Wykład 13

Dzisiaj zobowiazani jestesmy omówic przyszly rozwój ludzkosci oraz to, co nazywamy wtajemniczeniem; jak dzieki wtajemniczeniu czlowiek wspólczesny moze juz dzisiaj przejsc stopnie rozwoju, które cala ludzkosc osiagnie dopiero w przyszlosci. Zacznijmy od pierwszego z tych zagadnien. Niejednemu z was moze sie wydac zuchwalstwem poruszanie sprawy przyszlych losów czlowieka. Inni znów sadzic beda, ze jest rzecza zgola niemozliwa cokolwiek o tym wiedziec. Jezeli jednak zastanowimy sie troche, to zobaczymy, ze poglad ludzi uznajacych mozliwosc poznania przyszlosci nie jest tak calkowicie pozbawiony podstaw. Porównajmy to z wiedza zwyklego uczonego, np. przyrodnika.

Moze on z cala dokladnoscia powiedziec, ze jezeli zmiesza w danych warunkach tlen, wodór i siarke, to zawsze powstanie kwas siarkowy. Mozna tez dokladnie okreslic, co sie stanie, jezeli skupimy w zwierciadle promienie swietlne. Nie tylko takie drobne stosunkowo fakty mozemy przewidywac; obliczamy przeciez zacmienie Slonca i Ksiezyca na wiele lat naprzód. Dlaczego jest to mozliwe? Dlatego ze znamy prawa rzadzace fizycznym zyciem. Jezeli wiec ktos pozna duchowe prawa zycia, to na ich podstawie bedzie mógl w podobny sposób powiedziec, co musi zdarzyc sie w przyszlosci. Zazwyczaj jednak dreczy ludzi pewien problem. Niejednemu wydaje sie, ze mozliwosc przewidzenia tego, co sie wydarzy, zaprzecza wolnosci, zaprzecza wolnej woli czlowieka. Jest to bledne odczucie. Jezeli zmieszamy w pewnych okreslonych warunkach siarke, tlen i wodór, powstanie kwas siarkowy jako nieodzowny wynik tego, co zrobilismy mieszajac ze soba te substancje.

To jednak, czy je zmieszamy, zalezy od naszej woli i podobnie jest z przebiegiem duchowego rozwoju czlowieka. To, co sie stanie, jest wolnym czynem czlowieka. Im wyzej bedzie stal w rozwoju, tym bardziej bedzie wolny. I nie nalezy sadzic, ze juz teraz z góry jest przesadzone, co czlowiek uczyni w przyszlosci, poniewaz mozna to przewidywac. Wiekszosc ludzi nie rozumie prawidlowo tych zagadnien, które rzeczywiscie naleza do najtrudniejszych. Od niepamietnych czasów filozofowie usilowali rozwiazac dylemat ludzkiej wolnosci i okreslonej prawidlowosci zjawisk, umozliwiajacej przewidywanie. Prawie wszystko, co na ten temat zostalo napisane, jest w najwyzszym stopniu niewystarczajace, gdyz malo kto rozróznia, ze co innego jest przewidywac, a co innego z góry zakreslic i postanowic. Z przewidywaniem przyszlosci jest podobnie, jak ze spogladaniem na jakis oddalony od nas punkt w przestrzeni. Jezeli patrzymy na druga strone ulicy i widzimy, ze jeden czlowiek podaje drugiemu dziesiec groszy, to czy my wywolalismy te czynnosc? Czy fakt, ze ja widzimy, ma cokolwiek wspólnego z jej przyczyna? Nie. My tylko z daleka widzimy, ze czynnosc ta zachodzi, lecz nie wywieramy przez to zadnego wplywu na jej przebieg. Stosunki w czasie podobne sa w pewnej mierze do tych, jakie zachodza w przestrzeni, tylko ludziom trudno to pojac.

Przypuscmy, ze ktos wciela sie znowu po tysiacach lat. Jego czyny wynikna wtedy z jego wlasnej wolnej woli – zupelnie tak samo, jak w przykladzie z dziesiecioma groszami. Jasnowidzacy moze widziec to, co dzieje sie w dalekiej przestrzeni czasu i ten przyszly czyn czlowieka tak samo niezalezny bedzie od chwili obecnej, jak gest podania monety drugiemu czlowiekowi nie zalezy od oddalonego w przestrzeni punktu, z którego ktos obserwuje tych ludzi. Czesto sie mówi: “Jezeli mozna przewidziec, ze cos sie stanie, to wlasciwie takie wydarzenie musi juz byc z góry postanowione”. Jest to mylenie przyszlosci z terazniejszoscia. Nie byloby zadnego przewidywania przyszlosci, gdyby wszystko juz bylo z góry ustalone; nie przewiduje sie przeciez czegos, co juz jest, ale cos, co sie dopiero stanie. Trzeba starac sie z cala scisloscia zrozumiec pojecie “wgladu w przyszlosc”. Trzeba poglebiac je cierpliwym wielokrotnym medytowaniem, bo tylko wtedy bedziemy w stanie dojsc do wlasciwego zrozumienia.

Po tych wstepnych uwagach przejdzmy do omówienia przyszlego rozwoju ludzkosci. Doszlismy do punktu, w którym ludzkosc pograzyla sie gleboko w materializmie, a swoje sily duchowe obraca na budowe i produkcje maszyn i narzedzi, które sluza osobistym celom w zyciu. Laczy sie z tym coraz dalej idace zageszczenie substancji ciala ludzkiego i calej Ziemi. Widzielismy, ze to, co dzis jest najbardziej geste i stale – a mianowicie mineraly – powstalo dopiero w pewnym okresie rozwoju naszej planety. I dopiero w tym momencie czlowiek wstapil w swój obecny okres ziemskiego rozwoju. Równolegle z wylonieniem sie pierwiastka mineralnego nastapil rozdzial plci oraz inne zjawiska.

Zanim czlowiek wstapil w okres rozwoju, w którym fizycznosc Ziemi zgestniala az do mineralów, mial duzo subtelniejsze, bardziej miekkie cialo. Aby to sobie wyobrazic chociaz w przyblizeniu, spróbujmy opisac, jak w tych dawnych czasach, przed podzialem na dwie plci, odbywalo sie rozmnazanie rodu ludzkiego. Czlowiek, który laczyl w sobie jeszcze oba rodzaje, wydawal z siebie podobna sobie istote z wlasnego lotnego, subtelnego organizmu, jednak nie na sposób dzisiejszy, lecz tak, jak sie to dzieje na seansach spirytystycznych, gdy medium wysnuwa z siebie cialo eteryczne innej istoty. Tak mniej wiecej przedstawialo sie wydawanie na swiat potomstwa u dawnej ludzkosci. Widzimy wiec, ze ciagle zageszczanie ciala czlowieka w kosmosie zwiazane jest z jego zstapieniem w swiat materialny. Zwiazana jest z tym jeszcze inna sila, która nie moglaby sie rozwinac bez tego zstapienia na Ziemie. Ta sila jest egoizm. Ma on dwie strony: zla i dobra. Jest podlozem samodzielnosci i wolnosci czlowieka, z drugiej jednak strony staje sie zródlem wszelkiego zla. Aby czlowiek nauczyl sie czynic dobro z wlasnej wolnej woli, musial zetknac sie z sila egoizmu.

Sily, które kierowaly nim przedtem, prowadzily go niezmiennie ku dobru; ale kiedys musiala mu zostac dana mozliwosc wyboru wlasnej drogi. I tak, jak niegdys zstapil w dól, tak teraz musi wzniesc sie z powrotem w swiat ducha. Zstepowanie w dól, w materie, laczy sie ze wzrostem egoizmu; ponowne wznoszenie sie, powrót w swiat ducha, zalezy od tego, czy altruizm, uczucie sympatii miedzy ludzmi bedzie sie wzmagac. Ludzkosc w swoim poatlantyckim rozwoju przechodzila przez szereg okresów: staroindyjski, staroperski, egipsko-chaldejsko-babilonski i grecko-rzymski, az doszla do naszego, piatego okresu. Po piatym zas nastapi szósty. Dazenie ludzkosci do kolejnego etapu polega wlasnie na przezwyciezaniu tego pierwiastka, który najsilniejszy byl w czasie ostatecznego zlaczenia sie ciala eterycznego z fizycznym, w czasie zejscia sie owych dwóch punktów, o których mówilismy ostatnio. Byl to czas najglebszego pograzenia sie w egoizm.

W dawniejszych okresach rozwoju czlowiek tez mial pewna doze egoizmu, jednak innego rodzaju. Egoizm, który obecnie tak gleboko wnika w dusze, pozostaje w scislym zwiazku z materialistycznym pogladem naszych czasów i uduchowienie, które musi nastapic, bedzie jednoczesnie jego przezwyciezeniem. Dlatego chrzescijanstwo i wszelkie prady oparte na prawdziwym zyciu religijnym daza swiadomie do przelamania dawnych wiezów krwi. W krancowy sposób wyrazaja to slowa Chrystusa: “Kto nie porzuci ojca swego i matki, zony i dziecka, siostry i brata – nie moze byc uczniem moim”. Na miejsce dawnych zwiazków krwi przyjsc musza wiezy duchowe, laczace dusze z dusza, czlowieka z czlowiekiem. Powstaje tylko pytanie, jakimi drogami i jakimi srodkami ludzkosc osiagnac moze uduchowienie, czyli przezwyciezyc materializm, a jednoczesnie dojsc do tego, co nazwac by mozna braterstwem wszystkich ludzi, do zrealizowania powszechnej, ogarniajacej cala ludzkosc milosci. Nie nalezy sadzic, ze wystarczy tylko mozliwie czesto i z naciskiem podkreslac znaczenie ogólnoludzkiej milosci, aby zjawila sie ona samoistnie. Albo tez, ze trzeba zakladac stowarzyszenia, które postawia sobie za cel szerzenie milosci blizniego. Wiedza tajemna nie podziela takiego pogladu.

Przeciwnie, im wiecej ludzie mówia o powszechnej milosci i ogólnoludzkich idealach, upajajac sie swoimi slowami, tym wiekszymi staja sie egoistami. Tak jak istnieje sklonnosc do lubowania sie wrazeniami fizycznymi, tak i w dziedzinie moralnej zdarza sie taka tendencja. Powtarzanie sobie: “Wznosze sie moralnie coraz wyzej i wyzej”, moze byc wlasnie taka wyrafinowana rozkosza. Jest to w gruncie rzeczy mysl, która moze latwo prowadzic nie do zwyklego, codziennego, ale do wyrafinowanego egoizmu. Przez ciagle mówienie o milosci i wspólczuciu nie sprowadzamy ich jeszcze na swiat. Nie ma innej drogi do powszechnego braterstwa, jak rozpowszechnienie poznania duchowego. Mówi sie ciagle o milosci i braterstwie, zaklada sie tysiace stowarzyszen – nie osiagna one celu pomimo najlepszych checi. Aby dobrze dzialac, trzeba wiedziec, jak zalozyc podwaliny braterstwa ludzkosci. Tylko ludzie, którzy zyja jedna, wspólna prawda, tylko ci odnajda sie i zlacza w tej prawdzie.

Tak jak Slonce jednoczy wszystkie rosliny, które zwracaja sie ku niemu, choc kazda z nich jest osobna istota, podobnie ludzie zjednocza sie we wspólnym dazeniu do prawdy. Dopiero energiczne dazenie ku prawdzie otworzy przed ludzmi mozliwosc harmonijnego wspólzycia. Mozna postawic zarzut, ze przeciez wszyscy daza do prawdy, ale sa rozmaite punkty widzenia i stad biora sie nieporozumienia i spory. Jest to wlasnie nie dosc jeszcze gruntowne poznanie prawdy. Nie mozna powolywac sie na to, ze gdy chodzi o prawde, moga byc rózne punkty widzenia. Trzeba najpierw zrozumiec, ze prawda moze byc tylko jedna. Nie zalezy ona od zadnych narodowych glosowan, jest prawdziwa sama w sobie. Nikomu nie przyjdzie do glowy uchwalac przez glosowanie, ze suma katów w trójkacie równa sie 180 stopni.

Czy sie na to zgadzaja tysiace ludzi, czy nikt sie nie zgadza, to wszystko jedno. Z chwila, gdy zrozumiecie, ze tak jest, staje sie to dla was prawda. Nie ma zadnej demokracji, jezeli chodzi o prawde. Nie wszyscy jednak doszli do prawdy – stad wszelkie spory o nia. Mozna by powiedziec: “Tak, ale nawet w wiedzy tajemnej jeden twierdzi tak, a drugi inaczej”. W prawdziwej ezoterii tego nie ma. Naturalnie, ze moga sie zdarzyc zdania rozbiezne w zagadnieniach dotyczacych wiedzy duchowej. Podobnie w wiedzy o swiecie materialnym zdarza sie, ze jeden uczony sadzi tak, a drugi inaczej. Jedna z tych dwóch opinii bedzie jednak falszywa. Tak tez jest w prawdziwej wiedzy tajemnej; tylko ze tutaj ludzie pozwalaja sobie czesto na wyglaszanie sadów o tym, czego jeszcze nie rozumieja. Celem, misja szóstej epoki jest wlasnie rozpowszechnienie prawdy duchowej w najszerszym zakresie. Zadaniem towarzystwa, które laczy duchowo, jest niesienie tej prawdy wszedzie, stosowanie jej bezposrednio w zyciu. Tego wlasnie najbardziej brak naszym czasom. Na kazdym kroku widzimy, jak ludzie szukaja, ale nikt nie moze odnalezc prawidlowego rozwiazania. Mamy niezliczony szereg “kwestii”: kwestie wychowawcza, kobieca, medyczna, spoleczna, kwestie odzywiania…

Ludzie dyskutuja nad nimi i pisza mnóstwo prac. Kazdy mówi o swoim punkcie widzenia, niewielu jednak chce studiowac duchowa prawde. Nie o to chodzi, aby miec abstrakcyjne, teoretyczne wiadomosci z dziedziny wiedzy tajemnej, ale o to, aby je wniesc bezposrednio w zycie, w studiowanie zagadnien spolecznych i wychowawczych, zeby cale zycie ludzkie ujac z punktu widzenia rzeczywistej madrosci duchowej. “Alez w takim razie trzeba by posiasc najwyzsza madrosc” – móglby ktos zarzucic. Zarzut ten pochodzi z mylnego przekonania, ze trzeba zawsze koniecznie od razu znac i rozumiec wszystko, co sie stosuje w zyciu. To nie jest konieczne. Poznanie najwyzszych prawd przychodzi czesto znacznie pózniej niz ich praktyczne zastosowanie. Gdyby ludzkosc musiala czekac z trawieniem do chwili, kiedy zrozumie prawa trawienia, to nie zaszlaby daleko. Podobnie tez nie jest konieczna natychmiastowa znajomosc wszystkich praw duchowych i glebokich tajemnic, aby zaczac wprowadzac je w codzienne zycie.

To jest wlasnie sposób, w jaki metoda rózokrzyzowców chce traktowac duchowosc. Mniej abstrakcji, wiecej praktyki. Nie chodzi o to, aby duzo mówic o wiedzy duchowej. Wazne, jak czlowiek wykorzysta ja w zyciu. Czy sadzicie, ze dziecko musi opanowac wszystkie prawidla gramatyczne, zanim nauczy sie mówic? Przeciez najpierw uczy sie mówic, a dopiero potem poznaje gramatyke. Dlatego tez trzeba dbac przede wszystkim o to, aby czlowiek dzieki pomocy duchowej nauki zwrócil sie do tego, co go bezposrednio otacza, zanim zacznie zajmowac sie sprawami najwyzszych swiatów, planem astralnym czy dewahanem. Tylko w ten sposób zrozumiemy to, co dzieje sie w naszym otoczeniu i do czego musimy bezposrednio sie wlaczyc.

Dlatego tez nasze zadanie polega wlasnie na tym, by podzielona, rozbita, wyrwana z dawnych wiezów rodowych i rasowych ludzkosc znowu polaczyc jednoczaca wszystkich duchowa madroscia. W dalszym rozwoju coraz bardziej bedzie zanikac lacznosc krwi i szczepu. Ludzkosc miesza sie, aby laczyc sie na podstawie duchowych zapatrywan. Byla to wielka nieprawidlowosc, kiedy w teozofii mówiono o rasach, jak gdyby mialy one trwac bez konca. Pojecie rasy straci calkowicie – znaczenie juz w najblizszej przyszlosci (liczac ja co prawda w milionach lat). Mówienie o tym, ze swiat zawsze przechodzi w okresach rozwojowych przez siedem ras – to po prostu spekulacyjne, czysto teoretyczne rozciaganie pojecia, które da sie zastosowac tylko do naszych czasów. W jasnowidzeniu i wiedzy duchowej nigdy o tym nie mówiono.

Tak jak wszystko powstaje, tak powstaly i rasy, i jak wszystko przemija, tak tez i rasy kiedys przemina. Ci zas, którzy podkreslaja trwalosc ras, beda musieli przyzwyczaic sie do zmiany myslenia, wynikajacego tylko z naszego wygodnictwa. Jezeli tylko troche wybiec wzrokiem w przyszlosc, to juz przestaja miec zastosowanie pojecia uzywane w przeszlosci i w obecnej chwili. Najwazniejsze, zeby czlowiek nie chcial uwazac za wiekuista madrosc tego, co raz udalo mu sie tak pieknie utrwalic w teorii. Trzeba sie przyzwyczaic do tego, ze pojecia musza byc plynne, trzeba poznac, ze moga sie one przeobrazac. Na tym opiera sie postep. Ludzie musza wyrobic w sobie umiejetnosc przejscia od pojec sztywnych i dogmatycznych do zywych i plynnych. Bo tak jak czasy sie zmieniaja, tak musza sie zmieniac i nasze pojecia, jezeli chcemy te czasy rozumiec. Dusze ludzkie zyja obecnie w cialach, które mozna obserwowac przy pomocy zmyslów. Ale jak powstaly te ciala? Dawniej, w czasach gdy czlowiek zaczynal swój byt na Ziemi, byly one zupelnie inne; dla naszych materialistycznych pogladów, przywiazanych do tego, co znamy, w komiczny sposób róznilo sie to dawne cialo od obecnego. W tym ciele zamieszkala dusza. Skad sie wiec wziela dzisiejsza postac czlowieka? Stad, ze dusza sama pracowala nad cialem przez szereg wcielen. Mozemy sobie wyrobic pewne pojecie o tej pracy, jezeli zwrócimy uwage, ze pewna niewielka mozliwosc ksztaltowania wlasnej postaci pozostala nam do dzis, chociaz w obecnym, materialistycznym okresie dusza tylko w niewielkim stopniu moze wplynac na swoje ciezkie, tak bardzo juz zgeszczone cialo. Pomyslmy jednak, jak dusza czlowieka wplywa na cialo, a szczególnie na wyraz twarzy.

Przerazenie wywoluje nagla bladosc, wstyd oblewa nam twarz rumiencem. Prawda, ze stany te mijaja, ale nie ulega watpliwosci, ze sa to psychiczne przezycia, które odbijaja sie na ciele fizycznym. Dusza doznajac danego uczucia dziala na krew, przez krew zas na cialo fizyczne. Takie oddzialywanie duszy moze byc jeszcze silniejsze. Wiemy takze, ze ludzie, którzy prowadza zycie uduchowione, maja czasem w wyrazie twarzy odbicie swej pracy wewnetrznej. Czasem z wygladu mozna poznac, czy to czlowiek myslacy, czy ktos, kto bezmyslnie spedzil zycie. Tak wiec czlowiek ciagle jeszcze pracuje nad zewnetrznym wyrazem swej postaci. Czlowiek o szlachetnych uczuciach bedzie mial np. szlachetne ruchy. Sa to juz tylko pozostalosci pracy, jaka ludzkosc wykonala przez miliony lat. Dzisiaj mozemy tylko wywolac odplyw lub przyplyw krwi, który odbija sie na zabarwieniu twarzy; dawniej caly czlowiek ulegal wplywowi obrazów, które byly wyrazem swiata duchowego. Dzieki temu mógl w znacznie wiekszym stopniu niz dzisiaj dzialac na swój organizm, przeobrazac go. Cialo czlowieka bylo jeszcze wtedy bardziej miekkie. Byl czas, kiedy czlowiek mógl nie tylko wyciagnac reke czy wskazac palcem, ale przy pomocy swojej woli mógl te reke ksztaltowac, a palce rozciagac jak przedluzenia…

Byl czas, kiedy nie mial jeszcze nóg na stale, a tylko w miare potrzeby wysuwal cos w rodzaju nóg z organizmu. I tak powoli, dzieki obrazom, które przemawialy do niego z otoczenia, ksztaltowal swe cialo. Dzis, w obecnym zmaterializowanym okresie, przemiany te odbywaja sie nieslychanie wolno, ale z czasem beda znowu przebiegaly szybciej. W przyszlosci czlowiek znowu bedzie mial silniejszy wplyw na swoja fizyczna cielesnosc. Gdy bedziemy mówili o wtajemniczeniu, zobaczymy, w jaki sposób czlowiek moze uzyskac ten wplyw; chociaz w ciagu jednego zycia nie dojdzie do tego, co daja wysokie stopnie wtajemniczenia, to jednak wiele, bardzo wiele mozna zrobic dla swego nastepnego wcielenia. W przyszlosci czlowiek sam bedzie twórca swej postaci. Ta droga rozwojowa polega na coraz wiekszym wysubtelnieniu materii stanowiacej nasze cialo, na stopniowym usuwaniu z organizmu najbardziej stalych, skrystalizowanych, najtwardszych czesci. Nastanie czas, gdy czlowiek, podobnie jak w ubieglych epokach, bedzie niejako unosic sie nad swa ziemska czastka. Stan ten da sie porównac z dzisiejszym stanem snu. Po nim nastapi inny stan, polegajacy na tym, ze czlowiek bedzie mógl dowolnie wysuwac swe cialo eteryczne z fizycznego. Gestsza, bardziej materialna czesc istoty ludzkiej znajdowac sie bedzie na Ziemi, czlowiek zas uzywac jej bedzie z zewnatrz, ze sfer ducha, niby narzedzia. Czlowiek nie bedzie juz mieszkal w swym ciele, nie bedzie go nosil na sobie niby szaty, lecz bedzie sie nad nim unosil. Cialo stanie sie subtelniejsze i lzejsze.

Dzisiaj wydaje sie to fantastycznym pomyslem, ale znajac prawa rzadzace w swiecie ducha, mozna to przewidziec z taka sama scisloscia, z jaka oblicza sie przyszle zacmienie Slonca i Ksiezyca na podstawie znajomosci praw astronomicznych. Przede wszystkim przeobraza sie sily rozrodcze ludzkiego organizmu. Wielu ludzi nie moze sobie wyobrazic sil rozrodczych w innej formie niz dzisiaj. A jednak w przyszlosci bedzie to wygladac inaczej. Wszystko, co dzis ma zwiazek z rozmnazaniem i popedem plciowym, przejdzie w przyszlosci do innego organu. Narzadem, który juz dzis przygotowuje sie do tego, aby stac sie kiedys organem rozrodczym, jest krtan. Dzisiaj moze ona powodowac tylko falowanie powietrza; oddawac powietrzu tylko to, co zawarte jest w slowie. W przyszlosci bedzie to nie tylko slowo ze swym rytmem; w przyszlosci to, co wyda krtan, bedzie przeswietlone wnetrzem czlowieka, przenikniete jego wlasna fizycznoscia. Tak jak dzisiaj krtan wydaje slowo, które staje sie tylko fala powietrzna, tak kiedys, w przyszlosci, wychodzic bedzie na swiat z krtani czlowieka odbicie jego najglebszej istoty – jego wlasny wizerunek. Czlowiek wydawac bedzie z siebie potomstwo w ten sposób, ze bedzie tego drugiego, nowego czlowieka wypowiadal. Tak bedzie sie rodzil w przyszlosci – wypowiadany przez innego czlowieka. Takie sprawy rzucaja swiatlo na pewne zjawiska w naszym otoczeniu, których nie jest w stanie wyjasnic zadna wiedza przyrodnicza.

Ta przyszla forma rozmnazania, oparta znowu na jednej plci, zajmie miejsce dawnych form rozrodczych. Dlatego w organizmie meskim zachodzi pewne przeobrazenie krtani w okresie dojrzewania plciowego; zjawisko to nazywamy mutacja glosu. Glos sie obniza. Jest to wyrazna wskazówka, ze zachodzi tu pewien zwiazek miedzy dwoma procesami organizmu. W ten sposób wiedza tajemna oswietla i wyjasnia zjawiska, których zewnetrzna wiedza czesto nie jest w stanie wytlumaczyc. I tak jak krtan czlowieka ulegnie przeobrazeniu, podobnie przeksztalci sie jego serce. Jest to organ scisle zwiazany z obiegiem krwi w organizmie ludzkim. Wiedza wspólczesna wyobraza sobie serce jako rodzaj pompy; jest to groteskowe i fantastyczne ujecie. Sila poruszajaca krew sa uczucia, które zyja w duszy czlowieka. Dusza wiec wprawia w ruch krew, a serce bije, bo krew je pobudza. W rzeczywistosci dzieje sie wiec wprost przeciwnie niz to podaje wiedza materialistyczna. Tylko ze dzisiaj czlowiek nie umie jeszcze dowolnie kierowac swoim sercem; pod wplywem strachu serce uderza coraz szybciej, gdyz uczucie to wplywa na krew, która z kolei przyspiesza bicie serca.

To, co dzisiaj przebiega niezaleznie od woli czlowieka, bedzie kiedys, na wyzszym stopniu rozwoju, calkowicie w jego wladzy; czlowiek bedzie mógl dowolnie wprawiac w ruch swoja krew i poruszac sercem tak, jak dzis porusza np. muskulami reki. Szczególna budowa serca jest dla dzisiejszej nauki nierozwiazana zagadka. Ma ono bowiem wlókna miesniowe poprzeczne, co w organizmie ludzkim spotyka sie tylko w miesniach zaleznych od woli czlowieka. Dlaczego? Dlatego ze serce nie jest jeszcze u kresu swojego rozwoju, jest organem przyszlosci, ma dojsc do tego, ze stanie sie miesniem zaleznym od woli czlowieka. Stad tez jego struktura wykazuje zalozenia tego przyszlego rozwoju. W ten sposób wszystko, co dzieje sie w duszy, ma swój wplyw na budowe ciala fizycznego. Jezeli wyobrazimy sobie czlowieka, który stwarza podobne sobie istoty wypowiadajac slowo, czlowieka, którego serce stalo sie miesniem podleglym jego woli, który zdolal przeobrazic jeszcze inne organy to bedziemy mieli pewne pojecie o przyszlosci rodzaju ludzkiego w nastepnych inkarnacjach naszej planety. Na Ziemi czlowiek osiagnie to, co mozna osiagnac pod wplywem materii fizycznej zgeszczonej az do mineralu. Swiat mineralny chociaz powstal jako ostatni, to jednak pierwszy zniknie z powierzchni swiata, przynajmniej w dzisiejszej formie. Cialo czlowieka nie bedzie skladac sie wtedy z materii mineralnej, lecz z roslinnej. Zniknie wszystko, co dzisiaj w czlowieku ma nature mineralna. Swiat mineralny bedzie pokonany przez to, ze czlowiek rozwinie sie ponownie do bytu roslinnego.

Przejscie w okres planetarny Jowisza zwiazane bedzie wlasnie z odrzuceniem wszelkich skladników mineralnych z organizmu czlowieka i przejsciem do stwarzania roslinnego. Potem czlowiek przejdzie do stwarzania zwierzecego, beda to jednak inne zwierzeta niz dzis. Gdy serce dojdzie do tego, ze bedzie moglo dzialac twórczo, wtedy czlowiek tworzyc bedzie w swiecie zwierzecym, tak jak dzis tworzy w zakresie swiata mineralnego. Wtedy znajdziemy sie w okresie planetarnym Wenus. I wreszcie, gdy bedzie mógl wydawac sobie podobne istoty wypowiadajac na swiat wlasne odbicie, wtedy znajdziemy sie u kresu naszego rozwoju, zadanie nasze bedzie dokonane. Wtedy wypelni sie slowo: “Pozwól nam stworzyc czlowieka”. Czlowiek tylko wtedy rzeczywiscie pracuje nad przemiana rodzaju ludzkiego, jezeli przejmie sie prawda, ze dusza tworzy i ksztaltuje cialo, a z czasem zupelnie je przeobrazi. Tylko dzieki mysleniu duchowemu, ezoterycznemu, nastapi to, o czym mówilismy opisujac przemiane serca i krtani.

To, co czlowiek dzisiaj mysli, tym w przyszlosci bedzie. Ludzie myslacy materialistycznie sprawiaja, ze w przyszlosci powstana straszliwe istoty; ludzkosc, w której zyja mysli pelne ducha, umozliwi w przyszlosci wcielanie sie w piekne ciala. Wplyw materialistycznego sposobu myslenia moze pójsc jeszcze dalej niz dzis. Dzis mamy dwa kierunki – materialistyczny, bardzo potezny, ogarniajacy cala Ziemie i duchowy, na razie jeszcze slaby, ograniczajacy sie do malej garstki ludzi. Trzeba zauwazyc róznice pomiedzy rozwojem dusz i rozwojem ras. Nie sadzcie, ze dusze, tak jak rasy, przejda w swoim rozwoju w jakies formy groteskowe. Wszystkie dusze myslace materialistycznie pracuja nad wyksztalceniem zlej rasy, wszelka zas praca zmierzajaca ku uduchowieniu przyczynia sie do wytworzenia rasy dobrej. Tak, jak produktem rozwoju czlowieka sa zwierzeta, rosliny i mineraly, zatrzymane na dawnym szczeblu i cofniete w rozwoju, podobnie i w przyszlosci oddzieli sie zla czesc ludzkosci.

Cialo, które do tego czasu stanie sie w pewnym stopniu miekkie i plastyczne, bedzie zewnetrznie odzwierciedlac wewnetrzne zlo duszy. Bedzie to zalezec calkowicie od ludzi, czy pojedyncze dusze wcielac sie beda w ciala tej zlej rasy, czy tez przez prace ducha wzniosa sie na duchowy poziom dobrej. Sa to rzeczy, które musimy wiedziec, jezeli chcemy isc w przyszlosc z rzeczywista wiedza. W przeciwnym razie idziemy przez swiat z zawiazanymi oczami. Powinnismy poznac sily, które dzialaja w ludzkosci i liczyc sie z nimi. Poznanie dla samego tylko poznania byloby egoizmem. Kto dazy do poznania tylko po to, aby sie wedrzec w wyzsze swiaty, ten postepuje samolubnie. Kto jednak pragnie poznanie duchowe wniesc bezposrednio w praktyke zycia codziennego, ten pracuje dla przyszlego rozwoju ludzkosci. Widzimy wiec, ze duchowy prad ma scisle okreslony cel – uksztaltowanie przyszlej ludzkosci. Celu tego nie mozna osiagnac inaczej, jak tylko przez przyjecie duchowej wiedzy ezoterycznej. Zajmowanie sie wiedza duchowa jest wielkim i waznym zadaniem. Kto zadanie to wiaze z rozwojem, ten odczuwa je jako obowiazek, a nie zadze. Im lepiej to zrozumiemy, tym szybszym krokiem zblizac sie bedziemy do przeobrazen zwiazanych z przejsciem w szósty okres kulturowy.

Tak jak w okresie Atlantydy, w poblizu Irlandii, grupka ludzi bardziej od innych rozwinieta rozpoczela wedrówke na Wschód, tak teraz naszym zadaniem jest usilne dazenie do przejscia w nastepny okres, który bedzie dzwignieciem sie ludzkosci na wyzszy duchowy szczebel. Musimy próbowac wydzwignac sie z materializmu i dlatego towarzystwa o podstawach duchowych powinny skupic wszystkie sily, aby spelnic swe istotne zadanie, byc przewodnikami ludzkosci w epoce przelomu. Nie z zarozumialosci lub pychy, ale z obowiazku. Pewna grupa ludzi musi zebrac sie do wspólnej pracy, aby przygotowac te przyszlosc. Nie chodzi tu o zgromadzenie sie w jakims okreslonym miejscu. Wszelkie pojecia czysto przestrzennego zblizenia sie stracily swoje znaczenie, gdyz nie chodzi tu juz o rodzinne lub narodowe pokrewienstwo, lecz o to, aby ludzie na calej Ziemi spotkali sie duchowo, aby pozytywnie ksztaltowac przyszlosc.

Dlatego wlasnie w czasie najwiekszego pograzenia ludzkosci w materie, czterysta lat temu, bractwo rózokrzyzowców ocenilo tak wysoko praktyczna madrosc, która pragnie rzucic swiatlo na wszelkie zagadnienia zycia codziennego. Jest to rozwój, który zmierza naprzód, do zjednoczenia wszystkich ludzi w duchu, a nie w kierunku degeneracji. Stad nowa szkola wtajemniczenia, obliczona wprost na to, by przeprowadzic ludzi ze starego w nowy cykl rozwojowy. I tak wlasnie prawo rozwoju ludzkosci laczy sie z pojeciem wtajemniczenia.

 

 

 

kosmos03

 

 

 

 

kosmos-1a

Facebook