Ostatnio Dodane
| Wykład 4 |
| Tuesday, 03 March 2009 12:32 |
|
There are no translations available. Ostatnim razem opisywalismy swiaty, przez które czlowiek przechodzi po smierci, gdy juz odrzuci w swiecie kamaloki - lub jak mówi sie w teozofii rózokrzyzowców w swiecie elementarnym - wszystko, co go jeszcze wiazalo z fizycznoscia tego swiata. Opisalismy nastepnie dziedzine zwana rupa-dewahan albo tez swiatem niebianskim, swiatem inspiracji. Widzielismy, ze i tam, w tej wlasciwej krainie ducha, odróznic mozna cztery zywioly, podobnie jak tu, w swiecie fizycznym. Mamy tam wiec kontynent, który przenikniety jest tym, co stanowi ocean i rzeki dewahanu, a co jeszcze lepiej da sie porównac z obiegiem krwi u czlowieka. Widzielismy takze, ze analogie do naszej warstwy powietrznej stanowi tzw. atmosfera dewahanu. Znajduje sie w niej wszystko, co przenika dusze zyjacych w swiecie fizycznym istot: radosci i smutki, uniesienia i udreki, jakie ludzie przezywaja. Sfera ta obejmuje duzo wiecej, zyja tam bowiem jeszcze zupelnie inne istoty, które nie sa wcielone w ciala fizyczne. I wreszcie w czwartej dziedzinie dewahanu znajduja sie prawzory tego wszystkiego, co jest oryginalne, od najprostszego codziennego pomyslu az do najwyzszych dziel artysty czy wynalazcy. To wlasnie stamtad plyna sily, które pchaja naprzód rozwój Ziemi. Ale oprócz tych stanów, tych czterech dziedzin wlasciwego swiata ducha, jest cos, co laczy nasza Ziemie z jeszcze wyzszymi swiatami. Dotychczas wspominalismy tylko o tym, co ma bezposredni zwiazek z naszym ziemskim rozwojem; o tym zas, co poza ten rozwój wybiega, nie mówilismy jeszcze. Kto dostepuje wtajemniczenia, poznaje pradawna przeszlosc i daleka przyszlosc Ziemi, a takze jej zwiazek z innymi swiatami, poza obrebem naszego systemu. Przede wszystkim spotykamy w swiecie dewahanu cos bardzo donioslego, co nazywamy zwykle kronika akasza. Nie oznacza to, ze kronika akasza powstaje w dewahanie. Pochodzi ona z jeszcze wyzszych swiatów, ale kto dostal sie do dewahanu, ten moze juz miec do niej pewien dostep. Czym jest kronika akasza? Najlepiej wytworzymy sobie o niej pojecie, jezeli zdamy sobie sprawe, ze wszystko, co dzieje sie na Ziemi, czy tez gdziekolwiek w swiecie, pozostawia w pewnej bardzo subtelnej esencji trwale odbicie, które wtajemniczony moze odnalezc. Nie jest to zwykla kronika, mozna by ja raczej okreslic jako kronike zywa. Jezeli np. ktos zyl w I wieku po Chrystusie, to jego mysli, impulsy, wszystko, co wyrazalo sie w jego czynach, nie zginelo bez sladu, lecz wlasnie zachowalo sie jako odbicie w tej niezmiernie subtelnej esencji. Jasnowidzacy moze to wszystko "zobaczyc". Nie tak, jak gdyby bylo napisane w ksiazce historycznej, ale tak, jak sie niegdys dzialo. W tych duchowych obrazach mozna zobaczyc, jak sie ktos poruszyl, co robil, jak np. odbyl podróz. Widzi sie tam równiez impulsy woli, uczucia i myslenia. Nie powinnismy jednak wyobrazac sobie, ze te obrazy wygladaja jak odbicie wprost z planu fizycznego. Wezmy prosty przyklad: jezeli porusza sie reka, to wola czlowieka przenika kazda najmniejsza czastke poruszajacej sie reki i wlasnie te sile woli, ukryta tutaj na planie fizycznym, moze widziec jasnowidzacy w kronice akasza. To, co w nas dziala, a w swiecie fizycznym tylko sie przejawia - tam, w swiecie ducha, staje sie bezposrednio widoczne. Szukamy w kronice akasza np. Cezara. Mozemy odnalezc wszystko, czego Cezar dokonal. Musimy jednak zrozumiec, ze znajdziemy tam raczej mysli Cezara; jezeli Cezar powzial jakis zamiar, to zobaczymy caly lancuch postanowien az do chwili, kiedy zamierzenie zostalo zrealizowane. Nie jest latwa rzecza sledzic w kronice akasza konkretne wydarzenia. Trzeba pomagac sobie nawiazywaniem do faktów, które sa znane. Jezeli jasnowidzacy chce sie czegos dowiedziec o Cezarze, to musi uswiadomic sobie jakas date historyczna jako punkt wyjscia, a wtedy juz bez trudnosci odslania sie reszta. Wprawdzie na danych historycznych nie zawsze mozna polegac; czasem stanowia one jednak pomoc. Jezeli jasnowidzacy zwróci wzrok wstecz az do Cezara, to rzeczywiscie ujrzy jego postac niby zywa, oczywiscie, w plaszczyznie duchowej, ale tak, jakby Cezar stal przed nim i mówil do niego. Jezeli jednak czlowiek, majacy pewien dar widzenia, niezbyt dobrze orientuje sie w wyzszych swiatach, to moga mu sie zdarzyc rózne rzeczy, gdy cofa swój wzrok w przeszlosc. Kronika akasza znajduje sie wprawdzie w dewahanie, ale siega nizej, az do swiata astralnego, gdzie czesto spotyka sie obrazy z kroniki akasza niby miraze fatamorgany. Sa one jednak porwane i niepewne; trzeba o tym dobrze pamietac, gdy rozpoczyna sie badania nad przeszloscia. Wyjasnimy sobie na przykladzie, jakie pomylki moga tutaj grozic. Jezeli idac za wskazówkami kroniki akasza cofamy sie do czasów istnienia Atlantydy, jeszcze zanim zaginela w kataklizmie wodnym, to mozemy obserwowac wydarzenia, jakie tam mialy miejsce. Powtórzyly sie one pózniej raz jeszcze w innej formie. Pólnocna czesc Niemiec, Europa Srodkowa na wschód od Atlantyku byla arena wydarzen, które byly powtórzeniem zdarzen z okresu Atlantydy, zanim z poludnia przyszlo chrzescijanstwo. Dopiero pózniej, pod wplywem tego, co przyszlo z poludnia, nastapil samodzielny rozwój narodów. Jest to przyklad, jak latwo narazic sie na pomylki. Jezeli ktos obserwuje wydarzenia zapisane w kronice akasza nie wedlug obrazów w dewahanie, lecz w swiecie astralnym, to latwo moze sie zdarzyc, ze wezmie to powtórzenie dawnych stanów za sama Atlantyde. I to wlasnie mialo miejsce w rewelacjach Scott-Elliota o Atlantydzie. Sa one zupelnie scisle, jezeli sprawdzac je wedlug obrazów astralnych, ale mylace, jezeli odnosic je do tego, co daje prawdziwa kronika akasza w dewahanie. Takie rzeczy nalezy wyjasniac. Jezeli zrozumie sie, gdzie lezy zródlo pomylki, to jest nam znacznie latwiej ocenic takie informacje. Innym zródlem bledów moze byc opieranie sie na przekazach medialnych. Media, jezeli tylko maja odpowiednia medialnosc, moga widziec kronike akasza, chociaz zwykle tylko w odbiciu astralnym. Kronika ta ma pewna szczególna wlasciwosc: jezeli znajdziemy tam jakiegos czlowieka, to zachowuje sie on jak zywa istota. Jezeli znajdziemy np. Goethego, to mówi on do nas nie tylko tymi slowami, jakie wypowiadal za zycia, ale takze odpowiada w duchu Goethego na zadane pytania i moze sie zdarzyc, ze Goethe bedzie mówil wiersze utrzymane w jego duchu i w jego stylu, a których nigdy nie napisal. Obrazy kroniki akasza sa tak zywe, ze zachowuja sie jak czlowiek, którego sa odbiciem. Dlatego moze sie zdarzyc, ze wezmiemy je za samych ludzi. Medium sadzi, ze ma do czynienia z duchem zmarlego, gdy tymczasem jest to tylko astralny obraz z kroniki akasza. Duch Cezara moze byc juz na nowo wcielony na Ziemi, a jednoczesnie jego obraz z kroniki akasza moze sie zjawic i przemawiac na seansach. Nie bedzie to oczywiscie wcale indywidualnosc Cezara, tylko trwale odbicie pozostawione niegdys w kronice akasza. Na tym polegaja tak czeste pomylki na seansach z mediami. Musimy rozrózniac to, co czlowiek zostawia jako zywy obraz, odbicie w kronice akasza, od tej wiecznej czastki swojej istoty, która postepuje naprzód w rozwoju jako indywidualnosc. Sa to wazne, bardzo wazne rzeczy. Gdy czlowiek opuszcza kamaloke, to odzwyczail sie juz od tego wszystkiego, do czego potrzebna mu byla fizycznosc. Wstepuje w opisany swiat dewahanu. Zaczyna sie teraz dla niego bardzo doniosly okres; spróbujemy wyjasnic sobie, co sie z nim tam dzieje. Wszystko, co czlowiek kiedykolwiek pomyslal, swoje uczucia i namietnosci, slowem wszystkie swoje przezycia spotyka w dewahanie jako otaczajace go rzeczy zewnetrzne. Najpierw widzi prawzór wlasnego ciala fizycznego. Tak jak na Ziemi chodzimy wsród skal, gór i kamieni, tak tam kroczymy wsród postaci; które odpowiadaja wszystkim przedmiotom naszego swiata fizycznego. Znajdujemy tam wiec takze nasze wlasne cialo fizyczne. Czlowiek po smierci widzi, ze jego cialo jest poza nim - tak samo jak inne przedmioty. Po tym poznaje czlowiek, ze z kamaloki przeszedl do dewahanu. Tutaj, na Ziemi, patrzac na swoje cialo czlowiek mówi: "To jestem ja"; tam patrzy na nie i mówi: "To jestes ty". Filozofia Wedanty zaleca swoim uczniom medytacyjne wnikanie w ten nastrój, aby cwiczac sie w tym kierunku zrozumieli, co to znaczy mówic do swego ciala: To jestes ty. Poza tym czlowiek widzi wokól siebie wszystko, co przezywal na Ziemi. Jezeli zywil zle uczucia, np. uczucie zemsty lub niecheci ku swoim bliznim, to wszystkie te zle uczucia wychodza mu naprzeciw, ukazuja mu sie poza nim samym niby chmura. Jest to dla czlowieka nauka. Uczy sie, jakie znaczenie i jaki wplyw maja te wszystkie uczucia. Spójrzmy na czlowieka na Ziemi, na planie fizycznym. Jak powstaly jego organy, np. oczy? Byly czasy, kiedy oko jeszcze nie istnialo; wyksztalcilo je dopiero swiatlo. Swiatlo uformowalo oko z naszej fizycznej organizacji, swiatlo jest przyczyna jego istnienia. W ten sposób wszystko, co nas otacza, stwarza narzady w fizycznych cialach i substancjach. Na Ziemi nasze otoczenie opracowuje materie, cialo fizyczne. To, co nas otacza w dewahanie, pracuje nad nasza dusza. Wszystkie dobre i zle uczucia, jakie czlowiek przyswoil sobie za zycia, stanowia tam jego otoczenie, pracuja nad jego dusza i tworza jej organy. Jezeli czlowiek byl za zycia dobry, to w jego otoczeniu w dewahanie zyja jego dobre cechy, pracuja w duchowym swiecie i "modeluja" organy jego duszy, które beda z kolei architektami, gdy przyjdzie do budowy nowego fizycznego ciala przy nowych narodzinach. W ten sposób zycie wewnetrzne czlowieka stanowi w dewahanie jego swiat zewnetrzny i pracuje dla jego przyszlej inkarnacji; przygotowuje sily które zbuduja mu nowe cialo. Nie nalezy jednak myslec, ze czlowiek nie ma w dewahanie nic wiecej do spelnienia, jak tylko myslec o sobie; ma on tam poza tym bardzo wazne zadania. Aby zrozumiec, na czym one polegaja, spróbujmy objac wzrokiem rozwój naszej Ziemi. Cofnijmy sie wstecz o pare tysiecy lat. Jakze inaczej wszystko wtedy wygladalo! Inne rosliny, inne zwierzeta, nawet inny klimat. Przyroda na powierzchni Ziemi ustawicznie sie zmienia. Np. w Grecji nie mogloby teraz wyrosnac to, co wydawala gleba starozytnej Grecji. Oblicze Ziemi ciagle sie zmienia i na tym polega jej rozwój. Gdy czlowiek umrze, to uplywa bardzo dlugi okres, zanim sie znowu narodzi. Gdy sie wiec zjawia na nowo na Ziemi, zastaje zupelnie zmieniony uklad warunków, bo ma przezyc cos zupelnie nowego. Nigdy nie rodzi sie dwa razy w takim samym uksztaltowaniu Ziemi. Czlowiek pozostaje w swiecie ducha tak dlugo, az Ziemia bedzie mogla dostarczyc mu zupelnie nowych terenów. Ma to swoje znaczenie; czlowiek moze nauczyc sie czegos nowego, a przez to zupelnie inaczej sie rozwinac. Wyobrazmy sobie np. rzymskiego chlopca; zyl on zupelnie inaczej niz chlopcy chodzacy do szkoly w naszych czasach. My zas, gdy ponownie sie narodzimy, równiez zastaniemy zupelnie inne warunki. Tak przechodzi czlowiek z jednego wcielenia w drugie, a kiedy przebywa w swiatach, które opisywalismy, oblicze Ziemi bez ustanku sie zmienia. Nasuwa sie teraz pytanie: kto sprawia, ze wyglad naszej planety tak sie zmienia? I jednoczesnie zblizamy sie do odpowiedzi na inne pytanie: co robi czlowiek miedzy jednym wcieleniem a drugim? Otóz bedac w swiatach duchowych pracuje on razem z wyzszymi istotami nad przeksztalceniem Ziemi. To ludzie spelniaja te prace pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Gdy potem narodza sie znowu, zastaja wprawdzie zmienione oblicze Ziemi, ale jej nowe uksztaltowanie jest ich wlasnym dzielem. Wszyscy wykonalismy te prace. Jezeli pytamy o to, gdzie jest dewahan, gdzie znajduje sie swiat duchowy, to odpowiedz bedzie brzmiala: wokól nas. Tak jest naprawde. Wszystkie ludzkie dusze zyjace w tej chwili poza cialem sa wokól nas; pracuja tuz kolo nas. Gdy budujemy miasta i fabryki, gdy tworzymy dziela nauki czy sztuki, to obok nas pracuja ze swiata duchowego ludzie, bedacy pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Jezeli czlowiek jasnowidzacy zwraca sie do swiatla, jezeli spoglada na swiatlo wzrokiem nie tylko zmyslowym, to w swietle tym odnajduje zmarlych. Otaczajace nas swiatlo buduje ciala tym zmarlym; maja oni ciala utkane ze swiatla. Swiatlo oblewajace Ziemie jest tworzywem dla istot zyjacych w dewahanie. Spójrzmy na rosline, która odzywia sie swiatlem slonecznym; bierze ona w siebie w rzeczywistosci nie tylko fizyczne swiatlo, lecz i dzialanie istot duchowych, a miedzy nimi sa takze ludzkie dusze. One promieniuja jako swiatlo na rosliny, unosza sie wokól roslin wraz z innymi duchowymi istotami. Jezeli wiec spogladamy oczami ducha na rosline, to widzimy, ze roslina raduje sie z oddzialywania zmarlych istot ludzkich, które sie wokól niej w tym swietle unosza, tworza i przeda. A jezeli teraz zwrócimy uwage, jakim zmianom ulega szata roslinna Ziemi i zapytamy, kto to sprawil, to musimy odpowiedziec: w swietle, które oblewa nasza Ziemie, dzialaja dusze zmarlych, przejawia sie prawdziwy swiat dewahanu. Wlasnie w to swietlne królestwo wchodzimy po uplywie okresu kamaloki; jest to konkretna prawda. Kto zna dewahan w znaczeniu teozofii rózokrzyzowców, ten moze wskazac, gdzie rzeczywiscie szukac zmarlych. Gdy w czlowieku rozwija sie wewnetrzny zmysl widzenia, dokonuje on czasem szczególnego spostrzezenia. Jezeli stanie pod Slonce, to jego cialo zatrzymuje swiatlo i czlowiek rzuca cien; otóz zdarza sie czesto, ze patrzac w zacienione miejsce, przezyje pierwszy moment postrzegania ducha. Cialo zatrzymuje swiatlo, ale nie zatrzymuje ducha; a w cieniu, który rzuca cialo, mozna dostrzec ducha. Dlatego ludy pierwotne, które zawsze mialy jakiegos jasnowidzacego, cien nazywaja dusza. Mówia oni: Pozbawiony cienia - pozbawiony duszy. To samo znajdujemy w opowiadaniu Adalberta von Chamisso, mówiacym o czlowieku, który zgubil swój cien, a wiec stracil tym samym swoja dusze i dlatego jest tak smutny. Tak wiec przedstawia sie dzialalnosc czlowieka w dewahanie pomiedzy smiercia a nowym narodzeniem. Nie jest to bynajmniej bezczynny spokój, gdyz dusze ludzkie pracuja z dewahanu nad biegiem ziemskiego rozwoju, który w ten wlasnie sposób posuwa sie naprzód. Zycie tych dusz nie jest wcale blogim spoczynkiem, czy snem, jak to sobie czesto wyobrazamy; jest o wiele bardziej czynne niz zycie na Ziemi. Gdy czlowiek doszedl do tego, ze spelnione czyny minionego zycia przetworzyl w sily duchowe, kiedy wszystkie jego przezycia znalazly sie juz w zewnetrznym swiecie dewahanu, jest wtedy juz dojrzaly do zstapienia z dewahanu do nowych narodzin w swiecie fizycznym. Wtedy sfera ziemska zaczyna go znowu przyciagac. Zstepujac z dewahanu czlowiek dostaje sie najpierw do swiata astralnego, czyli wedlug teozofii rózokrzyzowej do swiata elementarnego. Tutaj otrzymuje nowe cialo astralne. Jezeli na arkusz papieru nasypiemy opilki zelaza i umiescimy pod spodem magnes, to opilki uloza sie w linie i ksztalty odpowiadajace liniom sil pola magnetycznego. Tak samo sily duszy, powstale z opracowania jej poprzednich zywotów, przyciagaja i porzadkuja nieregularnie rozlozona substancje astralna. W ten sposób czlowiek sam buduje sobie cialo astralne. Otóz jasnowidzacy widzi tych dazacych do Ziemi ludzi, posiadajacych poczatkowo jedynie cialo astralne, jako istoty majace forme otwartych od dolu dzwonów. Przecinaja one z nieslychana szybkoscia plan astralny. Niepodobna wyobrazic sobie szybkosci, z jaka przemierzaja przestrzen. Teraz ci ludzie musza otrzymac jeszcze cialo eteryczne i fizyczne. To, co dzialo sie dotad, az do budowy ciala astralnego wlacznie, zalezalo od nich samych, od sil, jakie w sobie rozwineli. Jak uksztaltuje sie cialo eteryczne, zalezy juz na tym etapie rozwoju nie tylko od samego czlowieka, lecz od innych istot. Dlatego czlowiek ma wprawdzie zawsze dostosowane do swej indywidualnosci duchowej cialo astralne, natomiast nie zawsze to cialo astralne harmonizuje calkowicie z cialem eterycznym i fizycznym; stad czesty brak równowagi i niezadowolenie z zycia. Ci dazacy do fizycznego wcielenia ludzie przebiegaja plan astralny, gdyz musza sobie znalezc odpowiednich rodziców, którzy daliby im najlepsza mozliwosc otrzymania fizycznej i eterycznej cielesnosci, dostosowanej do ich ciala astralnego. Zawsze chodzi o znalezienie stosunkowo najlepszych, najodpowiedniejszych dla danej duszy rodziców. W poszukiwaniach tych pomagaja istoty, których zadaniem jest dolaczyc cialo eteryczne do ciala astralnego czlowieka, istoty podobne do tych, które czesto nazywamy duchami narodu. Duch narodu nie jest abstrakcyjnym, nieuchwytnym pojeciem, jak ludzie czesto sadza. Dla duchowego obserwatora swiata jest on czyms równie rzeczywistym jak nasza dusza wcielona w cialo. W ten sposób naród posiada wspólne cialo - wprawdzie nie fizyczne, ale astralne - oraz zawiazki ciala eterycznego. Naród zyje niby w astralnym obloku, który stanowi cialo jego ducha. Otóz podobne duchy kieruja budowa eteru skupiajacego sie wokól duszy ludzkiej; dlatego tez czlowiek nie zalezy juz wylacznie od siebie w tej pracy. A teraz zbliza sie bardzo wazny moment, równie istotny jak chwila bezposrednio po smierci, kiedy to widzimy obraz obejmujacy cale nasze minione zycie. Gdy czlowiek przyobleka sie juz w cialo eteryczne, ale jeszcze nie ma ciala fizycznego - jest to krótki moment, lecz nieslychanie wazny - staje przed nim na chwile jego przyszle zycie. To, co go czeka na Ziemi, nie jawi sie ze wszystkimi szczególami, lecz jedynie w ogólnej perspektywie. Widzi on wtedy - o czym przy wcieleniu znowu zapomina - czy ma przed soba zycie szczesliwe. Otóz zdarza sie, zwlaszcza jezeli czlowiek w poprzednich wcieleniach doswiadczal wielu cierpien, ze w chwili spojrzenia na nowe zycie doznaje szoku i nie chce wejsc w cialo fizyczne. Moze sie wtedy zdarzyc, ze nie zlaczy sie z tym cialem calkowicie, ze zwiazek miedzy cialem astralnym, eterycznym i fizycznym bedzie niedostateczny. Rezultatem tego jest tzw. niedorozwój - rodzi sie idiota. Nie zawsze taka jest przyczyna niedorozwoju, jednak czesto. Dusza broni sie jakby, cofa sie przed fizycznym wcieleniem. Taki czlowiek nie jest w stanie we wlasciwy sposób uzywac swojego mózgu, gdyz nie jest on odpowiednio zlaczony z wyzszymi ogniwami jego natury. Tylko wtedy, gdy czlowiek zgodzi sie - jezeli tak mozna powiedziec - we wlasciwy sposób wejsc przy wcieleniu w swoje narzedzie fizyczne, jakim jest cialo, jedynie wtedy jest w stanie uzywac go we wlasciwy sposób. Cialo eteryczne, które zwykle tylko w niewielkim stopniu wykracza poza obreb ciala fizycznego, nad glowa niedorozwinietego czlowieka czesto znacznie wystaje. Jest to jeden z wypadków nie do wytlumaczenia na drodze czysto fizycznego badania, a który daje sie wyjasnic przy pomocy wiedzy duchowej. |


