Polish (Poland)English (United Kingdom)

Ostatnio Na Forum:

Wykład 5
Tuesday, 03 March 2009 12:33
There are no translations available.

W rozwazaniach naszych doszlismy do punktu, gdy czlowiek, który zstepuje na Ziemie ze swiatów ducha, przyodziany jest w cialo eteryczne i dzieki temu przez chwile widzi ogólny zarys zycia, które go czeka. Poznalismy, jakie stany moze to wywolac. Zanim przejdziemy dalej, postarajmy sie jeszcze odpowiedziec na pytanie, które moglo powstac u niejednego z tych, którzy kieruja duchowe spojrzenie na dewahan.

Czy istnieje jakies wspólzycie, obcowanie ludzi miedzy smiercia a nowym narodzeniem? Otóz nie tylko na Ziemi istnieje wspólne zycie ludzi, podobnie dzieje sie równiez w wyzszych swiatach. Tak samo jak praca ludzi siega z dewahanu az do swiata fizycznego, tak tez wszelkie stosunki istniejace tutaj miedzy ludzmi, wszelkie wzajemne powiazania i zwiazki zawarte na Ziemi siegaja do sfer dewahanu. Wezmy konkretny przyklad, stosunek matki i dziecka. Moze powstac pytanie: Czy istnieje miedzy nimi zwiazek, który bedzie trwal dalej? Tak, jest to relacja o wiele glebsza i mocniejsza niz wszelkie inne wiezy, jakie laczyc moga ludzi na Ziemi! Milosc macierzynska ma charakter pierwotny, jest raczej instynktem. Gdy dziecko podrasta, stosunek ten przeradza sie w zwiazek moralny, etyczny, duchowy. W miare jak matka i dziecko zaczynaja wspólnie myslec i miec wspólne odczucia, ten naturalny instynkt stopniowo ustepuje. Daje on tylko mozliwosc zawiazania tego pieknego wezla, polaczenia w najwyzszym sensie milosci matki z miloscia dziecka.

Co rozwinelo sie z wzajemnego zrozumienia, z wewnetrznej milosci, przechodzi dalej w rejony swiata duchowego, równiez wtedy gdy smierc rozlacza ich pozornie na pewien czas. Ale po okresie rozlaki ich zwiazek odradza sie na nowo, jest równie zywy i gleboki. Sa znowu razem. Musza tylko odrzucic wszystko, co bylo pierwotne i instynktowne. Uczuc i mysli, które laczyly ich dusze, nie hamuja juz w swiecie ducha granice mozliwosci, w których zyjemy tu, na Ziemi. Poza tym wyglad, struktura dewahanu zalezy od tych nawiazanych na Ziemi stosunków. Wezmy teraz inny przyklad. Powstaje przyjazn, zazylosc plynaca z wewnetrznego pokrewienstwa dusz i przechodzi az do dewahanu. Tam zas ksztaltuje ona zwiazki spoleczne nastepnego zycia. W ten sposób zawiazujac na Ziemi wiezy dusz, pracujemy nad uksztaltowaniem dewahanu. Wszyscy pracujemy w ten sposób, laczac sie z ludzmi wezlami milosci; stwarzamy wtedy cos, co ma znaczenie nie tylko dla Ziemi, lecz wplywa takze na uklad stosunków w dewahanie. Milosc, przyjazn, wzajemne wewnetrzne zrozumienie sa jakby materialem budowlanym, z którego tam, w swiecie ducha, powstaje swiatynia; czlowiek musi czuc sie podniesiony na duchu, gdy wie, ze tym, co snuje tu od duszy do duszy, kladzie podwaliny pod rzeczy wieczne. Przypuscmy, ze na jakiejs innej fizycznej planecie zylyby istoty, których nie laczy sympatia, których nie wiaze najmniejsze uczucie milosci. Dewahan takich istot bylby niezmiernie ubogi.

Bogaty, pelen tresci dewahan moze miec tylko taki swiat planetarny, w którym miedzy ludzmi istnieja wiezy milosci. Czlowiek, który juz jest w dewahanie, jakkolwiek zwyczajnym ludziom wydaje sie niedostepny, to jednak sam ma ciagle mniej lub bardziej wyrazna - zaleznie od stopnia swojego rozwoju - swiadomosc lacznosci z ludzmi, którzy zostali na Ziemi. Mozemy nawet sprawic, aby ta lacznosc stala sie silniejsza. Jezeli ku tym, którzy od nas odeszli, posylamy mysli pelne milosci, ale nie milosci egoistycznej, to wzmacniamy zwiazek, który nas z nimi laczy. Bledne byloby przekonanie, ze swiadomosc czlowieka w dewahanie jest przygaszona, stlumiona. Tak nie jest. Musimy podkreslic, ze czlowiek nie moze juz stracic tego stopnia swiadomosci, jaki osiagnal, chociaz w pewnych okresach przejsciowych moze zachodzic czasowe jej przytlumienie. Tak wiec czlowiek w dewahanie, dzieki swoim duchowym organom, ma jasna swiadomosc tego wszystkiego, co dzieje sie na ziemskim globie. Wiedza tajemna poucza nas, ze czlowiek zyjac w swiecie ducha, przezywa jednoczesnie wszystko, co rozgrywa sie na Ziemi. Widzimy wiec, ze zycie w dewahanie, gdy je rozwazac takim, jakim jest w istocie, zatraca wszystko, co pozbawione jest radosci. Jesli nie osadza sie go z egoistycznego, ziemskiego punktu widzenia, mozna odczuc, jak bezgranicznie jest szczesliwe i blogie; pomijajac juz to, ze samo uwolnienie od ciala fizycznego, od tych nizszych ogniw, którymi tutaj czlowiek jest skuty, daje niewymowne uczucie szczescia. Sam fakt, ze peta juz opadly, ze granice bytu ziemskiego nie krepuja juz czlowieka, daje poczucie wielkiego szczescia.

Dewahan jest okresem swobodnego, wolnego, niczym nie skrepowanego bytowania, jakiego czlowiek na Ziemi nigdy nie doswiadczyl. A teraz wracamy znowu do losów duszy, która powraca na Ziemie po dluzszym pobycie w swiecie ducha. Widzielismy, ze czlowieka zblizajacego sie do nowych narodzin przyoblekaja w nowe cialo eteryczne istoty archanielskie, podobne randze duchów narodów. Nie zawsze bedzie ono calkowicie dostosowane do danego czlowieka; jeszcze gorzej jest z cialem fizycznym. Spróbujmy teraz objasnic w ogólnym zarysie, jak odbywa sie to wstepowanie czlowieka w swiat fizyczny. Wiemy, ze cialo astralne przygotowuje sobie czlowiek sam i to zaleznie od swoich wlasciwosci. Poprzez swoje cialo astralne sklania sie ku tym a nie innym poszczególnym istotom na Ziemi. Cialo eteryczne natomiast dazy w strone narodu i rodziny - w szerszym znaczeniu tego slowa - w której czlowiek pragnie sie narodzic. Sposób uksztaltowania ciala astralnego czlowieka, substancja, ustrój tego ciala, przyciagaja go do przyszlej matki.

Natomiast jazn prowadzi go do ojca. Jazn czlowieka istnieje przeciez od zamierzchlych czasów, gdy dusza po raz pierwszy zstapila z lona Boga w ziemskie cialo. Jazn rozwinela sie przechodzac przez wiele kolejnych inkarnacji. U kazdego czlowieka jest ona inna. Ten indywidualny charakter danej jazni jest powodem dazenia ku ojcu. Cialo eteryczne pociaga do narodu, rodziny; astralne dazy zwlaszcza ku matce; jazn ku ojcu. Tak ukierunkowane sa poszukiwania dazacego do nowego wcielenia czlowieka. Moze sie zdarzyc, ze cialo astralne pociagniete zostalo do matki, ale jazn nie zgadza sie na danego ojca; w tym wypadku dusza wedruje dalej, az znajdzie odpowiednia pare rodziców. W dzisiejszym stanie rozwoju jazn przedstawia element woli, impuls odczuwania; w ciele astralnym sa wlasciwosci wyobrazni, wlasciwosci mysli. Totez myslenie i wyobraznie dziedziczymy po matce, natomiast element woli i odczuwanie po ojcu. Widzimy wiec, ze dazaca do wcielenia indywidualnosc dazy do wyboru rodziców, którzy powinni jej dac fizyczne cialo.

To, co tutaj opisujemy, rozgrywa sie tak, ze w zasadzie do trzeciego tygodnia po poczeciu proces ten jest zakonczony. Wprawdzie czlowiek, którego duchowa struktura sklada sie z jazni, ciala astralnego i eterycznego, znajduje sie juz od chwili poczecia stale w poblizu matki, ale dziala z zewnatrz. Po krótkim jednak czasie, w trzecim tygodniu po poczeciu, cialo astralne i eteryczne ogarniaja i przenikaja zarodek; rozpoczyna sie praca nad cialem czlowieka. Dotychczasowy rozwój ciala lirycznego odbywal sie bez udzialu ciala astralnego i eterycznego; odtad wspóldzialaja one w rozwoju dziecka, same ksztaltuja dalej ludzki plód. Widzimy wiec, ze ustrój ciala fizycznego w jeszcze mniejszym stopniu niz ustrój ciala eterycznego dopasowany jest harmonijnie do naszej indywidualnosci. To nam wyjasnia wiele faktów spotkanych w swiecie. Wszystko to odnosi sie do normalnego rozwoju przecietnego wspólczesnego czlowieka. Troche inaczej to wyglada, jezeli czlowiek juz w poprzedniej inkarnacji rozpoczal prace nad swoim rozwojem ezoterycznym. Im wyzej zaszedl, tym wczesniej nastepuje chwila, gdy sam zaczyna prace nad swoim cialem fizycznym, aby je dzieki temu lepiej przystosowac do zadania, które ma wypelnic na Ziemi. Im pózniej nastapi polaczenie z zarodkiem czlowieka, tym mniej bedzie panowal nad swoim cialem fizycznym.

U wysoko rozwinietych ludzi, którzy przewodnicza w rozwoju duchowym ludzkosci, to polaczenie odbywa sie dokladnie w chwili poczecia. Nic nie dzieje sie bez ich udzialu, sami kieruja swym cialem fizycznym az do smierci, a prace nad ksztaltowaniem nowego ciala zaczynaja od pierwszej chwili jego istnienia. Materia, z której sklada sie cialo fizyczne, zmienia sie ustawicznie; po okolo siedmiu latach odnawia sie wszystko, az do ostatniego atomu. Material wymienia sie, natomiast pozostaje forma. Od narodzin az do smierci musimy wciaz na nowo przeobrazac materie, zmienia sie ona ciagle. To, co rozwinelismy wyzej podczas zycia, jest trwale, nie ginie w momencie smierci, zyje dalej i buduje nowy organizm. To, co robimy nieswiadomie od narodzin az do smierci, wtajemniczony spelnia swiadomie od smierci do chwili nowych narodzin. Wypracowuje on swiadomie swoje nowe cialo fizyczne. Totez narodziny sa dla niego tylko radykalna przemiana. Stad wielkie podobienstwo zewnetrzne u takich ludzi miedzy jedna a druga inkarnacja, gdy tymczasem u ludzi mniej rozwinietych duchowo nie zachodzi zadne podobienstwo zewnetrzne miedzy poszczególnymi wcieleniami. Im wyzszy stopien rozwoju duchowego, tym wieksze podobienstwo kolejnych inkarnacji. Istnieje specjalne wyrazenie na oznaczenie tego stanu rzeczy. O mistrzu mówi sie, ze rodzi sie "w tym samym ciele"; uzywa go przez setki, nawet tysiace lat. Dotyczy to prawie wszystkich wiodacych indywidualnosci. Wyjatek stanowia mistrzowie, którzy maja specjalna misje. Zachowuja oni cialo fizyczne w ten sposób, ze smierc w ogóle nie nastepuje.

Sa to mistrzowie, których zadaniem jest czuwac w okresach, gdy jedna rasa przechodzi w druga. Teraz nasuwaja sie dwa inne pytania: Jak dlugo przebywa sie w wyzszych swiatach oraz pytanie o plec w nastepujacych po sobie wcieleniach. Obserwacja w swiecie ducha pokazuje, ze czlowiek powraca na Ziemie po okresie mniej wiecej 1000 do 1300 lat. Dzieje sie tak dlatego, ze powracajac po uplywie takiego czasu, zastaje oblicze Ziemi przeobrazone i dzieki temu ma mozliwosc przezycia nowych doswiadczen. Zmiany, jakim podlega nasza planeta, pozostaja w glebokim zwiazku z konstelacjami Zwierzynca. Sa to fakty wielkiej donioslosci. Obecnie na poczatku wiosny Slonce wschodzi w konstelacji Ryby, natomiast 800 lat przed Chrystusem wschodzilo w znaku Barana; przedtem zas w sasiedniej konstelacji Byka. Musi minac 2160 lat, aby Slonce przeszlo przez jedna konstelacje Zwierzynca. Okres, w którym Slonce przebiega wszystkie 12 znaków i wraca na to samo miejsce, nazywamy w wiedzy tajemnej "Rokiem Swiata". W dawnych czasach ludzie gleboko odczuwali wszystko, co wiaze sie z wedrówka Slonca przez Zwierzyniec. Ze czcia patrzyli, jak wiosna Slonce podnosi sie na horyzoncie, jak sie wtedy odradza natura po zimowym spoczynku, jak bozy promien wiosennego slonca budzi sie z glebokiego snu.

Mlodziencze sily wiosny laczyli z konstelacja, z której swiecilo wschodzace Slonce; odczuwali powracajace co roku do pelni swych sil Slonce jako jej dar - nowe, twórcze sily boze. Dla ludzi sprzed okolo 2000 lat Baranek byl wiec dobroczynca ludzkosci. W tym czasie powstaly wszystkie mity o Baranku. Z symbolem tym lacza sie boskie pojecia. Samego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, przedstawiano w pierwszych stuleciach naszej ery w symbolu Krzyza, a pod nim Baranka. Dopiero w szóstym wieku po Chrystusie w ikonografii pojawia sie postac Zbawiciela wiszacego na krzyzu. Znana legenda o Jazonie i jego wyprawie na poszukiwanie zlotego runa baranka tez osnuta jest na tym symbolu. Przed rokiem 800 p.n.e. Slonce przechodzilo przez konstelacje Byka. W tym czasie zaznaczyl sie w Egipcie kult Apisa, a w Persji kult Mitry. Jeszcze wczesniej przechodzilo Slonce przez znak Blizniat. W indyjskich i germanskich mitach napotykamy pochodzace z tego czasu wzmianki o blizniakach. Na koniec dochodzimy do czasów konstelacji Raka, do epoki atlantyckiego kataklizmu. Byl to przelom; zmierzch starej kultury, poczatek nowej; w wiedzy tajemnej mamy na to okreslony znak, mianowicie spirale; jest to jednoczesnie symbol konstelacja Raka, mozna go znalezc w kazdym kalendarzu. Tak wiec ludzie mieli w dawnych czasach dokladna swiadomosc tego, co dzieje sie na niebie, równolegle do ziemskich wydarzen. Kiedy wiec Slonce przeszlo przez jeden znak Zodiaku, to i wyglad Ziemi zmienil sie na tyle, ze nowe zejscie na Ziemie moze miec dla czlowieka wartosc. Dlatego rytm kolejnych wcielen zalezy od przesuwania sie w Zodiaku punktu, gdzie Slonce wschodzi w czasie wiosennego zrównania dnia z noca. W czasie, jakiego Slonce potrzebuje do przejscia przez jedna konstelacje Zodiaku, czlowiek ma dwa wcielenia; jedno meskie i jedno kobiece. Przezycia i doswiadczenia, jakie moze dac czlowiekowi inkarnacja w organizmie meskim lub kobiecym, sa dla duchowego zycia tak zasadniczo rózne, ze konieczne jest raz meskie, raz kobiece wcielenie sie duszy w tym samym uksztaltowaniu Ziemi.

To wlasnie daje przecietny okres miedzy kolejnymi inkarnacjami okolo 1000 do 1300 lat. Zostala tu jednoczesnie wyjasniona sprawa plci. Regula jest zmiana plci. Zasada ta jest czesto lamana. Czasem trzy do pieciu, ale nigdy wiecej niz siedem razy pod rzad nastepuje inkarnacja o tej samej plci. Przeczy to jednak wszystkim ezoterycznym doswiadczeniom, jezeli mówi sie, ze siedem kolejnych wcielen tej samej plci stanowi regule. Zanim przejdziemy do studiowania karmy poszczególnego czlowieka, musimy sie zastanowic nad pewnym zasadniczym faktem. Oprócz karmy indywidualnej istnieje jeszcze karma zbiorowa, która nie jest okreslana przez poszczególnego czlowieka, jakkolwiek wyrównuje sie ona podczas jego inkarnacji. Rozwazmy konkretny przyklad. Gdy w sredniowieczu Hunowie ruszyli z Azji i zalali kraje Europy, wywolujac wojny i zniszczenie, wydarzenia te mialy takze swoje znaczenie duchowe. Hunowie byli zdegenerowana pozostaloscia dawnej ludnosci atlantyckiej, co wyrazalo sie pewnymi rozkladowymi procesami w ich ciele astralnym i eterycznym. Te substancje rozkladowe znalazly korzystne podloze w uczuciach panicznego przerazenia, jakie wywolywali wszedzie, gdzie sie pojawili. W ciala astralne napadnietych ludów wszczepial sie w ten sposób pierwiastek rozkladu, a w pózniejszych pokoleniach przeszlo to na cialo fizyczne.

Skóra wchlonela przyjeta astralnosc, czego wynikiem byla rozpowszechniona w sredniowieczu choroba - trad. Oczywiscie, lekarz, przedstawiciel czysto fizycznej medycyny, bedzie przytaczal fizyczne przyczyny, które te chorobe wywolaly. Nie chodzi wcale o zwalczanie tego, co mówi lekarz. Zalózmy np. ze ktos w bójce zranil nozem czlowieka, do którego zywil od dawna uczucie zemsty. Jeden powie, ze powodem tej rany byla zadza zemsty, a drugi stwierdzi, ze to nóz spowodowal rane. Obydwaj maja slusznosc. Nóz byl ostatnim fizycznym ogniwem w lancuchu przyczyn, ale za nim znajduja sie duchowe powody. Kto szuka duchowych przyczyn, nie bedzie przeczyl zjawiskom fizycznym. Na podstawie tego, co mówilismy o tradzie, widzimy, jaki znaczacy wplyw na pózniejsze pokolenia maja wydarzenia historyczne i uczymy sie, jak mozemy wywrzec lepszy wplyw na odlegle pokolenia, az do zdrowia organizmu fizycznego.

W ostatnich stuleciach, dzieki postepowi techniki, powstal wsród ludnosci europejskiej proletariat przemyslowy, a w zwiazku z tym nieslychanie rozwinela sie nienawisc klasowa i rasowa. Usadowila sie ona w ciele astralnym dzisiejszego czlowieka i objawia sie fizycznie jako gruzlica pluc. Zwiazek nienawisci z gruzlica wykazuja badania w dziedzinie ducha. Ludziom bioracym udzial w tej zbiorowej karmie czesto nie mozemy juz pomóc. Musimy patrzec z ciezkim sercem na cierpienia czlowieka, nie mogac wrócic mu radosci i zdrowia, gdyz zwiazany jest on ze zbiorowa karma. I tylko poprawiajac zbiorowa karme dopomóc mozemy poszczególnym ludziom; dlatego bardziej lezy nam na sercu praca, która ma na celu ratunek calej ludzkosci niz egoistyczne poprawianie losu tej czy innej jednostki. A oto inny przyklad, wziety bezposrednio z biezacych stosunków.

Badania ezoteryczne wykazaly, ze miedzy istotami astralnymi, które braly udzial w walkach w czasie wojny rosyjsko-japonskiej, znajdowali sie zmarli Rosjanie, którzy dzialali na szkode swojego narodu; stalo sie tak dlatego, ze w ostatnich czasach wielu szlachetnych rosyjskich idealistów zostalo skazanych na smierc lub tez zginelo w wiezieniu. Byli to ludzie o wielkich idealach, ale jednak nie na tyle rozwinieci duchowo, aby mogli przebaczyc. Przechodzac przez smierc, zabrali ze soba zadze zemsty nad wlasnymi przesladowcami. Takie uczucie nienawisci musi sie przemienic w kamaloce. Gdyby juz znalezli sie w dewahanie, umieliby powiedziec: "Przebaczam tym, co mnie skrzywdzili". W dewahanie poznaliby, widzac ciagnace na nich z zewnatrz chmury wlasnej nienawisci i zemsty, jak straszliwe, jak niegodne sa takie uczucia. Tak wiec ezoteryczne badania pokazuja nam, jak cale narody sa nadal pod wplywem swoich przodków. Idealne dazenia naszych czasów nie zostana spelnione, jezeli beda chcialy dzialac jedynie fizycznymi srodkami, wylacznie na planie fizycznym, jak np. organizacje pacyfistyczne, które wylacznie fizycznymi srodkami chca zaprowadzic pokój. Gdy nauczymy sie dzialac takze na planie astralnym, dopiero wtedy poznamy, jakie srodki sa wlasciwe; dopiero wtedy potrafimy dzialac tak, aby czlowiek, gdy powróci na Ziemie ze swiata ducha, mógl owocnie dalej pracowac.