Ostatnio Dodane
| SĄD OSTATECZNY |
| Friday, 11 September 2009 07:05 |
|
There are no translations available. Przegladajac zasoby internetowe na temat sądu ostatecznego w zasadzie jest cisza. Nadszedł czas by odpowiedziec na to ciekawe pytanie: po co tu jestesmy ? co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu. Skoro sąd to : Kto jest naszym obronca ? kto jest naszym oskarzycielem? kto jest sędzią ? Kto jest obecny na sali rozpraw ? By na te pytania odpowiedziec trzeba spelnić jeden prosty warunek. Po prostu trzeba to zobaczyć i odczuć na sobie . Juz wkrótce relacja O autorze relacji w/g numerologii. Wokół symboliki Ósemki narosło sporo projekcji, sporo mniej i bardziej udatnych wyobrażeń i co najmniej tyle samo nieporozumień. Mawia się i pisze, że to najpotężniejsza liczba ciągu podstawowego, że ma jakieś niesamowite moce, że skazuje na ostrożność, bo obserwuje bacznie, a karze bezlitośnie itp. Widać w takich charakterystykach próby zaprowadzenia jakiegoś porządku i prawa, także w świecie liczb. Albowiem prawo, aby było skuteczne, musi mieć sankcje karne i tę rolę tradycyjnie powierza się Ósemce. Miałaby ona wymierzać sprawiedliwość innym liczbom: niegodziwych karać, szlachetnych nagradzać. W pochodzących od różnych autorów symbolikach Ósemki rzeczywiście sporo jest o postępowaniu i jego skutkach; sporo o odpowiedzialności, winie i karze. Dostojewszczyzną z takich opisów wionie - a jak mają się te symboliki do naszego głównego założenia, do odwzorowania kolejnymi liczbami kolejnych etapów ludzkiego życia? Ósemka zastaje nas w apogeum naszych sił twórczych i w szczycie osiągnięć życiowych. Kryzys egzystencjalny wieku średniego został już przezwyciężony; wiemy, że danego nam czasu mamy jeszcze sporo, choć nie nieskończenie wiele. Wiemy też, że marnować go już nie wolno. Tak oto gnani potencjałami Ósemki stajemy twarzą w twarz z największym wyzwaniem stojącym przed każdym z ludzi: takiego wykorzystania danego nam czasu, byśmy nigdy nie musieli żałować niczego, czego w tym czasie dokonaliśmy. A dzieło to ogromne, bowiem po przekroczeniu etapu życia związanego z liczbą osiem (ta liczba rozciąga swą władzę od późnych "lat czterdziestych" naszego życia aż do przedproża starości) pożądania z wolna, lecz nieubłaganie wygasają. Ile naszego świata uporządkujemy pod ich działaniem, ile ładu wprowadzimy w chaos swojego codziennego bytowania -tyle i będzie życiowego spełnienia; tyle i satysfakcji z twórczo spożytkowanych lat. W przypisanym Ósemce wieku mamy już na ogół jakieś osiągnięcia. Jest to jednocześnie wiek, gdy wcześniejsza Czwórka "odpuszcza" i kieruje nas ku przeznaczonym nam wyżynom życia. " Może rozpierać nas duma z tych osiągnięć i optymizm na przyszłość. Łatwo wtedy zapominamy o wszystkich cichych i pokornego serca; łatwo czujemy się potężni i niezwyciężeni. Chcemy, żeby wszyscy poznali naszą dumę i nadzieję i tak oto dopełniamy potrzeby KOMUNIKACJI właściwej liczbom następującym. Komunikujemy zwycięską potęgę Człowieka. Oczywiście na etapie Ósemki nie jesteśmy już ani początkujący, ani sami; trudno sobie wyobrazić, by człowiek w sile wieku własnymi gołymi rękami stwarzał świat od fundamentów. Na poziomie Ósemki raczej jesteśmy "kierownikami idei" , kiedy to raczej nasze myśli niż nasze ręce kształtują rzeczywistość. Bo jest Ósemka w swej najgłębszej istocie - studium działania Myśli na Rzeczywistość. W przypisanym jej wieku jesteśmy jeszcze fizycznie wcale sprawni, a jednocześnie mamy coraz większy dostęp do sił duchowych, umożliwiających nam np. przewodnictwo nad ludźmi od siebie młodszymi, którzy chętnie coś dla nas zrobią. ZABEZPIECZĄ ciągłość naszego dzieła, bo jak pamiętamy, drugą potrzebą liczb następujących jest bezpieczeństwo właśnie. Kto tego nie zrozumie, lekcję Ósemki przegrał z kretesem, grzęznąc w beznadziejnych ciężkich pracach i obowiązkach, którym nie podoła. Jest Ósemka Mocą -bo człowiek w sile wieku powinien się już jakiejś Mocy dopracować -ale i zagrożeniem. Albowiem siła Ósemki grozi jej posiadaczowi upojeniem się siłą i tym samym zatratą człowieczeństwa. Jeśli rozwiniemy pełnię możliwości liczby osiem, wydaje się nam, że świat odsłonił wszystkie swe tajemnice, że wreszcie, po latach pragnień i marzeń, bez wysiłku dostaniemy, co chcemy. A wtedy zdarza się, i to nierzadko, że potęga przytłacza i niszczy duszę, a w człowieku rodzi się potwór, głuchy na wszystko z wyjątkiem własnego pożądania. Mylimy Wiedzę z Władzą. Wtedy nie ma spełnienia dla zmysłów, nie ma nasycenia dla chciwości, dla żądzy panowania, dla chorego seksualizmu... A że ciało już raczej niemłode, więc i o choroby łatwo. Podkreśla to wielu autorów, pisząc, że najczęstszą dla ósemki wypłatą za niekontrolowaną pożądliwość są nieuleczalne choroby i groza nieodwracalności losu chorobom takim towarzysząca. Ale nie choroby i tragizm są w założeniach Niebios losem Ósemki. Jest nim lekcja odpowiedzialności i umiarkowania. Człowiek pod działaniem omawianej właśnie liczby dostaje zarazem potęgę i samotność, zarazem wolność i głuche milczenie bogów. Zwodnicze to K, milczenie i zwodnicza wolność. Bogowie wprawdzie nie kontrolują Ósemki na każdym kroku, nie podpowiadają, nie ostrzegają ale rozliczają starannie i do ostatniego grosika. A z Ósemką robią to wyjątkowo perfidnie, po fakcie. Wtedy, gdy Moc już nas opuściła. Gdy jesteśmy wobec samych siebie i swego sumienia bezbronni i nadzy. Gdy wyładowuje się, już bez naszego "chcę" czy "nie chcę" to, co na Wschodzie nazywa się karmą, a co w kulturze europejskiej nazywamy, Losem albo Fatum. Gdy okazuje się, że piekło, niebo, koniec świata i sąd boży to tylko bajki dla ogłupianych indoktrynacją religijną dzieci. Gdy człowiek widzi, co naprawdę zrobił, i sam, bez żadnych bogów wydaje na siebie skazujący lub uniewinniający wyrok. Słusznie więc pisze się, że Ósemka jest najsilniej "karmiczna" z wszystkich liczb. Karmą bowiem nie jest czyn, jest nią nasze mniemanie na temat czynu i związane z tym samopoczucie. Gdy czujemy, że nasze pożądania, jak najbardziej naturalne przecież, tworzące nasze życie i jego cele, przetworzyły się w dzieło i w nim zamknęły jak w klatce, nam dając wolność -czujemy się spełnieni i szczęśliwi, bo to, co nazywa- my szczęściem, jest niczym więcej jak wolnością od pożądań. Lecz gdy odmawiamy tworzenia, gdy wegetujemy czekając na nie mające nigdy nadejść zmiłowanie - pożądania, nie przetworzone w formę, zniszczą nas wśród niewypowiedzianego cierpienia. Spotkanie z Ósemką zawsze ma coś z podpisania cyrografu. Jej Moc otrzymujemy nie za darmo. Energię potrzebną do spełniania naszych zachcianek, siłę Myśli, bogowie dają nam nie tylko dla naszego własnego użytku, boć przecież Ósemka, liczba kontynuująca Królestwa Ducha, powinna o potędze sił duchowych nieustannie przypominać i przypominać. Niechże będzie Ósemka takim właśnie źródłem energii dla swoich bliźnich, bo jeśli próbuje energię zatrzymać tylko dla siebie, będzie przez energię rozerwana, popadnie w obłęd. W Kwadracie Saturna pozycja Ósemki jako liczby i gromadzenia energii, i pełni otwarcia daje jej zdolność pobierania energii "z powietrza". Żywotność i odporność tej liczby jest wręcz legendarna. Gdy mamy Moc, a bogowie milczą w duszy człowieka lęgną się siły nader ciemne. Człowiek wystarczająco szlachetny, wyposażony w sumienie i wrażliwość moralną, może dać sobie z nimi radę dzięki jakiejś irracjonalnej wierze w słuszność tego, co robi. Może skorzystać z lekcji Piątki i jej niewzruszonego systemu wartości. Może przeżywać katusze i rozterki, gdy musi decydować o czyimś losie. Może paraliżować go lęk przed jakimkolwiek działaniem. Może stać się dumnym buntownikiem, gardzącym bogami, odmawiającymi pomocy. A zdarza się, że zaślepiony pychą zaneguje wszelką boskość -z wyjątkiem własnej. Gdy napięcia stają się nie do wytrzymania, Ósemka, doświadczona i potężna, niechże wraca myślą do swej fazy Trójki, do lat niewinności. Bo dla Ósemki odwołanie się do potencjałów na wpół świadomej siebie i własnego piękna trójki -jest jak spowiedź i rozgrzeszenie zarazem. Bez tej świadomości człowiek staje się potworem, uwięzionym w materii na wieki wieków. A wtedy nie ma już mowy o etycznym wyczuleniu i wspaniałomyślności silnych dla słabych. Jest tylko nieugaszone niczym piekło ukrzyżowania między wciąż potężniejącym pożądaniem i wciąż słabnącym ciałem. Takie negatywne Ósemki zdolne są do najplugawszych postępków i nic dziwnego, że właśnie z najgroźniejszym, zdeklarowanym złem ósemka często bywa kojarzona. Ósemka stawia nas wobec ciężkich problemów. Dzięki jej działaniu rozumiemy wreszcie sens stworzenia człowieka na obraz i podobieństwo Boże. Bo gdy bogowie milczą, nie ma na świecie innej boskości, prócz Człowieka i jego potęgi. Ósemka styka nas z tą boskością i dlatego jest liczbą tylko dla najodważniejszych z odważnych, zdolnych groźne moce Ducha obrócić na pożytek Człowieka. Gdy bogowie powrócą, nie będą już wszechmocni; będą musieli i dla naszej mocy okazać należny szacunek. Z władców i tyranów ludzkości przeistoczą się w jej przyjaciół i opiekunów. Życie ze świadomością własnej potęgi, a jednocześnie pamięcią, że człowiek nie jest wieczny i jego moce też wiecznie nie trwają; osobliwe skojarzenie potęgi namiętności i marności grobu; poczucie pełni władzy nad światem i wszelkim jego stworzeniem, a jednocześnie egzystencjalna pustka pełna milczenia Boga -czyż nie jest to po trosze "kuszenie świętych", któremu sprostawszy, sami bogom stajemy się równi? WIELCY BUDOWNICZOWIE, WIELCY GŁUPCY I WIELCY MŚCICIELE Ogromne zaiste jest we współczesnym świecie dążenie do władzy, mocy, potęgi, panowania itp. prób odreagowania naturalnej ludzkiej słabości! Jest tak silne, że przenika nawet do świata liczb. Toteż jeśli numerolog chciałby zbadać stan "woli mocy" swojego społeczeństwa, nie musiałby daleko szukać -wystarczyłoby zapoznać się z aktualnie wykładaną symboliką mistrzowskiej liczby Dwadzieścia Dwa. Powszechnie przypisywane Dwudziestce dwójce cechy to bowiem nie tyle z logiki lub medytowania symbolu wywiedziona rola liczby w strukturze systemu ( a więc i w życiu człowieka), co raczej wola mocy i panowania właściwa piszącym o tej liczbie autorom i ich wyznawcom. Skąd biorą się takie sądy , łatwo zrozumiemy, jeśli zobaczymy, jaka jest pozycja Dwudziestki dwójki w całości systemu. Uczyniliśmy ją zwornikiem i opiekunką całości królestwa społecznego, czyli Czwórki, Piątki i Szóstki. Nakazaliśmy, by z tych, odpowiadających najbardziej aktywnym naszym latom liczb, Dwudziestka dwójka wydobyła i zagospodarowała całą skumulowaną w społeczeństwie energię. Ogromna to energia. Nie dziw więc, że Dwudziestce dwójce tak nieziemskie przypisuje się właściwości. Oczywiście liczba ta nie zawiera w sobie całości tej energii. Jest jednak kluczem do jej uruchomienia. A w społeczeństwie kluczem do uruchomienia jego energii jest mit. I tak oto uzyskujemy pierwsze i najważniejsze przybliżenie symboliki Dwudziestki dwójki: ktoś z taką liczbą jest mniej lub bardziej świadomie nosicielem i wyrazicielem wielkich społecznych mitów. Oczywiście nie jest tak, że człowiek "ma mit". To raczej mit ma człowieka. Opanowuje go w całości; bez ceregieli posługuje się osobowością, wykształceniem, a nawet życiem prywatnym swego nosiciela dla sobie tylko wiadomych celów. Toteż życie pod działaniem Dwudziestki dwójki sielanką bynajmniej nie jest. Przeciwnie: Dwudziestka dwójka żyje pod nieznośnym nieraz przymusem, a zdarza się jej nie raz i nie dwa, że żyje na granicy obłędu i nie zawsze po akceptowanej społecznie stronie tej granicy.., Nosiciel mitu jest przez mit nie tylko wynajmowany do jakichś tam -kosmicznych celów, ale i chroniony przez siły, które go wynajęły. Nie ma pod działaniem Dwudziestki dwójki tzw. ludowej sprawiedliwości, Oto dlaczego wielcy Nosiciele Mitów, jak choćby w naszym stuleciu Hitler, Stalin, Pol Pot -nigdy nie byli ukarani ani nawet sądzeni przez ludzką sprawiedliwość, Bo osądowi w skali społecznej podlega nie służka mitu, bezwolna w rękach potężnych sił społecznych; osądzeniu podlega właśnie mit, w imię którego ludzie takiego pokroju dostali się na szczyty władzy. Jeśli więc chcemy sterować Dwudziestką dwójką, a nie stać się jej ofiarami -bacznie patrzmy na mity, jakie wpajamy naszym dzieciom w szkołach. Równie uważnie patrzmy na treści w społeczeństwie cenzurowane jako tabu rozmaitego autoramentu. Bo najważniejsze przyczółki władzy to nie demokratyczne konstytucje, nie parlament, nie wojsko i nie tajne policje nawet; to właśnie szkoła i cenzura, budujące konstytucje, parlamenty, wojsko i tajne policje wprost w sercach i umysłach obywateli. Względem tak zaprojektowanych serc i umysłów Dwudziestka- dwójka jest tylko siłą wykonawczą -i niczym więcej. Bacznie studiujmy bajki i marzenia naszych dzieci! Potencjały i energię rozwija Dwudziestka dwójka z Czwórki, z liczby tych, co dopiero zaczynają swą społeczną drogę, a ich dążeniem zasadniczym jest zmiana istniejącego układu sił społecznych lub przynajmniej poprawa własnego losu. Przeważnie tylko tacy zdolni są sprostać wyzwaniu, jakie niesie Dwudziestka dwójka. Ale zdarzają się i wyjątki, bowiem Dwadzieścia Dwa -jak wszystkie liczby mistrzowskie - potrafi rozwinąć się z dowolnej liczby podległego sobie królestwa. Rewolty w imię nowych mitów robią najczęściej przedstawiciele Czwórki, czyli plebejusze, ale zdarza się, że ich ideologiem i przywódcą politycznym jest jakiś zblazowany arystokrata (Piątka) lub ktoś z klasy średniej (Szóstka) .Jednak bez udziału Czwórki, bez jej siły i determinacji, Dwudziestka dwójka w ogóle nie zaistnieje. Bo czymże byłby np. wywodzący się z wyższych warstw społeczeństwa W I. Lenin bez dzikiego fanatyzmu swych, niewątpliwie plebejskiego, "czwórkowego" pochodzenia, komisarzy ludowych? Czymże byłyby "szóstkowe" w swej wymowie ideały amerykańskiej Deklaracji Niepodległości bez zaciętości i ambicji "czwórkowej" natury farmerów i robotników zbuntowanych kolonii? Dwudziestka dwójka może opanować każdego, kto w jakikolwiek sposób rozumie i czuje rolę mitu w społeczeństwie. Bez znaczenia są tu najczęściej osobiste przymioty opanowanego, jego uczciwość, a nawet rzeczywiste talenty polityczne. Narzędziem Dwudziestki dwójki może stać się każdy, kto ma ów szczególny gen, umożliwiający człowiekowi połączenie się z energią swego społeczeństwa, odczytanie i wyartykułowanie jego pragnień i dążeń. Niby pod dotknięciem czarodziejskiej laski, gromadzą się dookoła kogoś takiego ludzie rzeczywiście sprawni w działaniu. Siłę Dwudziestki dwójki poznajemy w pełni, gdy zdobywa ona władzę. Ciekawe, że Dwadzieścia Dwa, póki nie ma możliwości artykulacji swego mitu - sprawowania władzy, wpływania na opinię społeczną jest niewidoczne w psychice i charakterze człowieka. Ale dajmy mu możliwość, wynieśmy go na szczyty społeczeństwa, a zadziwi nas niezawodnie. Dwudziestki dwójki to nie ci, którzy kończą szkoły; to ci, którzy je zakładają. Pogardzani jako kaprale, okazują się nad- spodziewanie zdolnymi generałami. Bo liczba ta ma coś z wygasłego, zda się, lecz wciąż groźnego wulkanu. Uśpiona, niedostrzegana, spoczywa sobie całe lata w najgłębszych zakamarkach jaźni, by pewnego dnia eksplodować, wywołując nieodwracalne zmiany. Jaki mit nosi w sobie Dwudziestka dwójka, wynika z jej charakteru, wychowania, kultury itp. czynników. Niezwykle ważne to spostrzeżenie, jest ono bowiem informacją, że człowiek nie jest i nie powinien być ślepą i bezwolną ofiarą tej liczby. Dwudziestka dwójka to tylko informacja o potrzebie i zdolnościach artykulacji mitu. Jaki to ma być mit -możemy wybierać spośród mitów aktualnie w kulturze dostępnych, lub stworzyć nowy. Ten zapewne wybór miał na myśli ktoś, kto powiedział, że Dwudziestka dwójka to Wielki Budowniczy, Wielki Mściciel albo Wielki Głupiec. Budowniczy - to ten, który wybrał albo tworzy mit jeszcze niezbyt wyraźny, ale obiecujący Przyszłość. Wielcy Mściciele czerpią swą energię z zawsze obecnych w społecznej świadomości mitów odwetu, odegrania się itp. frustracji. Wreszcie Wielcy Głupcy to Dwudziestki dwójki, grupujący się dokoła mitów jeszcze zda się silnych, jeszcze mocno kontrolujących społeczną świadomość, lecz już przegniłych i niepłodnych. O takich właśnie, co chcieliby system wartości, kryteria wyborów, moralność albo religijność wymusić ustawami parlamentarnymi, mawia się -Wielcy Głupcy. Skazani są oni wraz ze wszystkimi, których zdołali otumanić, na niepamięć i szyderstwo swych potomnych, albowiem systemy wartości, mity, moralności i religie, które muszą sięgać do parlamentów i sądów, to takie, których już od dawna nie ma w ludzkich sercach. Dwudziestka dwójka jest liczbą groźną, odbiera bowiem człowiekowi jego własną wolę i rozum. Kto dostał się w zasięg jej wpływów, czuje w sobie moc, która łatwo prowadzi na manowce. Działanie Dwudziestki- dwójki to np. przyjęcie czyjejś myśli za własną, bo liczba ta jest mistrzem sugestii i sterowania cudzymi myślami. To właśnie z Dwudziestką dwójką kojarzymy wiece, na których z tysięcy gardeł wykrzykuje się jakieś brednie pod dyktando kolejnego kandydata na wodza ludzkości -i wraz z nim idzie się na dno poniżenia i zawiedzenia, gdy mija mit, który takie- go przywódcę wyniósł do władzy. Ma Dwudziestka dwójka kontakt z najtajniejszymi siłami kierującymi życiem jej społeczeństwa. Zna, jak nikt inny, ukryte cele i motywy społecznych działań. Rozpaczliwie przytomnie widzi rzeczywisty bieg wydarzeń, widzi, jak realizują się mity i niełatwo jej od tej przytomności uciec w szaleństwo. Mając tę wiedzę, Dwudziestka dwójka żyje po trosze jak strażnik osobliwego skarbca społecznej świadomości, czuwający, gdy inni śpią. Nie wolno jej niczego z tych skarbów spożytkować dla własnych celów -musi, tak jak urnie, udostępniać je swym pobratymcom, uświadamiając im potęgę sił, które wszystkich nas przez życie prowadzą. Oczywiście polityka nie jest jedynym terenem działania Dwudziestki dwójki; może nim być wszystko, co w ludzkiej świadomości ma wymiar ogólnospołeczny. Np. w społeczeństwach silnie represjonujących seks, Dwudziestkę Dwójkę spotkamy wśród najbardziej wyzywających "kobiet fatalnych" albo wśród najlepiej prosperujących twórców pornografii. Dwudziestkę dwójkę realizował też odkrywca Troi, Heinrich Schliemann, jak najbardziej mitologicznymi kierowany treściami. Wymieniając przywódcze zdolności tej liczby warto jednak pamiętać i o ciemnej stronie tej liczby: znacznie więcej jest ludzi z czynną w portrecie numerologicznyrn liczbą Dwadzieścia Dwa niż możliwych do obsadzenia stanowisk przywódczych. Ci, którzy nie stali się w służbie mitu aktywni, niechże starają się o jakikolwiek kontakt z nim, choćby o świadomość, że biernie, bo biernie, ale uczestniczą w spełnianiu się mitycznych treści. Gdy Dwudziestką dwójką jest np. prosty robotnik, który raczej nie porzuci swego stanowiska pracy, jego realizacją tej liczby może być jego świadomość klasowa albo uczestnictwo na prawach szeregowego członka w silnym związku zawodowym lub znaczącej partii politycznej. Bo jeśli Dwadzieścia Dwa nie ma żadnej możliwości kontaktu z mitami, redukuje się do jak najbardziej negatywnej Czwórki z jej chorobliwymi ambicjami i skrajnym materializmem życiowym. Jest Dwadzieścia Dwa liczbą tyleż fascynującą, co niebezpieczną. Fascynującą -bo łączy nas z potężnym źródłem energii psychicznej ludzkości i uczy prawideł używania tej energii. Niebezpieczną -bo jeśli człowiek do mitu nie dorasta, stanie się jego ofiarą. Miejmy jednak nadzieję, że wyjaśniając sobie symbolikę liczb, zdobędziemy świadomość, która umożliwi nam oswojenie wszelkich sił naszej jaźni. Wtedy i Dwudziestka dwójka stanie się pomocą w naszym nieskończonym wzrastaniu. BEZ SMRODU OŚWIECENIA Po efektownych prezentacjach liczb mistrzowskich moglibyśmy oczekiwać, że najwyższa z nich, będąca zwieńczeniem i obrazem całości systemu, będzie miała jeszcze bardziej niezwykłe właściwości. Tymczasem -nic z tego: aktywna w portrecie numerologicznym człowieka Czterdziestka czwórka jest informacją, że oto stoi przed nami ktoś zda się najzwyklejszy ze zwykłych, najbanalniejszy z banalnych... Nie robi nic, co kazałoby zwrócić na niego jakąś szczególną uwagę. A jednak ten ktoś jest rzeczywiście wysłańcem Absolutu i rzeczywiście jego wolę na naszym ziemskim padole wypełnia. Odważmy się więc jeszcze trochę i zapytajmy, czy może Absolut też jest "banalny" i "zwykły"? Jeśli w takiej chwili spokojnie wytrzymamy piorunujące spojrzenia "oświeconych" i innych im podobnych "obrońców świętości", jeśli przejdziemy do porządku dziennego nad wyobrażeniami raju, piekła, nad wizjami aniołów, demonów, bogów i półbogów, jeśli w takiej właśnie chwili powiemy sobie, zdumieni śmiałością i prostotą swego odkrycia, że istotnie tak jest, że Ziemia i Niebo są dość podobne do siebie, a wszelkie inne wyobrażenia to iluzje i oma- my -lekcję Czterdziestki czwórki możemy uznać za przerobioną. Zanim to jednak nastąpi, zanim wolni i szczęśliwi naprawdę znajdziemy najprostszą z możliwych prawdę o nas i naszym życiu, wiele nas czeka prób, rozczarowań i zakrętów życiowych. Bo Czterdziestka czwórka, ostateczna rzeczywistość naszego bytowania, trudna jest do wykrycia i uchwycenia. Nawet gdy przeczuwamy, że oto spotkaliśmy osobę, która tę liczbę reprezentuje -pewności nie będzie, póki my sami Czterdziestki czwórki nie przerobimy. Przesłaniem tej liczby jest bowiem ostateczna i absolutnie pewna wiedza o tajemnicach Boga, Człowieka i Wszechświata, ale jest to wiedza, o jakiej Sokrates miał powiedzieć: "wiem, że nic nie wiem". Wiedza tak oczywista, że się nad nią nie zastanawiamy, jesteśmy nią po prostu. Mamy ją "od zawsze" , a tylko nie wiemy o tym. Kto się dowie, pojmie wszystko, kto od tego ucieka, niczego nie zrozumie. Jest Czterdziestka czwórka stanem umysłu, który pojął i zrozumiał sam siebie i dlatego niepotrzebne mu wszelkie wyobrażenia i spekulacje. Stan taki mistrzowie zen nazywają działaniem "bez smrodu oświecenia", gdy już się nie zastanawiamy, czy jesteśmy oświeceni, czy nie; gdy nie stanowi problemu osobowość czy nie osobowość Boga; gdy nie czynimy rozróżnień między duchem i materią. Gdy po prostu jesteśmy ,we Wszechświecie, malując sobą samym obrazy na jego tle. Niech nas nie zmyli pozorna łatwość osiągania takiego stanu; nie ma on nic wspólnego z bezmyślnością, jaka faktycznie jest powszechna wśród istot gatunku Homo sapiens. Bo owa bezmyślna ociężałość duchowa i umysłowa to stan właściwy raczej nieudacznym przedstawicielom Czterdziestki czwórki. Tacy, nie mając pojęcia o rzeczywistej bez pragnieniowości, bełkocą coś o nirwanie i wyzbyciu się woli życia. A tymczasem przepracowane i zintegrowane Czterdzieści Cztery to po prostu stan absolutnej i niewymuszonej przytomności umysłu, uważnie rozpoznającego wszelkie zjawiska świata, bez dzielenia go na życie i śmierć czy na rzeczywistość zewnętrzną i wewnętrzną. Błogosławieni ci z nas, którzy zdołają taki stan osiągnąć i utrzymać! Jak już wspomnieliśmy, zewnętrznie Czterdziestka czwórka niczym się z otoczenia nie wyróżnia. Nawet jeśli ujawni jakieś naprawdę nieziemskie moce, zrobi to tak prosto i naturalnie, że żadnej niezwykłości nie spostrzeżemy. Na dobrą sprawę o manifestacji Czterdziestki czwórki dowiadujemy się dopiero po długim czasie od wydarzeń, w których brała udział. Wtedy okaże się, że cechą wyróżniającą tę liczbę od innych jest to, że jest ona zawsze tam, gdzie być powinna, i dokładnie wtedy, kiedy być powinna. Ale w miejscu i czasie, w którym żywą Czterdziestkę czwórkę spotkamy, nie rozpoznamy jej. Gdy uświadomimy sobie, kogo mieliśmy w pobliżu, będzie już za późno. Choćbyśmy nawet człowieka odnaleźli, zaprosili do siebie, ugościli i próbowali odświeżyć pamięć -moment i miejsce odeszły bezpowrotnie... Będziemy raczej zawiedzeni banalnością sytuacji przypomnianej, a nie bezpośrednio przeżywanej. Tak oto Czterdziestka czwórka zakpi sobie z jałowości wspomnień, a my zrozumiemy, że nie towarzyszy nam ona stale, że pojawia się tylko wtedy, gdy naprawdę jesteśmy gotowi na jej przyjęcie: wystarczająco wolni od gonitwy myśli, wystarczająco ugruntowani w naszym czasie i miejscu, i wystarczają- co poddani, by przyjąć przesłanie Absolutu. Takie sytuacje nie są w dzisiejszym świecie częste, toteż i wystąpienie Czterdziestki czwórki w czyimś portrecie numerologicznym jest za ledwie szansą na spotkanie z jej potencjałami. Gdy to się zdarzy będziemy się zastanawiać, czy się rzeczywiście zdarzyło, czy to tylko sen. A potem będziemy tęsknić do tego cudownego stanu szczęścia bez wątpliwości, jakiego bez żadnej naszej zasługi doznaliśmy. Wtedy musimy w moc Czterdziestki czwórki po prostu i bezwarunkowo uwierzyć. Ta wiara być może znów przyprowadzi nas do swego źródła, gdzie i wiara niepotrzebna, bo TAM wszystko jest jasne i oczywiste. Czterdzieści Cztery zazdrośnie strzeże swych tajemnic. Do tego stopnia, że umie skutecznie zwodzić wielu bez wątpienia profesjonalnych numerologów podających jej symbolikę. Własności, jakie owi profesjonaliści przypisują Czterdziestce czwórce, to po prostu maksymalne rozwinięcie możliwości tej liczby zredukowanej, czyli Ósemki w dobrym i złym wydaniu. Czterdziestka czwórka bowiem, gdy działa na człowieka, odbiera możliwość powiedzenia czegokolwiek o sobie. Jej zjednoczenie wszystkiego w Jedno niejako z zasady pozbawia człowieka zdolności podziału na część przeżywającą, która doświadcza działania liczb, i część obserwującą, zdolną przeżycie zanotować. Wiedza i mądrość Czterdziestki czwórki jest czysto intuicyjna, niepowtarzalnie związana z chwilą i sytuacją; jako taka zdecydowanie wymyka się wszelkim próbom normatywnego opisu. Zresztą gdy mamy mądrość Czterdziestki czwórki, liczby i skonstruowany z nich portret numerologiczny to prawdy nie są potrzebne. Wtedy dysponujemy wglądem bez pośrednim, nieskończenie doskonalszym od wszelkich psychologicznych i dywinacyjnych modeli. Nie powiemy więc sobie, jak Czterdziestka czwórka zachowuj się, co jada i jakich ludzi lubi. Nie podamy smakowitych anegdot, które miałyby nas do jej symboliki przybliżyć. Nie wywiedziemy jej logicznie i trzeźwo z założeń i zasad rozumowania. Ale bądźmy przygotowani na spotkanie z tą liczbą. Zawczasu oczyszczajmy umysł z iluzji myśli, duszy, Boga. Wtedy- może jeden na miliony posiadać portret z Czterdziestką czwórką doświadczy jej potęgi. Niełatwo mu będzie zapomnieć to przeżycie. Tęskniąc za nim, czyszcząc swego ducha i umysł na jego ponowne przyjście, stanie się, sam o tym nie wiedząc ambasadorem Czterdziestki czwórki w naszym dalekim od powszechnej mądrości świecie. Będzie swą tęsknotą i pracą krok kroku, dzień po dniu, usiłował uczynić go lepszym. Może nawet spotkać drugiego kogoś, kto też miał takie doświadczenie -i tak samo doskonali się w swej tęsknocie? Uczmy się z pokorą jej dostojeństwa i potęgi. A w imię naszego ~ nieszczęśliwego i pełnego bezsensownych cierpień świata, niemal nieuleczalnie chorego na głupotę i zaślepienie -módlmy się, by Czterdziestka czwórka jak najwięcej nam tej cudownej, oczyszczającej świat tęsknoty pozostawiła! "liczby losu" Zylbertal |


