Wykład 8

Teraz rozpatrzymy kolejne wcielenia Ziemi – stan Saturna, Slonca i Ksiezyca. Musimy zdac sobie sprawe, ze te kolejne inkarnacje konieczne byly dla rozwoju zwiazanych z Ziemia istot, a szczególnie czlowieka, gdyz rozwój czlowieka zwiazany jest bezposrednio z rozwojem Ziemi. Wyrobimy sobie wlasciwe pojecie o tych kolejnych przeobrazeniach Ziemi, gdy zdamy sobie sprawe, jakim zmianom podlega w ciagu ewolucji czlowiek, którego znamy tylko w dzisiejszej postaci. Przede wszystkim rozwazymy, jakie zmiany zaszly w stanach swiadomosci czlowieka.

Wszystko na swiecie podlega ewolucji, tak samo i nasza swiadomosc musiala rozwijac sie stopniowo. Nasza dzisiejsza swiadomosc nazywamy przedmiotowa albo dzienna swiadomoscia czuwania. Znamy ja wszyscy z codziennego doswiadczenia, jakie czynimy od chwili przebudzenia az do zasniecia. Na czym wlasciwie polega ten stan swiadomosci? Otóz czlowiek swoimi zmyslami zwraca sie ku swiatu zewnetrznemu i postrzega otaczajace go przedmioty. Dlatego mówimy o swiadomosci przedmiotowej. Czlowiek patrzy w otaczajaca go przestrzen i widzi pewne przedmioty, które posiadaja okreslone kolory. Slyszy w przestrzeni przedmioty, od których rozchodzi sie dzwiek. Moze ich równiez dotykac i spostrzega, ze sa cieple lub zimne; moze je wachac i smakowac. Nastepnie czlowiek mysli o tym, co postrzega zmyslami. Przy pomocy rozumu stara sie pojac te przedmioty. Te wlasnie postrzezenia i pojecia, jakie wytwarza sobie na ich podstawie, stanowia dzienna swiadomosc czuwania, ten wspólczesny stan swiadomosci. Nie zawsze mial czlowiek taka wlasnie swiadomosc. Wyksztalcila sie ona dopiero z biegiem czasu i nie pozostanie taka na zawsze, lecz przeobrazi sie w wyzsze stany swiadomosci.

Przy pomocy srodków, jakimi dysponuje wiedza duchowa, przesledzmy najpierw siedem stanów swiadomosci. Nasza obecna swiadomosc znajduje sie posrodku. Poprzedzaja ja trzy inne stany, a w przyszlosci mamy przed soba równiez trzy dalsze. Moze to niektórych dziwic, ze znajdujemy sie w samym srodku. Otóz pierwszy z tych stanów swiadomosci byl poprzedzony przez inne, które jednak nie sa juz dostepne naszemu duchowemu ogladowi. Podobnie po siódmym nastapia inne, równiez niedostepne dla nas dzisiaj. Nasz wzrok siega wstecz równie daleko jak przed siebie. Gdybysmy znajdowali sie na stopniu poprzednim, moglibysmy wzrokiem ogarnac o jeden wiecej stan swiadomosci wstecz, ale tez o jeden mniej przed soba. Podobnie jak wyszedlszy w pole, mozemy dojrzec równie daleko w prawo jak w lewo. Spróbujmy okreslic te siedem stanów swiadomosci. Najpierw niezmiernie glucha, pierwotna swiadomosc, dzis prawie zupelnie nieznana czlowiekowi. Tylko ludzie o szczególnych zdolnosciach medialnych moga dzis przezywac ten stan swiadomosci, który niegdys, w okresie saturnowym, byl udzialem wszystkich. Dzisiaj wyjatkowo wrazliwe media dochodza do tego stanu wtedy, gdy wszelkie inne stany swiadomosci sa u nich w uspieniu, zamieraja. Gdy potem to wspominaja albo tez podczas tego stanu rysuja lub opisuja, wychodza na jaw jedyne w swoim rodzaju przezycia, niepodobne w niczym do czegokolwiek, co sie wokól nas dzieje. Rysunki powstale w tym stanie, chociaz bywaja dziwaczne i wypaczone, jednak w ogólnym zarysie zgodne sa z tym, co nazywamy w wiedzy duchowej kolejnym stanem kosmosu. Czesto sa bardzo znieksztalcone i niescisle, jednak i wtedy mozna poznac, ze ludzie ci znajdowali sie w stanie niezmiernie stlumionej, ale uniwersalnej swiadomosci. Widzieli ciala niebieskie i dlatego je rysuja. Taka wlasnie stlumiona swiadomosc, ale za to ogarniajaca caly kosmos, mial czlowiek w okresie pierwszego wcielenia Ziemi.

Jest to tak zwana swiadomosc glebokiego transu. W otoczeniu naszym sa istoty, które dzis jeszcze maja taka swiadomosc, sa to mineraly. Gdybysmy mogli z nimi rozmawiac, dowiedzielibysmy sie, co dzieje sie na Marsie i w innych punktach kosmosu. Swiadomosc mineralu jest jednak zupelnie stlumiona. Drugi stan swiadomosci, który znamy, chociaz bardzo niedokladnie, to stan swiadomosci snu. Ten stan swiadomosci nie ogarnia tak wiele jak poprzedni. Jest to jeszcze bardzo glucha swiadomosc, mozna ja jednak nazwac jasna w porównaniu z poprzednia. W tym stanie snu pograzeni byli ludzie slonecznym okresie bytu Ziemi Mozna powiedziec, ze wówczas przodkowie nasi ciagle spali. Jeszcze dzis istnieje ten rodzaj swiadomosci. Maja go rosliny. Sa one istotami, które ciagle spia. Moglyby one – gdyby potrafily mówic – opowiedziec nam, co dzieje sie na Sloncu, gdyz maja one swiadomosc sloneczna.

Trzeci stan, ciagle jeszcze niejasnej i stlumionej swiadomosci w porównaniu do tej, która mamy na jawie, to swiadomosc obrazowa, o której mozemy juz miec dokladniejsze pojecie, gdyz w marzeniach sennych mamy echo tego stanu, jakkolwiek sny sa tylko szczatkowa pozostaloscia tego, co w okresie ksiezycowym stanowilo swiadomosc wszystkich ludzi. Dobrze jednak odwolac sie do snu, aby otrzymac obraz swiadomosci ksiezycowej. W snach znajdujemy wprawdzie cos chaotycznego, nielogicznego, ale przy dokladnej obserwacji to zagmatwanie stwarza jednak pewna wewnetrzna prawidlowosc. Sen jest niezwykle symboliczny. W moich wykladach czesto przytaczalem wziete z zycia przyklady. Snicie, ze biegniecie za zielona zabka, aby ja zlapac, czujecie w dloni jej miekkie, gladkie cialo; budzicie sie i macie w reku róg poszewki od poscieli. Gdybyscie posluzyli sie dzienna swiadomoscia, widzielibyscie, jak wasza reka ujmuje posciel. Swiadomosc snu daje wam symbol zewnetrznej czynnosci, formuje obraz zmyslowy z tego, co dzienna swiadomosc widzi jako realny fakt. A oto inny przyklad.

Pewien student sni, ze stoi u drzwi audytorium, ktos go popycha, wywiazuje sie sprzeczka i awantura. Od slowa – az do wyzwania. Dalsze wypadki rozwijaja sie blyskawicznie, az wreszcie w towarzystwie sekundantów i lekarza student udaje sie na miejsce pojedynku. Pada pierwszy strzal. W tym momencie budzi sie i widzi, ze przewrócil stojacy przy lózku stolek. Na jawie uslyszalby po prostu stuk padajacego krzesla; sen usymbolizowal to proste wydarzenie, nadajac mu dramatyczne cechy pojedynku. Widzimy na podstawie tego przykladu, ze we snie czas biegnie inaczej. Przez krótka chwile, gdy upadalo krzeslo, w swiadomosci sennej rozegral sie caly dramat; wszystko, co bylo potrzebne jako przygotowanie, nastapilo w jednej chwili. Sen cofnal sie w czasie, nie krepuja go warunki swiata zewnetrznego. Czas to jego zywiol, material, w którym sen tworzy.

Sen potrafi usymbolizowac w ten sposób nie tylko zewnetrzne wrazenia, ale takze wewnetrzne procesy, jakie zachodza w organizmie. Czlowiek sni np., ze jest w jakims lochu, ze oblaza go wstretne pajaki; budzi sie z bólem glowy. Wlasna czaszka przedstawiala mu sie we snie symbolicznie jako loch, ból zas jako pajaki. Sen dzisiejszego czlowieka symbolizuje zarówno wydarzenia zewnetrzne, jak i wewnetrzne. Inaczej bylo w okresie ksiezycowym. W tym trzecim stanie swiadomosci zycie czlowieka uplywalo calkowicie wsród takich obrazów, jakie pojawiaja sie w dzisiejszych snach. Obrazy te byly jednak wyrazem rzeczywistosci. Wyrazaly rzeczywistosc zupelnie tak samo, jak dzisiaj realna jest np. blekitna barwa. Wówczas jednak barwa swobodnie unosila sie w przestrzeni, nie byla przywiazana do przedmiotów. Dzis czlowiek wychodzi na ulice, z daleka widzi innego czlowieka, przyglada mu sie, zbliza sie do niego – taka sytuacja nie byla mozliwa przy tamtym stanie swiadomosci, gdyz istot uksztaltowanych w ten sposób, ze sa niejako powleczone na powierzchni barwa, czlowiek nie mógl wówczas postrzegac; pomijajac juz to, ze nie mógl chodzic w taki sposób jak dzis. Ale przypuscmy, ze czlowiek w okresie ksiezycowym spotykal sie z innym czlowiekiem – w tej samej chwili powstawal przed nim obraz z unoszacych sie swobodnie w przestrzeni barw i ksztaltów. Jezeli ten obraz byl odpychajacy, czlowiek ustepowal z drogi, zeby sie z nim nie spotkac.

Jezeli byl piekny, wtedy zblizal sie do niego. Odpychajacy obraz oznaczal, ze ten drugi czlowiek zywi ku niemu nieprzyjazne uczucia; piekny, ze go kocha. Przypuscmy, ze w okresie ksiezycowym istniala np. sól. Dzis widzimy ja jako przedmiot w przestrzeni, jako ziarnisty proszek o okreslonej barwie. Wtedy reagowalibysmy inaczej. Nie moglibysmy jej widziec. Natomiast wokól miejsca, gdzie znajdowalaby sie sól, unosilby sie w powietrzu obraz, splot barw i ksztaltów, oznaczajacy, ze sól jest pozyteczna dla czlowieka. W ten sposób cala swiadomosc czlowieka wypelniona byla przeplywajacymi obrazami barw i ksztaltów. Czlowiek zyl w morzu barw i ksztaltów. Obrazy form i barw okreslaly to, co dzialo sie wokól, przede wszystkim w dziedzinie duszy, co bylo dla niej pozyteczne lub szkodliwe. Wlasnie te obrazy umozliwialy czlowiekowi prawidlowa orientacje. Swiadomosc ta, w okresie gdy dawny Ksiezyc reinkarnowal sie jako obecna Ziemia, przeobrazila sie w stan, który nazywamy dzisiaj swiadomoscia dzienna. Pozostalosc poprzedniego stanu zachowala sie jedynie w sennych marzeniach. Jest to tylko pozostalosc, analogiczna do szczatkowych sladów, jakie pozostawiaja po sobie inne zjawiska. Tak np. mamy w okolicy ucha miesnie, które dzis wydaja sie bezcelowe.

Dawniej mialy one znaczenie, sluzyly mianowicie do tego, aby dowolnie poruszac uchem; dzis malo kto potrafi tego dokonac. Istnieja tez u dzisiejszego czlowieka stany, które sa pozostaloscia dawnej normalnej organizacji. Obrazy, które dzis nic nie znacza, mialy dawniej swoje znaczenie, odpowiadaly wówczas swiatu zewnetrznemu. Dzisiaj podobna swiadomosc obrazowa maja jeszcze wszystkie zwierzeta, które nie moga wydawac glosu z wnetrza organizmu. Trzeba wiedziec, ze wiedza tajemna dzieli zwierzeta zupelnie inaczej niz zewnetrzna wiedza przyrodnicza; mianowicie na takie, które wydaja glos ze swego wnetrza i takie, które tego nie potrafia. Wprawdzie wiele zwierzat nizszych wydaje rózne odglosy, ale powstaja one w sposób mechaniczny, nie pochodza z wnetrza organizmu; nawet zaba nie wydaje dzwieków ze swojego wnetrza. Dopiero wyzsze zwierzeta, które powstaly wówczas, kiedy czlowiek umial juz dzwiekiem wyrazac ból i radosc, obdarzone zostaly mozliwoscia wyrazania glosem i krzykiem tych doznan. Otóz wszystkie zwierzeta pozbawione tej mozliwosci maja jeszcze swiadomosc obrazowa, nie widza one obrazu ograniczonego róznica barw, tak jak my. Jezeli do swiadomosci któregos z nizszych zwierzat, np. raka, dociera obraz, który sprawia na nim przykre wrazenie, to zwierze usuwa sie z drogi, nie widzac przedmiotu, od którego ucieka; szkodliwosc tego przedmiotu poznaje jednak po odpychajacym obrazie, który mu sie ukazuje. Czwarty stan swiadomosci jest dzis wlasciwy wszystkim ludziom. Barwy, poprzednio swobodnie unoszace sie w przestrzeni, ukladaja sie niejako na przedmiocie, oblekaja jak gdyby ten przedmiot, okreslaja jego granice. Dawniej unosily sie swobodnie, teraz objawiaja sie na przedmiotach. W ten sposób to, co bylo wewnetrznym przezyciem czlowieka, wyszlo na zewnatrz i przywarlo, jesli sie tak mozna wyrazic, do przedmiotu.

Czlowiek zas zdobyl dzieki temu swoja dzisiejsza swiadomosc dzienna – swiadomosc jawy. A teraz rozwazmy cos innego. Wspomnielismy juz, ze praca nad utworzeniem fizycznego organizmu czlowieka rozpoczela sie w okresie dawnego Saturna. W okresie dawnego Slonca przylacza sie cialo eteryczne, czyli zyciodajne. Przeniknelo ono organizm fizyczny i pracowalo nad jego dalszym rozwojem. W okresie ksiezycowym przybylo cialo astralne, które znowu zmienilo postac ciala. W okresie Saturna cialo nasze bylo niezmiernie proste; w okresie slonecznym bylo ono juz bardziej zlozone, gdyz zostalo przepracowane dzieki dolaczeniu sie ciala eterycznego, które wspóldzialalo w jego rozwoju. W okresie ksiezycowym doskonalilo je w dalszym ciagu cialo astralne, na Ziemi zas – jazn. W epoce Saturna, kiedy cialo fizyczne nie bylo jeszcze przenikniete cialem eterycznym, nie bylo w nim tych wszystkich organów, które mamy dzisiaj. Nie bylo ani krwi, ani nerwów, ani zadnych narzadów wewnetrznego wydzielania.

Czlowiek mial wówczas – i to dopiero w zalazku – te organy, które dzis sa najdoskonalsze, gdyz mialy czas, by dojsc w swym rozwoju do dzisiejszej doskonalosci. Sa to wspaniale zbudowane organy naszych zmyslów. Cudownie zbudowane oko ludzkie, wspanialy aparat ludzkiego ucha dopiero dzis osiagnely swa pelna doskonalosc. Wylonione z substancji dawnego Saturna, doskonalone byly kolejno przez cialo eteryczne, astralne i wreszcie przez jazn. Równiez krtan powstala w okresie Saturna, wówczas jednak czlowiek nie umial jeszcze mówic. W okresie ksiezycowym zaczal wydawac nieartykulowane tony i krzyki, ale dopiero dzieki dlugiemu, stopniowemu doskonaleniu krtan mogla dojsc do tego poziomu doskonalosci, w jakiej dzis wystepuje na Ziemi. Na dawnym Sloncu, gdzie doszlo cialo eteryczne, ksztaltowaly sie dalej wszystkie narzady zmyslowego postrzegania zapoczatkowane na Saturnie, poza tym przybyly jeszcze narzady wydalania i odbudowywania, które sluza odzywianiu i rosnieciu. Ich rozwój zapoczatkowany zostal na Sloncu, potem opracowywalo je cialo astralne na Ksiezycu i jazn na Ziemi. Sa to np. wszystkie gruczoly wydzielania wewnetrznego, narzady uczestniczace w procesach wzrostu. Nastepnie powstal na Ksiezycu, dzieki przylaczeniu sie ciala astralnego, zaczatek systemu nerwowego.

Czlowiek mial wtedy swiadomosc obrazowa. Czynnikiem, który umozliwil rozwój swiadomosci przedmiotowej, co jednoczesnie pozwolilo czlowiekowi na wyrazanie radosci i bólu glosem ze swego wnetrza, a wiec czynnikiem ksztaltujacym jazn czlowieka, byla krew. W ten sposób caly wszechswiat bral udzial w budowie naszych organów zmyslowych; natomiast narzady hormonalne, organy sluzace odzywianiu i rozmnazaniu, powstaly dzieki cialu eterycznemu na dawnym Sloncu. Cialo astralne zbudowalo na dawnym Ksiezycu system nerwowy, a nasza jazn, juz na Ziemi, krew. Istnieje zjawisko nazwane niedokrwistoscia lub anemia. W krancowym wypadku krew dochodzi do takiego stanu, w którym nie moze juz utrzymac w czlowieku dziennej swiadomosci. Wpada sie wtedy w stan przycmionej, zamglonej swiadomosci, podobnej do tej, która posiadalismy w okresie ksiezycowym. A teraz spójrzmy jeszcze na trzy stany swiadomosci, które dopiero nastapia. Mozna zapytac, w jaki sposób mozna je dzisiaj poznac?

Wtajemniczony juz dzis moze osiagnac te stany, wyprzedzajac ogólny rozwój ludzkosci. Nastepnym stanem jest swiadomosc psychiczna, laczaca w sobie swiadomosc obrazowa i dzienna swiadomosc jawy. W stanie swiadomosci psychicznej widzimy czlowieka tak, jak teraz na jawie widzimy jego ksztalty. Jednoczesnie to, co zyje w jego duszy, staje przed nami w obrazach w postaci obloku barw zwanego aura. Mamy wtedy pelna kontrole nad naszym przezyciem, tak jak stan dzisiejszej swiadomosci dziennej daleki jest od sennych marzen, które cechowaly swiadomosc okresu ksiezycowego. W okresie planetarnym, który nastapi po obecnym wcieleniu naszej Ziemi, w okresie Jowisza, swiadomosc psychiczna stanie sie udzialem wszystkich ludzi. Jest jeszcze szósty stan swiadomosci, który tez kiedys bedzie powszechny. Polaczy on dzisiejsza swiadomosc dzienna z tym, co obecnie zna tylko wtajemniczony jako swiadomosc psychiczna, a ponadto z tym wszystkim, co czlowiek przezywa dzisiaj spiac. Bedzie to swiadomosc inspiracyjna. Na tym etapie osiagnie glebokie zrozumienie natury róznych istot. Bedziemy nie tylko spostrzegac barwy i ksztalty.

Otaczajace nas istoty przemówia jeszcze dzwiekiem i tonem. Kazda dusza ludzka uzyska swój indywidualny ton, a wszystko razem zlaczy sie w jedna symfonie. Taka swiadomosc beda miec ludzie, gdy nasza planeta przejdzie w stan Wenus. Ludzie przezywac beda wówczas harmonie sfer, która Goethe opisuje w prologu do “Fausta”: Jak od przedwieczy, Slonca tony Wtóruja sfer siostrzanym grom, A obieg jego wyznaczony Zamyka swym gruchotem grom. (tlum. Artur Sandauer) Gdy Ziemia przechodzila okres slonecznej inkarnacji, do czlowieka dochodzily niejasno te dzwieki i tony, a w okresie Wenus beda one znowu dzwieczaly i graly “jak od przedwieczy”. Siódmy stan swiadomosci czlowieka to swiadomosc duchowa, najwyzsza swiadomosc wszechswiata. Czlowiek bedzie widzial nie tylko nasza planete, ale cale otoczenie kosmiczne. Swiadomosc, która czlowiek mial juz na Saturnie byla wprawdzie przytlumiona, ale na swój sposób ogarniala juz wtedy caly kosmos. Te kosmiczna swiadomosc dolaczy czlowiek do wszystkich poprzednich w siódmym okresie inkarnacji naszej Ziemi, w okresie Wulkana. Przechodzac kosmiczne przeobrazenia czlowiek musi rozwinac te siedem stanów swiadomosci. Kazda inkarnacja Ziemi wytwarza warunki, które umozliwiaja takie stany swiadomosci.

Tylko dlatego, ze na Ksiezycu powstal zalazek naszego systemu nerwowego, który rozwinal sie pózniej w mózg, mozliwy jest dzisiejszy stan dziennej swiadomosci. W trakcie rozwoju musza powstac organy, dzieki którym wyzsze stany swiadomosci, jakie dzis przezywa w duszy wtajemniczony, beda mogly przejawiac sie fizycznie. Przechodzenie przez kolejne okresy planetarne daje czlowiekowi mozliwosc rozwoju. Kazde kolejne wcielenie naszej planety zwiazane jest z rozwojem jednego z siedmiu stanów swiadomosci czlowieka. To, co dzieje sie w kazdym okresie, jest budowaniem fizycznych organów dla stanów swiadomosci. W okresie Jowisza ludzkosc bedzie mogla poslugiwac sie wysoko rozwinietym organem swiadomosci psychicznej. W okresie Wenus powstanie organ, dzieki któremu czlowiek bedzie mógl fizycznie rozwinac swiadomosc, która moze miec dzis wtajemniczony na planie dewahanu. Swiadomosc duchowa, która rozwinie sie w okresie Wulkana, odpowiadac bedzie tej, jaka dzis ma wtajemniczony w wyzszych sferach dewahanu – w swiecie rozumowym.

Bedziemy rozwazac oddzielnie wymienione okresy planetarne, gdyz podobnie jak Ziemia miala wczesniej zupelnie inna postac np. w okresie atlantyckim i lemuryjskim – a jeszcze inaczej bedzie wygladala w przyszlych okresach rozwojowych – podobnie Ksiezyc, Slonce, Saturn, Jowisz, Wenus i Wulkan przechodza przez rózne stany. Poznalismy dzisiaj wielkie cykle planet, jutro zajmiemy sie zmianami zachodzacymi na tych planetach, kiedy byly one miejscem rozwoju czlowieka.

Facebook