Karmel.

Król Achab kazał zgromadzić ludzi i proroków Baaka na wspomnianej górze. Argumentację przedstawił Eliasz. Powiedział zebranym: „Potem wy będziecie wzywać imienia waszego boga, a następnie ja będę wzywać imienia Pana, aby okazało się, że ten Bóg, który odpowie ogniem jest (naprawdę) Bogiem. Cały lud, odpowiadając na to zawołał: „Dobry pomysł.". (I Ks. Król. 18-24)

Prorocy Baala poczynili wszystkie przygotowania i ofiarę dla Baala. Następnie zaczęli się modlić i prosić Baala, aby przyszedł i zesłał z niebios ogień, który strawi ofiarę. Modlili się od rana do południa, tańcząc wokół ołtarza, jaki wykonali, aż zabrakło im tchu. A Eliasz szydził sobie z nich, mówiąc: „Wołajcie głośniej! Może wasz bóg zamyślony jest, albo zajęty, albo udaje się w drogę. Może on śpi, niech więc się obudzi!"

Tak więc zgromadzeni ludzie zaczęli krzyczeć głośniej i zgodnie ze swym zwyczajem pocięli ciała mieczami i oszczepami, aż się pokrwawili, aby ułaskawić Baala i sprawić, by zareagował na ich modlitwy. Wołali cale popołudnie, aż do wieczora, a odpowiedzi nie było, ani głosu. Nadeszła kolej na Eliasza. Zbudował on ołtarz zgodnie z tradycją religii żydowskiej. Położył ofiarę na ołtarzu i powiedział ludziom, aby wykopali rów wokół niego. Następnie polecił ludziom, aby napełnili rów wodą i lali wodę na ofiarę dopóty, dopóki ołtarz nie będzie pływał w wodzie i dopóki woda nie będzie się wylewała z rowu.

Z kolei Eliasz podszedł do ołtarza i zaczął się modlić: „O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem." Natychmiast spadł ogień od Pana z nieba i strawił drwa, kamienie oraz muł i pochłonął wodę z rowu. Kiedy ludzie to zobaczyli, padli na twarz z okrzykiem: „Naprawdę Jahwe jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!" (I Ks. Król., 18:38)

Eliasz ściął głowy 450 prorokom Baala

Kiedy to się stało, Eliasz rozkazał zgromadzonym: „Chwytajcie proroków Baala! Niech nikt z nich nie ujdzie!" Zaraz więc ich schwytali. Eliasz zaś sprowadził ich do potoku Kiszon i tam ich wytracił." (I Ks. Król., 18:40) Czyn ten był pogwałceniem porozumienia, jakie zawarł Eliasz z ludem i prorokami Baala. Taki czyn również nie był wolą Jahwe. Eliasz uległ pokusie religijnego fanatyzmu.

Kiedy Piotr, jeden z najbliższych uczniów Jezusa wyciągnął miecz, aby walczyć z rzymskimi żołnierzami, którzy przyszli zaaresztować go w Ogrodzie Getsemand, Jezus powiedział mu: „Schowaj miecz swój do pochwy, bo wszyscy, którzy za miecz chwytają, od miecza giną." (Ew. według Mateusza, 26:52) Takie jest niezmienne prawo karmy. „A co człowiek sieje, to i żąć będzie."(List do Galatów, 6:7) Istnieją nasiona, które po zasianiu owocują po długim czasie.

Nie jest tak, że zasiewasz ziarno zboża i zaraz zbierasz plony. Niektóre nasiona dają owoce co roku. Niektóre co dwa lata, a niektóre dopiero po znacznie dłuższym czasie. Nierozsądnie jest myśleć, że myśli, słowa i czyny nie pociągają za sobą żadnych konsekwencji, jeżeli nie pojawiają się one natychmiast, ani w obecnym życiu. Efekty pewnych działań mogą dąć o sobie znać po wielu żywotach. Tak było w przypadku Eliasza, który narodził się jako Jan Chrzciciel, o czym się przekonamy.

Ścieżka duszy Eliasza – Życie po życiu

Kiedy królowa Jezebel dowiedziała się, co prorok Eliasz uczynił z prorokami Baala, przysięgła sobie, że położy kres życiu Eliasza. Jezebel wyprawiła posłańca do Eliasza, mówiąc: „Niech to sprawią bogowie i tamto dorzucą, jeśli nie postąpię jutro z twoim życiem, jak się stało z życiem każdego z nich." (I Ks. Król. 19:2) Takie pragnienie zakiełkowało w umyśle Jezebel. Nakłaniała Eliasza, aby odebrał sobie życie. Eliasz zbiegł, by ratować swe cenne życie. Jednak pragnienie Jezebel nie zostało spełnione tym razem. Ukochany Swami powiedział, że istnieją trzy powody, dla których człowiek rodzi się ponownie. Jednym z nich jest grzech, drugim nie spełnione pragnienie lub doświadczenia i trzeci powód – brak wiedzy lub ignorancja. Można mieć do czynienia z kombinacją powyższych trzech czynników. Pozostałości pragnień, działań, czynów i doświadczeń, które zostały usunięte w niepamięć (w stan umysłu podświadomości), poprzez kolejne zdarzenia wywierają wpływ na charakter i osobowość. Działania, zwyczaje, talenty, pokrewieństwa oraz skłonności mają związek z poprzednimi żywotami. Nienawiść Herodiady do Jana Chrzciciela ożywiła pragnienie zabicia Eliasza, jakie istniało w życiu Jezebel.

Eliasz modlił się do Boga, kiedy wyrwał się z rąk Jezebel. Udał się na czterdzieści dni i czterdzieści nocy na górę Synaj, górę Boga i tam doświadczył Jego obecności. Dowiedział się, że nie umrze z rąk królowej Jezebel.

Jednakże nie dało mu się uniknąć konsekwencji swoich poczynań. Konsekwencje mogą być odłożone na jakiś czas, jednak dusza musi przejść przez oczyszczający tunel, by nauczyć się lekcji ewolucji. W sytuacjach ekstremalnych Bóg schodzi w ludzkiej postaci, by wymazać skutki grzechów, które bierze na Siebie. Dzieje się tak tylko wtedy, kiedy wyznawca całkowicie się Mu poddaje, albo kiedy Matka Ziemia ugina się pod ciężarem ludzkich grzechów. Prorok Izajasz napisał o Jezusie w ten sposób: „Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści." (Księga Izajasza, 53), a żył on ok. 700 r p.n.e.

Istnieje wiele przykładów na to, że nasz Ukochany Swami przyjął na swe ciało cierpienia Swoich wyznawców.

Także i obecnie, kiedy Matka Ziemia jest na granicy totalnej destrukcji w wyniku ciężaru podłości (era Kali Yuga), Sai, Awatar obiecał, że nie dojdzie do znaczących zniszczeń. Widzimy radość Matki Ziemi, kiedy Awatar Sai chodzi po niej bosymi stopami. Codziennie widzimy, jak Matka Sai bierze na Swe Ciało negatywne energie naszej zbiorowej świadomości.

Niektórzy ludzie o słabych umysłach powiadają: „Dlaczego Swami nie wyleczy samego Siebie? Wyleczył innych, a nie może wyleczyć siebie." Są to te same umysły, które powiedziały Jezusowi: „..wybaw sam siebie, jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża!" (Mateusz 27:40-41)

Pomyślcie jednak o tym! Awatar wie, że jednym z głównych powodów Jego inkarnacji jest uleczyć rany naszych grzechów, biorąc je na Siebie. Jak niemądre jest z naszej strony stawianie wyzwania Awatarowi, aby uleczył Siebie! Gdyby On wyleczył Siebie, my bylibyśmy martwi. Ramana Maharishi, mędrzec Arunchali, umierał na raka. Jedna z jego wyznawczyń modliła się ze łzami w oczach: „Och Ramana, nie jestem w stanie znieść twego cierpienia. Proszę daj mi je. Pozwól, aby to moje ciało chorowało." Słodki Ramana popatrzył na nią łagodnie i odparł: „Po pierwsze: kto mi dał cierpienie?" Tak! Awatar jest naszym odbiciem! Jego cierpienia są naszymi. Cokolwiek On czyni lub przez co przechodzi, jest dla dobra człowieka. Łaska Boga neutralizuje efekty naszej karmy.

Gra karmy: co wychodzi okrągłe, przychodzi okrągłe!

Jezus, mistrz czasu, powiedział nam, że Jan Chrzciciel to Eliasz. Słowo mistrza jest prawdą absolutną. Nie musimy już zadawać dalszych pytań. Jednakże, aby wyciągnąć prawidłowy wniosek, widzimy, że identyczne kwestie, jakie miały miejsce za czasów Eliasza, znalazły wyraz w dramacie Jana Chrzciciela. Król Achab narodził się ponownie jako król Herod. Królowa Jezebel narodziła się ponownie jako królowa Herodiada. W przeszłości Achab przeciwstawił się prawu Izraela, zakazującemu poślubianie cudzoziemców, a Jezebel sprawiła wiele kłopotu Izraelowi, narzucając obcą religię. A za czasów Jezusa Herod, będący w poprzednim wcieleniu królem Achabem, złamał prawo, poślubiając żonę swego brata Filipa.

Eliasz, językiem pełnym jadu potępił poczynania Jezebel, co ostatecznie doprowadziło do konfrontacji na górze Karmel. A potem Jan Chrzciciel mówił ostrymi słowami, przeciwstawiając się małżeństwu Heroda z Herodiadą, ponieważ było to wbrew Bogu. Poprzednio Jezebel pałała chęcią zemsty, pragnąc pozbawić życia Eliasza, ponieważ zabił on jej proroków. A po upływie wielu lat Herodiada znalazła stosowny moment, by urzeczywistnić swój zamiar, który podjęła 850 lat wcześniej.

Dlaczego Bóg milczał? Ponieważ bez zniwelowania karmy nie możemy być uwolnieni. „Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu." (Mateusz 12:36) Bóg pozostaje Niemym Świadkiem w tym dramacie. Jezus wiedział, że gdyby uwolnił Jana Chrzciciela z więzienia, używając Swych Boskich Mocy, nie uczyniłby niczego dobrego dla wyzwolenia duchowego Jana Chrzciciela. Jezus wiedział bardzo dobrze, że gdyby uwolnił Jana, byłaby to czasowa, ziemska wolność i że Jan musiałby narodzić się ponownie, by ponieść konsekwencje swoich działań. A taka Boska okazja mogłaby zdarzyć się za kolejnych 850 lat!

Teraz rozumiemy, dlaczego Jezus mówił nam, abyśmy kochali swoich wrogów. Teraz zapewne orientujemy się, dlaczego Jezus powiedział, aby nigdy nie osądzać. Jak mogę kochać mego „wroga", skoro nie wiem, że mój „wróg" jest moim największym przyjacielem, ponieważ pomaga mi wyczyścić moje „długi"? Bez tego „wroga" nie mógłbym być wolny! Jak mógłbym osądzać kogoś wiedząc, że czyniąc to, potępiam samego siebie? Cokolwiek przytrafia mi się, przyciągnąłem to do siebie i służy to wyzwoleniu Jaźni z pęt nie Jaźni. Cokolwiek przytrafia się Jaźni, jest darem Jaźni dla Jaźni, dla wyższego dobra Jaźni, które jest wyzwoleniem Jaźni.

Teraz sensu nabiera to, co powiedział Jezus, Mistrz wszechwiedzący: „Jeśli cię kto uderzy w (jeden)policzek, nadstaw mu i drugi! Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty!" (Łukasz, 6:29) Kiedy reagujemy na działania, ponownie tworzymy łańcuch akcji, ponieważ działania i reakcje są równoważne i przeciwstawne. Jeżeli spoliczkuję cię, a ty mi oddasz, a ja znów odpłacę się tym samym, a ty się zemścisz, a ja znowu wyrządzę ci krzywdę, a ty mi odwzajemnisz się, nigdy nie uciekniesz przed kołem narodzin i śmierci. Męka śmierci i narodzin ulega zniszczeniu poprzez brak działania.

Po prostu zrób to! Bez przymusu zrób to. I bez niechęci, aby tego nie robić. Po prostu zrób to!

Nazywa się to działaniem bez działania. Bez patrzenia na owoce. Bez poczucia „ja" i „moje". Po prostu zrób to!

Człowiek rodzi się z karmą. Człowiek umiera z karmą. Człowiek także idzie ku Bogu z karmą.

Co jest tym, co się rodzi? CiałoCo jest tym, co umiera? Ciało

Co jest tym, co rodzi się ponownie? Umysł

Co jest tym, co musi umrzeć, by położyć kres ponownym narodzinom? Umysł

A co jest tym, co nigdy się nie rodzi i nigdy nie umiera? Dusza

Kiedy Jezus powiedział „Kto nie umrze, ten się nie narodzi!", miał na myśli nie śmierć fizyczną ciała, lecz rozpuszczenie się umysłu w Najwyższym Duchu. Ze śmiercią fizyczną wiąże się rozpad pięciu elementów, które tworzą fizyczne ciało. Kiedy umysł łączy się z ciałem subtelnym, mówimy, że dana osoba utraciła świadomość. Ona nie słyszy; jeżeli ją zawołasz, nie odpowie. Eter (dźwięk), pierwszy element, połączył się z pierwszym.

Następnie – osoba przestaje oddychać. W takiej sytuacji lekarze mówią o śmierci. Ale to nie jest moment śmierci. Jest to moment, kiedy drugi element, czyli powietrze, odnoszące się do dotyku, połączyło się z oddechem Universum. A po tym, trzeci element – ogień rozkłada się. Wtedy ciało staje się zimne, począwszy od stóp.

Ogień, odnoszący się do zmysłu wzroku, wrócił do Ognia. A kiedy to się staje, wtedy czwarty element, woda, która ma związek ze zmysłem smaku, zaczyna dobywać się z każdego poru skóry i otworów ciała. Dlatego umieszcza się martwe ciało w chłodni. I na koniec ziemia, która ma związek ze zmysłem powonienia, ponownie stapia się z ziemią, z prochu... w proch. Ciało zostaje albo pochowane, albo skremowane.

A kiedy rozpadnie się fizyczne ciało, które składa się z pięciu elementów, odnoszących się do pięciu zmysłów, do pięciu organów zmysłowych oraz pięciu organów działania, życiowa siła dostaje się do ciała subtelnego, które składa się z umysłu. W gruncie rzeczy proces ten zachodzi w odwrotnej kolejności. Kiedy umysł wycofa się do ciała subtelnego, wtedy ciało fizyczne się rozkłada. Umysł nie umiera razem z ciałem fizycznym. Umysł jest skarbcem, który magazynuje pamięć, doświadczenia, zwyczaje, pragnienia, oczekiwania itd. I cała ta informacja nie ulega wymazaniu w chwili śmierci ciała fizycznego.

Pozostaje ona w karcie pamięci świadomości umysłu i jest przekazywana od narodzin do narodzin. Ci, którzy są w stanie dotrzeć do korzeni podświadomości, znają prawdę odnośnie swoich poprzednich żywotów. A kiedy umysł, niższy lub wyższy, uwolniony zostanie ze stosu informacji, wtedy nie będzie już ani narodzin, ani śmierci. Dlatego mistycy chrześcijańscy mówili o ścieżce mentalnej transcendencji jak o „chmurze niewiedzy", a wschodni mistycy opisywali ją jak „ścieżkę negatywną: ani to, ani tamto."

Swami podał piękną analogię. Mamy nasionko ryżu z łuską. Jeżeli je zasiejemy z łupinką, wyda ono plon w postaci wielu ziaren ryżu. Oto jest duchowe równanie: Człowiek minus Umysł równa się Bóg. A Bóg plus Umysł równa się Człowiek. Zdolność do tego, by „uśmiercić umysł" jest równoznaczna z pokonaniem ego – które jest korzeniem wszystkich poczynań umysłu – jest alchemią, która przeobraża człowieka w stan Boskości. I takie jest znaczenie rezurekcji. I takie jest również znaczenie Krzyża: przekreślenie pionowej belki czyli „ego". Bez Krzyża, bez śmierci ego-świadomości, nie byłoby rezurekcji. I w tym tkwi sedno chrześcijaństwa oraz wszystkich religii.

Najlepszy, najłatwiejszy, najszybszy, najbezpieczniejszy i najradośniejszy sposób „uśmiercenia umysłu"

Wielu mistrzów duchowych powiedziało, że umysł można pokonać umysłem. I jest to prawda. Jest to jednak trudne. Dlaczego? Oczywiste jest, że umysł nie chce umrzeć. Jakiego więc fortelu można by użyć, aby sprawić, by sam uległ destrukcji? Jak trudno byłoby złodziejowi złapać siebie samego. Mędrzec Ramana Maharishi opowiedział o złodzieju, który jest umysłem, a który przywdział mundur policjanta, poszukując siebie, czyli złodzieja. Otóż wszystkie działania, jakie człowiek podejmuje, czynione są za pośrednictwem umysłu. Wszystkie wypowiedziane słowa muszą przejść przez bramę świadomości „ja". Wszystkie rytuały, modlitwy przy użyciu japamali (różaniec o 108 koralikach –przyp. hb), asceza oraz inne duchowe ćwiczenia wykonywane są za pośrednictwem umysłu.

W jaki sposób zatem można zniszczyć umysł, skoro wszelkie praktyki religijne wymagają go? Prawda jest taka, że wszystkie duchowe ćwiczenia oczyszczają umysł. Wyostrzają one umysł, by penetrował wewnętrzne subtelności, ale nigdy nie będą w stanie wyeliminować umysłu.

Jeśli nawet ktoś odniósł sukces poprzez rygorystyczne duchowe ćwiczenia i oczyścił swój umysł ze wszystkich myśli i pragnień, mimo to maleńki impuls-korzeń-nasionko, siedziba świadomości ego, zmysł „ja", skąd rodzą się wszystkie myśli, mimo wszystko przetrwa.

Św. Augustyna z Filippo (354-430) nękał ten problem. Jak umysł może poznać Boga? Pewnego dnia szedł samotnie brzegiem oceanu, pogrążony w cichej kontemplacji. Kiedy tak spacerował, spotkał małego chłopca, który zrobił mały dołek w piasku i wlewał do niego wodę z oceanu.

Zachowanie chłopca wydało się Augustynowi zagadką. Przystanął i zapytał go, co zamierza zrobić. Chłopiec odpowiedział, że chce przenieść ocean, do dołka, który zrobił. Świętego rozbawiła śmiałość chłopca. Powiedział mu, że to strata czasu. Po pierwsze: dołek nie jest na tyle duży, by pomieścić wodę całego oceanu, a po drugie, gdyby nawet był on wystarczająco duży, zabrałoby wiele żywotów wykonanie takiego zadania małym kubeczkiem. A chłopczyk podniósł głowę i powiedział świętemu: „To kwestia umysłu, aby zrozumieć Boga." I nagle chłopiec znikł, a wtedy św. Augustyn zrozumiał, że był to Jezus, który pojawił się, aby udzielić mu lekcji.

Jak możesz pojąćTo, co ma stać?!

Jak możesz zrozumieć To,

Co nie ma końca?

A jak możesz zgłębić To,

Co nie ma dna?

A jak możesz zmierzyć To,

Co nie ma wymiarów?

Kto może dokonać oceny głębi Serca

Albo jakie kategorie umysłu

Mówią To, czego słowa nie są w stanie wyrazić?

Kto może ograniczyć nieskończonego Ducha

Albo czy granice Czasu określają To

Co jest ponad dźwiękiem?

Głębokie woła w głębi

W głębinach nieograniczoności

Jak Dusza może To wyrazić

Nie wypowiedzianą Prawdę

Że To może dotrzeć do Ciebie

Tylko przez Ciebie?

Pozwól zrobić to BoguIstnieje proste wyjście. A ponieważ sposób jest bardzo prosty, łatwo jest pozwolić ci na luz i pokój w trakcie całego procesu. Pozwól, aby Bóg zabił twój umysł. Ty nie próbuj zabijać umysłu. Może ci się nie udać nawet, jeśli będziesz próbować czynić to milion lub trylion razy w życiu. Pozwól Bogu to uczynić. Tylko Bóg może to zrobić, ponieważ tylko On posiada moc rozpuszczania umysłu. Bóg jest Mistrzem umysłu. Tylko mistrz jest w stanie uwolnić niewolnika. Po drugie; to wcale nie zabierze Mu czasu. Swami powiedział, że może zapewnić wyzwolenie w mgnieniu oka. Miej zatem odwagę i pozwól Bogu, aby to uczynił! Oznacza to, że masz oddać swój umysł Bogu. Kiedy sam Bóg toczy walkę, możesz być pewien nie tylko zwycięstwa, ale również i tego, że będzie ona sprawiała ci przyjemność. Taka walka będzie przyjemnością. A stanie się tak dlatego, ponieważ nie zostaniesz dotknięty niczym, co się wydarzy, ponieważ Pan jest twoją tarczą. Pozostaniesz spokojny i jednakowo obojętny na zimno i gorąco, dzień i noc, smutek i radość, stratę i zysk, ponieważ będziesz wiedział, że znajdujesz się w strefie Boga, jako że zostaniesz całkowicie osłonięty przed dualizmem umysłu. I takie też jest przesłanie Bhagawad Gity.

Król Janaka oddał swój umysł mędrcowi Asztawakrze

Ukochany Swami opowiedział piękną historię, by zilustrować powyższą ścieżkę. Król Janaka wysłał zaproszenie do uczonych i nauczycieli, mędrców i świętych, aby przekazali mu wiedzę na temat Atmy (Duszy).Król poszukiwał najlepszego, najłatwiejszego, najpewniejszego, najszybszego i najbardziej zadowalającego sposobu, by uśmiercić umysł. Obwieścił: „Chciałbym, aby wiedza, dotycząca Absolutu, dotarła do mnie w takim czasie, w jakim mogę dosiąść konia."

Uczeni i nauczyciele zmartwili się, ponieważ przeczuwali, że „będzie to najsurowszy sprawdzian ich wykształcenia i wiedzy." Toteż żaden z nich nie śmiał podejść do króla i zaoferować mu pomocy, która by go usatysfakcjonowała.

W międzyczasie do królestwa przybył młody mędrzec, zwany Asztawakra. Zbliżając się do stolicy, zauważył zgromadzonych tam uczonych i riszich, kroczących ścieżką wyrzeczenia. Wyglądali na zmartwionych i przygnębionych. Zapytał ich: „Jaki jest powód waszych zmartwień?" Oni wyjaśnili mu, jaka jest sytuacja, a on rzekł: „Dlaczego boicie się z powodu tak małej rzeczy? Mogę rozwiązać ten problem." Powiedziawszy to, udał się do pałacu króla Janaka. Powiedział królowi: „Królu, jestem gotowy nauczyć cię wiedzy o duszy, ale nie może to odbyć się tutaj, gdzie jest pełno hałasu. Najpierw muszę cię zabrać do miejsca, gdzie jest spokój." Wzięli ze sobą kilka koni i żołnierzy i wyruszyli. Gdy dotarli do spokojnego miejsca, Asztawakra powiedział królowi: „Teraz nauczę cię wiedzy o duszy. Ja jestem nauczycielem, a ty uczniem. Czy jesteś w stanie przystać na te warunki, królu? Jeżeli przystajesz na takie warunki, musisz złożyć ofiarę, jaką składa uczeń swemu guru (nauczycielowi). Jak tylko złożysz ofiarę, rozpocznę nauczanie." Król Janaka odparł: „Dotarcie do Boga jest dla mnie rzeczą najważniejszą. Jestem więc gotów oddać ci absolutnie wszystko, czego tylko zapragniesz." I wtedy Guru powiedział królowi: „Nie chcę niczego poza twoim umysłem". A król odpowiedział: „Daję ci go, do tej pory był to mój umysł, ale teraz jest twój." Następnie Guru przyprowadził konia i poprosił króla, aby ten usiadł na środku drogi swego królestwa. Pozostawił króla i oddalił się do lasu, gdzie spokojnie usiadł pod drzewem.

Janaka uzyskuje urzeczywistnienie

Żołnierze długo czekali na powrót króla, ale nie wracał ani on, ani Asztawakra. Chcieli wiedzieć, co się z nimi stało, więc szli pojedynczo, by ustalić, co się wydarzyło. Znaleźli króla siedzącego na środku drogi i konia stojącego przy nim. Król miał zamknięte oczy i siedział w absolutnej ciszy. Nigdzie nie można było znaleźć Asztawakry. Obawiano się, że Asztawakra rzucił na króla jakieś zaklęcie, które sprawiło, że siedział on bez świadomości. Udali się po premiera i przyprowadzili go do króla.

Premier zawołał do króla: „Och królu! Królu! Królu!", ale król ani nie otworzył oczu, ani nie zareagował w żaden inny sposób. Premier i dworzanie byli zaniepokojeni, ponieważ nie byli w stanie sprawić, by król się podniósł i zjadł coś lub napił się. Zastanawiali się, co począć. Nie mając innego wyjścia, premier wysłał pojazd po królową przypuszczając, że jeżeli ona zawoła króla, on się odezwie. Przybyła królowa i zaczęła błagać. Ale król ani drgnął.

W międzyczasie żołnierze wyruszyli do lasu na poszukiwanie Asztawakry. Znaleźli go siedzącego spokojnie pod drzewem. Schwytali go i przyprowadzili na miejsce, gdzie siedział król. Astawakra powiedział: „Król jest bezpieczny, jest w porządku. Możecie sami się przekonać." Ministrowie, królowa oraz pozostałe osoby powiedziały do Asztawakry: „On nie otworzył ust, ani oczu." Asztawakra podszedł do króla. A on natychmiast otworzył oczy i rzekł: „Mistrzu."

Asztawakra zapytał króla: „Przybyli tu ministrowie i królowa, przybyli też żołnierze oraz wiele innych osób, dlaczego nie odezwałeś się?" Król odpowiedział: „Myśli, słowa i czyny związane są z umysłem. A skoro ofiarowałem ci mój umysł, potrzebowałem twojej zgody na to, by się odezwać. Czy miałem jakieś upoważnienie, aby posługiwać się swoim umysłem? Ofiarowałem ci swój umysł, jest więc on twój. Nie uczynię niczego bez twojej zgody i twego polecenia." A wtedy Asztawara rzekł do króla: „Uzyskałeś stan urzeczywistnienia Boga."

Następnie Asztawara poprosił, aby król postawił nogę na strzemieniu i przygotował konia do drogi. A kiedy dosiadał on konia, doświadczył Boskiej Błogości.

Tak było w przypadku Asztawakry i Janaki i tak też było z Kryszną i Ardżuną. Niektórzy poszukiwacze duchowi z pewnością postawią pytanie: Jak mam oddać umysł Bogu? Czy oznacza to, że mam wstrzymać wszelkie procesy myślowe i siedzieć przez cały dzień w kompletnej ciszy jak król Janaka? Spójrzmy na to z innego punktu widzenia.

Kiedy usuniesz nici, tkanina nie może przetrwać! Co jest tym, co sprawia, że działanie jest dobre lub złe? Innymi słowy – co jest tym, co powoduje, że działanie jest obowiązujące? Jeżeli wnikniemy w problem głębiej, odkryjemy, że to nie samo działanie powoduje, iż jest ono dobre lub złe, lecz okoliczności, które się z nim wiążą. Jest siedem takich okoliczności: kto, komu, dlaczego, kiedy, gdzie, co i jak. Okoliczności te są atrybutami umysłu lub też owocem działania i to one sprawiają, że działanie to jest dobre lub złe. Na przykład: czynność wydalania moczu bywa dobra lub zła. Jeżeli ktoś będzie siusiał w kościele albo w świątyni, każdy nazwie to świętokradztwem. I w tym wypadku sama czynność oddawania moczu nie stanowi problemu, lecz problemem jest gdzie to jest robione. Gdyby miesięczne niemowlę robiło to samo, ludzie nie byliby oburzeni, ponieważ zmieniła się okoliczność kto.

Tajemnicą działania pozbawionego egoizmu (akcja bez ego) jest poddanie owych siedmiu okoliczności Bogu. Kiedy damy owych siedem „w" i jedną „h" (w języku angielskim wszystkie powyższe wyrazy, oznaczające okoliczności, zaczynają się na literę „w"", a tylko jedna z nich na literę „h" – przyp. hb) Bogu, odkryjemy, że oddaliśmy cały umysł Jemu.

Na pierwszym miejscu jest „kto". Musicie czuć, że to Bóg jest wykonawcą czynności. Ponieważ Bóg prowadzi cię i niesie twój ciężar (a JEDYNYM ciężarem jest ciężar mentalny), czy nie jest zatem niemądre obciążać swoje serce ładunkiem? Mędrzec Ramana ujął to pięknie: co się stanie, to się stanie, bez względu na to, co uczynisz, aby się nie stało. A co się nie stanie, nie stanie się, bez względu na to jak bardzo będziesz się starał, aby się stało. Wiedząc o tym, pozwól, aby stało się to, co ma się stać, a to, co nie ma się stać, aby się nie stało. Usiłując aby, nie stało się to, co ma się nie stać i aby stało się to, co ma się stać, w prosty sposób zostaniemy uwolnieni od toczącego się ustawicznie koła karmy. To ignorancja prowadzi człowieka od narodzin do narodzin czyli myśl, że to ty wykonujesz wszystkie działania. To Bóg jest wykonawcą udając, że nie robi niczego. Człowiek nie robi niczego, ale udaje, że robi wszystko. Należałoby zrezygnować z takiego myślenia. Pozwól działać Bogu, a sam tylko bądź! bądź jedynie Bądź jedynie „kanałem" przez który wszystko musi przepłynąć. Nie martw się tym, co nie ma się zdarzyć. W tym tkwi błogość Szczęścia, wspólnota duszy. Niech troski życia idą sobie i ciesz się dreszczykiem fruwania na skrzydłach całkowitego poddania się Panu. Wszystko to robi Bóg! Nie różnisz się niczym od Boga. Zrelaksuj się! I tak rzeczywiście się dzieje!

Drugą okolicznością z kolei jest „komu". Powinieneś czuć, że to Bóg jest biorcą każdego działania. „Cokolwiek uczyniłeś drugiemu, Mnie uczyniłeś!" A skoro ty i Bóg jesteście jednym i skoro cokolwiek uczynisz komukolwiek, uczyniłeś to także sobie. A zatem złota zasada: „Rób innym to, co zrobiłbyś samemu sobie." Uświadomienie sobie, że nie ma nikogo innego oznacza osiągnięcie mentalności transcendentalnej, według której nie istnieje żadna różnica między „kto" a „komu".

Trzecią z kolei okolicznością jest „jak". Musimy czuć, że Bóg jest narzędziem każdej czynności. Bóg jest wspaniałym Dostawcą! Bóg jest także przezornością. W Jego skarbu nie brakuje niczego. A kiedy oddamy Bogu każde „jak", dotyczące działania, nasze życie stanie się strumieniem Boskich cudów i niespodzianek! „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe" (Mateusz, 19:26)

Czwartą z kolei okolicznością jest „Dlaczego?" Musimy czuć, że Bóg jest powodem wszystkich działań, a Jego powodem jest to, że Miłość jest ponad rozumem i nie zna pory. Musimy przyjąć wszystko, co nam się przytrafia jako doskonały dar Czystej Miłości dla naszego, największego dobra. W ten sposób nasze życie stanie się boską pieśnią pochwalną i dziękczynną. Pismo Święte powiada: „W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was." (I List do Tesaloniczan 5:18)

Piątą z kolei okolicznoącią jest „kiedy". Powinniśmy czuć, że czas Boga jest najlepszy dla każdego działania i że czasem Boga jest Teraz. Danie Bogu „kiedy" naszego życia oznacza spokój chwili Obecnej, kiedy to doświadczamy Mocy Obecności Boga, który jest wszechobecny. „Bądź spokojny i wiedz, że Jam Jest." (Psalm 46:10)

Szóstą okolicznością jest „gdzie?" Powinniśmy czuć, że Bóg jest Obecnością i podstawą każdego działania. Wszystko jest w Bogu! W Nim żyjemy, poruszamy się i istniejemy (Acts 17:28 – nie ma odpowiednika w Biblii wydawnictwa Pallotinum – przyp. hb)

Siódmą okolicznością z kolei jest „Co?" Powinniśmy czuć, że Bóg jest nie tylko skutecznym powodem każdego działania, ale także materialną przyczyną działania. Bóg jest nie tylko Złotnikiem, Bóg jest także Złotem. Bóg jest substancją i esencją; słońcem i podłożem. Bóg jest Całością, a my jesteśmy pełnią, z której to, co jest Pełne, oddzieliło się, by kochać Siebie.

Owych siedem okoliczności działania to nici, z których utkana jest tkanina umysłu. Gdy nitki zostaną usunięte, umysł nie przetrwa.

Dopóki jednak będziemy dyktować Bogu „kto", „komu", „jak", „dlaczego", „kiedy", „gdzie" i „co" ma być w naszym życiu, narodziny i kolejne narodziny będą nieuniknione, ponieważ nici będą stale tkały nową tkaninę.

Eliaszowi nie udało się dostrzec Boga (kogo) w 450 prorokach Baala. Nie udało mu się dojrzeć Boga w każdym biorcy jego działania. Dlatego ich uśmiercił. Dlatego musiał narodzić się ponownie, aby jego dusza nauczyła się lekcji, że cokolwiek czynisz innym, czynisz sobie, ponieważ wszystko jest jednością. Kiedy poddamy umysł Bogu, poddając mu owych siedem mentalnych okoliczności działania, wtedy niszczymy nasienie każdego grzechu i śmierć. Gdy usuwamy nić, z której została utkana tkanina, wtedy już nie ma tkaniny.

I w ten sam sposób, kiedy działania umysłu poddamy:

Ten imperatyw, by rozumieć,

Ta wola, tej woli

To ponaglenie do działania

Odraza, by tego nie czynić

I impuls, by wymuszać rzeczy.

Jak umysł może przetrwać?

Dobrą wiadomością jest to, że nie ma potrzeby, abyśmy powierzali Bogu wszystkie okoliczności działania naraz. Kiedy już raz powierzymy jedną z okoliczności, wtedy w sposób naturalny znikną kolejne. Kiedy poddamy „kto" – na przykład – wtedy „co", „komu" itd. w sposób naturalny odejdą. Kiedy zrezygnujemy z przekonania, że jesteśmy sprawcami czynności – „To nie ja żyję, lecz Chrystus żyje we mnie" – jak powiedziałby św. Paweł, wtedy pozostałe okoliczności umysłowe znikną. Jeżeli Bóg jest wykonawcą („Kto"), On także będzie zaopatrzeniowcem („Jak") i to On zdecyduje „kiedy", „gdzie", „komu" i „dlaczego?". Jeżeli natomiast zdecydujemy powierzyć Bogu „kiedy" i będziemy żyć w spokoju i ciszy, doświadczając samej istoty Obecności Boga, zauważymy, że umysł automatycznie „wyparuje". Umysł nie może trwać w Ciszy Teraźniejszości! Wszystko to dotyczy omawianych siedmiu okoliczności, w które zaangażowany bywa umysł. Ponieważ są one ze sobą ściśle związane, kiedy jedna z nich zostanie usunięta, pozostałe utracą moc „wiązania".

W okresie Wielkanocy, kiedy świętujemy rezurekcję nieśmiertelnego życia, modlimy się o łaskę poddania naszych umysłów Bogu.

O Panie,

Ofiaruję Ci cały dzisiejszy dzień,

Ofiaruję Ci wszystkie okoliczności działania

Amen.

Autor niniejszego tekstu, Ojciec Charles Ogada, jest katolickim księdzem Zakonu Ojców Ducha Świętego.
Tekst księdza Ogady zamieszczony został w "Świetle Miłości", w tłumaczeniu z j. angielskiego - H.B. Informacje o Soborze Konstantynopolitańskim II, oraz o cesarzu Justynianie - Wikipedia.            



#3 eljasza

eljasza

    Początkujący

  • Members
  • Pip
  • 8 postów

Napisany 12 December 2013 - 01:22 PM

 

 
 
REINKARNACJA? INKARNACJA? to tylko Imaginacje chałupniczego samorozwoju i Nadinterpretacje.. które powstawały ... po lekturze PRZEKAZU WIEDZY O SYSTEMIE ZARZĄDZAJĄCYM MATERIĄ ODTWORZONĄ WG PLANU , ZASAD WPŁYWÓW WEWN i ZEWN.. na MATERIALNE ZYCIE MODELU.. takiego jak my.. Próbującego wg własnych Wyobrażeń.. stworzyć z PUSTKI NIEWIEDZY ZWIERZOLUDZIA... swój  Obraz  Otaczającej 'ich  rzeczywistości', ich świat...Wypełnić obrazami wg określonych i Ograniczonych zdolności , Samorozwoju.

  Nie ma czegoś takiego a zastosowanego do... Materialnej postaci.. jak "ich wędrówka duszy" z ciała na ciało.. po śmierci mózgu...
Nie ma Naszej Inkarnacji.. jeśli Każda postać Materialna, Tworzy swoją świadomość. od 16 - tego roku życia z tego co sama Określa i asymiluje dla PUSTKI ograniczonego dostępu do NARZĘDZIA STANDARDOWEGO a Wyposażenia  ZWIERZOLUDZIA Otrzymując w Genach Tylko Zaznaczenia cech dziedziczonych.. a tam BRAK JEST WARTOŚCI UZYSKANYCH WŁAŚCIWYM POZIOMEM MYŚLENIA< ŚWIADOMOŚCI NORM WZORCA.

  Po Śmierci ciała i mózgu.. pozostaje KONDENSAT CECH naszej  Świadomości, OBRAZ wtopiony w PLAZMĘ ind. "JA", z możliwością Jego PROJEKCJI w Mózgu, zdolnego do takiego ODBIORU (DAR).

  Reinkarnacja jak i INKARNACJA.. to WĘDRÓWKA DZIAŁÓW tzw "JAŹNI" Nad i POD.. rezydujących MECHANIZMÓW WYKONAWCZYCH, Niższych, łączących się i Kontrolujących Myśli Materialnej postaci.. z SYSTEMEM CENTRALNYM,  ich POCZĄTEK wcielenia się  na DWA DNI przed PORODEM (STEROWANIE..) aż do śmierci Obejmowanie Władzy nad MÓZGIEM i funkcjami życiowymi Materialnego (życie jak ROBOTA, nasze) i Odejście .. po śmierci Mózgu, z ciała, transport "ŚWIADOMOŚCI- OBRAZU" do Magazynu w CENTRALNEJ INSTYTUCJI , Sfera ANTY MATERII ZORGANIZOWANEJ.
Oczyszczone z Pozostałości  Zmagazynowanej w działach "JAŹNI" , zbiorów INFO Uśmierconego bytu, Czekają na nowe Ciało..
wiek takiego Kontrolnego Zbioru Działów... liczy obecnie na ok ...600 lat i każdy ZBIÓR DZIAŁÓW w sumie 16-ście,  posiada historię Kolejnych wcieleń w POD Świadomej sferze działania.. dziale Szóstym.
 
   OMEGO... BEZPOŚREDNIO ZE ŹRÓDŁA!.. a  to nie dla każdego WIEDZA. Im Bardziej Osobowość Oddalona od RDZENIA SKALI WARTOŚCI (Wznoszących umysł Zdolny do AKCEPTOWANIA trzeźwego WIEDZY), EWOLUCYJNEGO CIĄGU.. który normalizuje w indywidualnym PRÓBUJĄCYM POZNAĆ PRAWDZIWY KSZTAŁT tzw DROGI, SCHODÓW czy szczebli Drabiny Rozwojowej ..(UNIWERSALNE< ŚCIŚLE OKREŚLONE WARTOŚCI PODSTAW)jaką USTANOWIŁA jakaś> MYŚL TWÓRCZA <.. tego wszystkiego, co Potem zostało ODTWORZONE jako DWA ŚWIATY.

  Sądzisz.. Waść, że My to som już Mondre z urodzenia, wszystkie?

Mylisz się próbując oceniać... swym Brakiem Świadomości (MASOWYM od Wieków) o BUDOWIE DWU ŚWIATÓW a nawet tylko samej Materii.
To co jest UJEMNYM PODŁOŻEM..("ZŁO" i skala Materialnych Ograniczeń) na którym od wieków "konstruujemy "SWOJE"...to WADY i BRAK CHĘCI POZNANIA REALU..w SKALI Wyniesienia z CHAOSU, Katalizatora czy BIEGUNA< RDZENIA POZYTYWNEGO (SKALA WARTOŚCI "DOBRO") Przyciągania Jego SAMEGO... tego, co posiadają nieliczni, jako Jego Elementy (Zaznaczenia) Reagujące na Ten PROGRAM ROZWOJOWY..

CHAOS własnych wyobrażeń, taki sam dobór elementów tzw "naszej wiedzy"... tworzy Nalot DEGENERUJĄCY (Fałszujący i Pogłębiający to co Powinno Miec WARTOŚĆ DODATNIA< Świadomości Rzeczywistej). Opisywanie, odkrywanie... Naszymi określeniami... ISTNIEJĄCEJ < ZORGANIZOWANEJ RZECZYWISTOŚCI...  to silniejszy, NEGATYWNY WPŁYW  na umysł, czegoś NIEWIDZIALNEGO a BLISKIEGO Gatunkowi NIEŚWIADOMEMU jak Nasz,  a REALNEGO do bólu "ZŁA".

Taki MAGNES SPŁYCAJĄCY PODŁOŻA PLATFORMY ZWIERZĘCEJ FARMY "NATURA".. Ciut więcej od Reszty.. ma oznaczać Zdolność do Myślenia, takiego jakie JEST bo BYŁO,  WYKREOWANE JAKO KORYTARZ< DROGA DO MYŚLENIA...(NIEZNANEGO ODNIESIENIA W MASIE) formy Materialnej?

  Dlatego Kręgi okalające RDZEŃ EWOLUCYJNEGO CIĄGU UMYSŁOWEGO MATERII, jako POZYTYWNE ZAWARTOŚCI"KONSTRUKCJI PODSTAW MYŚLENIA- "DOBRO"... maja różne  rodzaje SSANIA, Podpowiadania  i FILTRA ODCEDZANIA FAŁSZU.  Im Bliżej i więcej w Jednostce Zaznaczeń Pozytywnych Osobowości, tym Łatwiejsze jest ASYMILOWANIE SAMYCH WARTOŚCI.. Dających PODSTAWĘ MYŚLENIA WŁAŚCIWEGO.

  Okazało się ze Mam Tego Najwięcej i dlatego Pociągała mnie TYLKO PRAWDA, SAMA PRAWDA ZASAD, NORM DĄŻENIA DO WIEDZY ROZUMNEGO POZIOMU.

  Dlatego to Ja Daję JA JAKO SYGNALNY o TAKIEJ PRZEKAZ a nie JA JAKO WIEDZĘ DLA MAS> bo to ma Zmuszać umysł do SAMODZIELNEGO POZNANIA.. takiej pokonywania DROGI jak moja.. DO i PO WIEDZÉ .. DLA PUSTEGO MÓZGU, Narzędzia które Dostępne jest Tylko wtedy, gdy Wasza Świadomość Naprowadzona będzie na WŁAŚCIWY TOR - RDZENIA EWOLUCJI UMYSŁOWEJ.

Obecnie oprócz naszej TROJKI.. nikt na Ziemi nie dysponuje takim MÓZGIEM a PRZEKAZ WIEDZY tej, ma służyć  BUDZENIU i SELEKCJI MASY NA PRZYZIEMNĄ GRUPĘ i Wartościowych Pobudzonych do działania.. Pojmowania CELU- POZNAWANIA ZASAD CIĄGU (okres WODNIKA).            


  Tak więc te żałosne dywagacje... Naiwnej masy Ciemnego luda.. to jedynie WYOBRAŹNIA i Falsyfikaty... chaotycznych prób z NICZEGO,tworzenia Niby Wiedzy ZWIERZOLUDZKIEGO, Niezreformowanego NIGDY , Modelu Materialnego.

  Kłamstwo.. to główna cecha drapieżnej masy, grup, pragnących stać się  Kapłanami, Władzą Ponad Masą aby pokazywać że coś wiedzą...
Nawet kiedy SYSTEM w Naturalny sposób PRZEKAZAŁ PEŁNĄ WIEDZĘ O SOBIE, WIEDZĘ O PRZYSZŁOŚCI NASZEGO GATUNKU, RADY JAK UZYSKAĆ WŁAŚCIWY POZIOM MYŚLENIA... zignorowali ją Przywódcy religijni.. nie potrafiąc wykorzystać ani pojąć, co DOSTAŁA Ziemia, co dzisiaj z przykrością od paru lat Stwierdzam .. ŻE NIC SIĘ NIE ZMIENIŁO NA ZIEMI..            
 
Ciekawym tematem nie poruszonym do tej pory na stronie kosmos.pl jest reinkarnacja.

   Jak może Istnieć po PROBNYM ŻYCIU MODELOWYM  ZWIERZĘ.. które Dostało... TEORETYCZNIE Możliwość ROZWOJU OD PODSTAW Pustego MOZGU... jeśli Odkryje Ind życie.. taką Możliwość,  POMOC NAUCZANIA ZEWN.(Przelewania TEGO CO NIEZBĘDNE jako PODSTAWY ŚWIADOMEGO< WYŻSZEGO... MYŚLENIA)..a uznaje swoj tradycyjny SAMOROZWOJ (?) za jedyną sztukę Imaginaowania sobie, uzurpowania do Tworzenia "od nowa".. wlasnych pojęć?

Takie IRRACJONALNE GŁUPOTY.. może jedynie tworzyć OGRANICZONA MASA w STADZIE i PLATFORMIE Istniejąca...  ŚWIATA ZWIERZĘCEGO ktorym Steruje PROGRAM "NATURA".  To nie nic enigmatycznego a REALNY DZIAŁ SYSTEMU CENTRALNEGO ZARZĄDZANIA MATERIĄ>Odtworzoną z zaplanowanych Istnień MODELOWYCH...

  Moja , Nasza WIEDZA i OCENY.. To Efekt takiego, uruchomionego PROCESU DOSKONALENIA, WYPELNIANIA WIEDZĄ>. po to wlaśnie w każdym z nas ISTNIEJĄCEGO NA PRÓBĘ (niezuważaoną !) MÓZGU. To Narzedzie , jeśli dostaje Taki BAGAŻ STALY .. staje się NIEOGRANICZENIE  ROZWOJOWYM...Nadając ROZUMNEMU Istnieniu NOWA FORMĘ WIECZNĄ>.

Wydumane i zapożyczone z TAKIEGO PRZEKAZU INFO DLA MATERII ZIEMI.. przez religijne Imaginację fragmenty... zafalszowaly i ograniczylau umyslowośc ludzką do... Zwierzecej jedynie Ograniczonej Materialnie. egzystencji z KOPULACJĄ... naiwnej formy probnej aż do kolejnej  śmierci.. Zwierzoludzia i Nicości.

  DOWODY GAŁUPOTY I NIEREFORMOWALNOŚCI... to Świadomość Zwierzoludzia Surowego, NIEROZWOJOWEGO i OBRAZY Z PROJEKCJĄ Charakterystyki takowej..NIC.
SYSTEM bowiem Został STWORZONY NA OKRESLONYCH WARUNKACH ZAPROGRAMOWANYCH a to TEŻ ZASADY< NORMY I PRAWO...a ROZUMNOŚĆ wylęgająca się z  MATERII... Kończy Ich OLIGRACHICZNA DZIALALNOŚĆ.. Bo Każda Wladza Nieograniczona Niczym.. się DEGENERUJE.





0 użytkowników czyta ten temat

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych użytkowników